Związki i seks

"Rozmowa z partnerem to wieczne awantury, groźby i obarczanie winą". Jak nauczyć się prawidłowej komunikacji w związku?

Związki i seks

Autor:
Nastazja
Bloch
fizkes/Getty Images

Komunikacja to jeden z fundamentów związku. Niestety, choć dość łatwo jest nam o tym mówić, znacznie trudniej jest wykorzystywać tę wiedzę w codziennym życiu. Ile razy doświadczaliście cichych dni, rozmów kończących się kłótnią bądź wyprowadzkami? Jedno jest pewne, wiele par nie potrafi ze sobą rozmawiać. Jak to zmienić? O tym opowiedziała Celina Maria Niwald, mediatorką stałą przy sądach okręgowych oraz trenerką rozwoju osobistego.

"Nie potrafię rozmawiać z moim partnerem"

Ta umiejętność jest istotna już na samym początku relacji. To właśnie dzięki niej jesteśmy w stanie lepiej poznać drugą osobę, nauczyć się jej emocji, upodobań czy poglądów. Komunikacja otwiera nam także drogę, by mówić o uczuciach, obawach, lękach, deklaracjach i problemach, które spotykają i będą spotykać nas w życiu codziennym. Niestety w wielu przypadkach niewygodne tematy zamiatamy pod dywan, licząc, że rozwiążą się same. Tym sposobem na własne życzenie usypujemy sobie górkę, z której pewnego dnia spadamy. Wtedy zaczynają się kryzysy. Kłopotliwe są także nieprawidłowe wzorce komunikacji oraz brak umiejętności słuchania, co prędzej czy później doprowadza do kłótni. Jak więc rozmawiać, aby rozwiązywać problemy, a nie je potęgować?

- Porozumienie w związku buduje się poprzez prawidłowe wyrażanie myśli i emocji. To znaczy, że jeśli umiemy mówić o tym, co nas boli, to do kłótni nie dojdzie, w przeciwnym razie w związku będą eskalować kłótnie, frustracja i różnego rodzaju przemoc. Kluczem do sukcesu jest komunikacja asertywna, szanująca zdanie innych osób, zawierająca słowa i wyrażenia, które budują fundament równości oraz sugerują oczekiwanie pozytywnego rezultatu spotkania - rozpoczęła specjalistka. - Poprzez prawidłowe wyrażanie myśli i emocji rozumie się mówienie z poziomu "ja" – myślę, czuję, sądzę, uważam itp. czyli jeśli zamiast "Ty" powiemy "Ja" nie zranimy i nie naruszymy sfery bezpieczeństwa drugiej osoby i unikniemy negatywnej reakcji. Zatem, zamiast powiedzieć "Denerwujesz mnie" powiedzmy "Jestem zdenerwowany" – wyjaśniła Cecylia.

Zaburzenie w komunikacji

"Za każdym razem, gdy poruszam ważną dla mnie kwestię, mój partner wpada w szał. Rozmowa, która miała być uprzejmą pogawędką, o rzeczach, które chciałabym zmienić, staje się wielką awanturą. Wtedy pojawiają się także groźby o zakończeniu związku i wywoływanie poczucia winy, że to ja się czepiam" – powiedziała 28-letnia Ewelina.

"Oskarżasz mnie, a ja tak się staram" – to stałe stwierdzenie mojego chłopaka, który nie potrafi przyjmować słów krytyki. Gdy tylko powiem, że coś można zrobić inaczej, zaczyna się kłótnia – dodała 30-letnia Marta.

Wiele par nie potrafi wypracować wspólnej przestrzeni na rozmowę, a każdy błahy temat kończy się obrażaniem jednej ze stron. Dlaczego? Najprawdopodobniej wasza komunikacja w związku jest zaburzona. Przejawia się poprzez:

  • bronienie własnych praw, lekceważąc prawa innych;
  • dominację nad innymi, czasami ich upokarzając;
  • niesłuchanie zdania innych;
  • podejmowanie decyzji bez uwzględnienia praw innych;
  • przyjmowanie wrogich postaw;
  • wyrażanie się w sposób "Ja tak uważam – a ty jesteś głupi, skoro myślisz inaczej", "Takie są moje odczucia – twoje się nie liczą", "tak wygląda ta sytuacja, nie obchodzi mnie, jak ty ją widzisz" itp.

- Zaburzenie komunikacji w związku niezwykle trudno rozpoznać osobom, które wychowały się w domach, gdzie negatywna komunikacja funkcjonowała na porządku dziennym. Takie osoby wyrosły w ściśle określonych schematach i nie wiedzą, że można rozmawiać inaczej. Budują własne związki, zupełnie nieświadomie, również na podstawie nieprawidłowych komunikatów, przede wszystkim opierających się o przemoc słowną – dodała Cecylia.

Co robić, gdy mówimy o emocjach, a nasz partner reaguje agresywnie i zaczyna nas zastraszać tak jak w historiach naszych bohaterek?

- Przede wszystkim, należy od początku relacji stawiać granice i nie pozwalać na eskalację takich zachowań. Jeśli tak się nie stało i nie zostały postawione w odpowiednim czasie granice, to trudno jest w późniejszym czasie nauczyć partnera/kę, że takie zachowanie nam nie odpowiada. Zmiana tych granic będzie powodować kolejną agresję, bo partner przyzwyczajony do tego, że mu wszystko wolno, po prostu nie będzie chciał "oddać pola" bez walki. Mówienie o emocjach z poziomu "ja" "schładza" negatywną komunikację, więc już samo w sobie powoduje, że tej agresji jest mniej. Czyli "jest mi przykro kiedy widzę takie zachowania" zamiast "beznadziejnie się zachowałaś". Zastraszanie samo w sobie jest karalne, więc zasadne jest po prostu poinformowanie spokojnym tonem takiego agresora, o tym, że nie damy się zastraszyć, a jeśli to się powtórzy, to zawiadomimy policję

Co więcej, w emocjach i złości czasem brakuje nam słów. Nie myślimy racjonalnie, więc i trudniej nam dobierać właściwe odpowiedzi. Zdaniem specjalisty pomocne może być przygotowanie się do takiej sytuacji i "przerobienie" komunikacji w myślach, pozwala to w kryzysowej sytuacji, po prostu wyrecytować odpowiedź.

"Boje się rozmawiać z moim partnerem, nie chce ciągle się kłócić"

"Tak naprawdę wolę siedzieć cicho niż kolejny raz przeżywać domowe dramaty, krzyki i rozstania. Mój partner nie potrafi spokojnie rozmawiać. Wszystko interpretuje po swojemu, a każde moje słowo traktuje jak przytyk. Przez to ja nie mogę wyrażać swoich uczuć, gdyż zostają one przyjęte jako obwinianie. Wtedy to spokojna rozmowa zamienia się w manipulacje pt. "Jeżeli ja jestem taki zły, znajdź sobie lepszego". Czasami więc wybieram milczenie, by uniknąć kolejnej awantury. Kocham mojego chłopaka, ale nie wiem, jak z nim rozmawiać, jak wspólnie wypracować dobry schemat komunikacji" – powiedziała 29-letnia Ania.

- Strach przed wyrażaniem swoich myśli w obawie o reakcję, to sygnał, że nie wierzymy w siebie, nie umiemy się komunikować asertywnie, ani też nie wiemy jak reagować na niewłaściwą interpretację swoich słów. Kluczem do sukcesu jest prawidłowa asertywna komunikacja – wytłumaczyła Celina.

Następnie specjalistka wytłumaczyła, że strach przed podjęciem rozmowy buduje się od dzieciństwa i wiąże się z niskim poczuciem własnej wartości. Również w dorosłym życiu można stracić o sobie dobre zdanie i uwierzyć we wszystkie negatywne rzeczy, które słyszymy o sobie. Każde wyśmiewanie, krytykowanie, poniżanie itp., powoduje, że obawiamy się wypowiedzieć własne zdanie na jakiś temat, nie umiemy bronić swoich praw i ulegamy presji.

- Niestety, budujemy związki takie, w jakich umiemy się poruszać, czyli jeśli w dzieciństwie byliśmy ofiarami przemocy słownej czy fizycznej, to dokładnie takie same związki zbudujemy w dorosłym życiu, bo wiemy jak reagować na konkretne słowa czy zdarzenia. Jeśli w dzieciństwie unikaliśmy wyrażania swojego zdania, to tak samo zrobimy w dorosłym życiu – kontynuowała ekspertka.

Co więcej, Celina przyznała, że jest to dla nas normalne i naturalne, gdyż nie znamy innej reakcji. Dopiero gdy zrozumiemy, że nadinterpretacja i negatywna reakcja naszego partnera jest toksycznym i przemocowym zachowaniem, dopiero wtedy zrozumiemy, ze tak być nie może. Wtedy zacznie się pozytywna przemiana myślenia tak, aby nauczyć się bronić swoich praw i nie obawiać się wyrażania własnego zdania.

Manipulacje i gra na emocjach – jak z tym walczyć?

"Mój narzeczony po każdej kłótni wraca z kwiatkami, przeprasza i obiecuje, że teraz będzie już pięknie. Po tygodniu wszystko wraca do normy, a koło się zatacza. Zwykła rozmowa, o życiu, codzienność, planach na dany tydzień zamienia się w katastrofę. Nagle pojawiają się pretensję, że spędzam z nim za mało czasu, mam inne priorytety, a on nie jest dla mnie ważny. Wyżywa się na mnie emocjonalnie, obraża, a potem ma wyrzuty sumienia, więc wraca z podkulonym ogonem, a ja kolejny raz wierzę, że tym razem będzie już dobrze. Przecież mi to "obiecał" - opowiedziała 30-letnia Paulina.

Zaślepieni miłością nie widzimy, jak często stajemy się ofiarami manipulacji. W obawie przed stratą partnera, którego kochamy nad życie, dajemy się omamić. Zdaniem Celiny, granie na emocjach i manipulacja jest bardzo prosta do rozpoznania, wystarczy spojrzeć w głąb siebie i zastanowić, co nam "robią" konkretne słowa czy zdarzenia – czyli, jak się czujemy z tym co się dzieje wokół nas.

- Jeśli np. czyjeś słowa wpędzają nas w poczucie winy – to znak, że komunikacja jest nieprawidłowa. Karanie ciszą, brakiem seksu, ograniczaniem dostępu do pieniędzy – to tylko nieliczne przykłady manipulacji i grania na emocjach. Takie zachowania mają za zadanie pokazać "ja tu rządzę", "jesteś nikim", "ja decyduję, co będzie dalej", "ty się nie liczysz" - wyjaśniła. To z gruntu złe zachowania, bo mają doprowadzić drugą osobę do poczucia winy, obniżenia samooceny, poczucia zależności i uległości. Jedynym sposobem na zaradzenie takim sytuacjom jest nauka asertywności i zwiększenie poczucia własnej wartości, a to jest możliwe wyłącznie przez edukację, treningi itp. Należy się wówczas liczyć z tym, że osoba przyzwyczajona traktować nas w określony sposób, nie będzie się z tym godzić i odejdzie. To znak, że było warto zawalczyć o siebie – wytłumaczyła Celina.

Zobacz wideo:

Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?
Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?
Dzień Dobry TVN

Zobacz także:

Autor:Nastazja Bloch

Źródło zdjęcia głównego: fizkes/Getty Images

Pozostałe wiadomości