Związki i seks

Zachowania na pierwszej randce, po których wiesz, że nic z tego nie będzie. "Nagle zaczął dziwnie cmokać"

Związki i seks

Autor:
Justyna
Piąsta
Nieudane pierwsze randki

Pierwszej randce zwykle towarzyszą motyle w brzuchu, lekkie podekscytowanie i nutka niewiadomej. Zastanawiamy się, co się wydarzy, jak to spotkanie się potoczy. Jednak nawet najmilszą rozmowę czy niewinny flirt może w jednej sekundzie zrujnować nieoczekiwane zachowanie tej drugiej osoby. Wtedy w głowie pojawia się myśl: "O nie, drugiej randki nie będzie".

Rozczarowanie na pierwszej randce

Klaudia miała wrażenie, że ją i nowo poznanego chłopaka połączyło "to coś", co trudno nazwać, ale co czuje się każdą częścią ciała.

- To naprawdę była jedna z lepszych randek, na jakich byłam. Z wyglądu był bardzo w moim typie. Miał piękne, białe zęby, szczery uśmiech. Oprócz tego okazało się, że często odwiedzamy te same miejsca, mamy ten sam ulubiony film. Już wyobrażałam sobie, jak zabieram go w niedzielę na obiad, żeby pokazać go rodzicom. Po spotkaniu wracałam do domu i chyba nawet byłam lekko zauroczona. Nagle dostałam esemes: "Cieszę się, że cię poznałem. Bardzo mi się podobasz, dziewko". Jak przeczytałam to słowo "dziewko", to mnie zamurowało. Zapytałam, czemu nazywa mnie dziewką, a on odpisał, że to przecież ładnie brzmi. W jednym momencie wszystkiego mi się odechciało, po prostu się zablokowałam i wiedziałam, że nic z tego nie będzie - mówi nam Klaudia.

Miłość i związki

Miłość do siebie i muzyki
Miłość do siebie i muzyki Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Marlena umówiła się na randkę z Tindera. Chłopak zaproponował spotkanie w kawiarni.

- To było w lipcu, było strasznie gorąco. Bardzo się stresowałam, bo chciałam jak najlepiej wypaść. Wymalowałam się, założyłam sukienkę, buty na obcasie, zakręciłam loki. Miałam takie poczucie, że naprawdę dobrze wyglądam. Kiedy dojechałam na miejsce, przed kawiarnią stał chłopak w sportowych butach, spodenkach i w koszulce z półmaratonu warszawskiego. Podchodząc bliżej, zorientowałam się, że ten mężczyzna to moja tinderowa randka - opowiada nam Marlena.

Dziewczyna nie skreśliła od razu chłopaka. - Pomyślałam: "Okej, uspokój się, daj mu szansę, nie uprzedzaj się". Okazało się, że ma na sobie taki strój, bo tuż przed randką był na joggingu, co było po nim widać, bo był zziajany, ale i czuć, bo był bardzo spocony, a to był naprawdę parny dzień. Poczułam się głupio, że się tak wystroiłam. Wypiliśmy kawę, rozmowa o dziwo nawet się kleiła, gadaliśmy standardowo o muzyce, książkach, filmach. Aż zeszło na temat hobby. Jego pasją było, oczywiście, bieganie. Wyjął telefon i zaczął pokazywać mi zdjęcia... swoich medali. Przy każdym zdjęciu opowiadał mi kiedy zdobył dany medal, co to był za bieg, w jakim mieście, kiedy pokonał swoją życiówkę i który z medali jest dla niego najważniejszy. Uśmiechałam się i kiwałam głową, ale wiedziałam, że już więcej się nie spotkamy - wspomina Marlena.

Co nas odstrasza na pierwszej randce?

Ewelina pod koniec randki nie mogła znieść dźwięku cmokania. Mężczyzna usilnie próbował wyjąć sobie jedzenie z zębów.

- Spotkaliśmy się w restauracji. Było przemiło, z jednego tematu płynnie przechodziliśmy w drugi. Kiedy zjedliśmy, postanowiliśmy się przejść. Dalej świetnie się rozmawiało i nagle on zaczął dziwnie cmokać. Najwidoczniej coś weszło mu w zęby i usilnie chciał to wyciągnąć. Jak pierwszy raz cmoknął, zignorowałam. Za drugim razem też nic nie powiedziałam. Dalej cmokał, a we mnie się gotowało. Po którymś razie zapytałam, czy wszystko w porządku, a on nie wiedział, o co mi chodzi. Ostatecznie chyba udało mu się wyciągnąć ten kawałek i przestał, ale ja już wiedziałam, że nie zniosę więcej tego cmokania. Sama do siebie zaczęłam się śmiać, że szkoda, że nie mam przy sobie wykałaczki, to by mu ją dała, żeby sobie ulżył - opowiada Ewelina.

Joasia do dziś czuje zażenowanie, kiedy przypomina sobie randkę w ciemno, którą zaaranżowali dla niej znajomi.

- Moi przyjaciele zachwalali pewnego chłopaka. Przekonywali mnie, że mamy ze sobą wiele wspólnego, bo też studiował zarządzanie i marketing i pracuje w korporacji tak jak ja. W końcu dałam się namówić. Umówiliśmy się w parku. Spacerowaliśmy, zapowiadało się bardzo miło, nawet trochę plułam sobie w brodę, że tak długo wzbraniałam się przed tym spotkaniem. Rozmowa toczyła się dalej, aż zeszliśmy na temat związków. No i się zaczęło. Opowiadał o swoich byłych dziewczynach i podkreślił, że z każdą z nich ma kontakt. Dwie z nich się znają i bardzo się lubią. Czasami nawet we trójkę się spotykają. Chyba chciał mi pokazać, że jest taki otwarty i nowoczesny. A mi w tej sekundzie umarły wszystkie motylki w brzuchu. Po spotkaniu pisał do mnie, dzwonił, chciał się jeszcze umówić, ale powiedziałam, że nie bawię się w takie trójkąty i czworokąty - przyznaje z rozżaleniem Asia.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło zdjęcia głównego: stock-eye/Getty Images

Pozostałe wiadomości