Styl życia

Teatr im. Słowackiego oglądany nocą. "Po tych deskach chodziła cała historia polskiego teatru"

Styl życia

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie to wyjątkowe miejsce. Był pierwszym w tym mieście budynkiem oświetlanym elektrycznie. Jego schody były wzorowane na tych z Opery Paryskiej, a na scenie występowały legendarne gwiazdy polskiego teatru. Na nocne zwiedzanie - ku niezadowoleniu portiera - wybrał się nasz reporter Piotr Wojtasik.

Nocne zwiedzanie Teatru im. Słowackiego

Wędrówka ekipy Dzień Dobry TVN po teatrze zaczęła się na zewnątrz. - Tu był cmentarz i tutaj są kości. Był jeszcze przepiękny kościół św. Rocha. Ale żeby wystawić teatr, trzeba było to wszystko zburzyć, takie czasy były - opowiada przewodniczka.

Uroczyste otwarcie tego teatru odbyło się 21 października 1893. - Jak prasa pisała, była "tout de Cracovie", czyli wyższe sfery, profesorowie itd., natomiast w ogóle nie było kobiet. Panie miały tak szerokie krynoliny, że uznano, że nie zmieszczą się inni wspaniali goście - tłumaczy rozmówczyni naszego reportera Piotra Wojtasika. - Matejko był, ale przyszedł w surducie, zamiast we fraku. To była straszna potwarz, gazety o tym napisały - podkreśla kobieta.

Podczas wejścia do budynku nie obyło się bez małego problemu - portier nie był powiadomiony o naszej nocnej wizycie i nie ukrywał zaskoczenia tym faktem. Pomogło dopiero pokazanie pisma ze zgodą dyrektora.

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie - historyczna scena

Nasza kamera pokazuje słynne schody w kształcie litery T, wzorowane na Operze Paryskiej, a następnie widzimy rzeźbę architekta i budowniczego teatru, Jana Zawiejskiego. Następnie przenosimy się na widownię.

- To spektakularne miejsce, pierwszy budynek w Krakowie oświetlony elektrycznie - zaznacza przewodniczka, kierując się ku loży cesarskiej.

- Cesarza Franciszka tak naprawdę nigdy tu nie było. Natomiast była to ulubiona loża Józefa Piłsudskiego. Miał tutaj swoich kolegów aktorów, dlatego że bardzo wielu aktorów poszło do Legionów - mówi.

Później zaglądamy do garderoby legendarnego aktora Ludwika Solskiego, gdzie na jednej ścianie są rysunki autorstwa Kazimierza Tetmajera, a na drugiej - podpisy wybitnych współczesnych postaci, takich jak Wisława Szymborska, Ewa Lipska, Hillary Clinton, Andrzej Seweryn czy Marcel Marceau. Na zakończenie wchodzimy na scenę.

- Po tych deskach chodziła cała historia polskiego teatru - podkreśla z dumą przewodniczka, w którą, jak się okazało, wcieliła się aktorka Lidia Bogaczówna. Natomiast rolę niezadowolonego portiera świetnie odegrał Tomasz Augustynowicz.

Zobacz też:

Bracia Królikowscy zdradzili kulisy życia rodzinnego. "Nie poznaliście jeszcze Marceliny"

Cezary Żak o córce Zuzannie, która pracowała na oddziałach covidowych. "Codzienne zgony bez rodzin były niezwykle traumatyczne"

Katarzyna Glinka na Zanzibarze chce zwolnić tempo życia. Nagranie w bikini zachwyciło fanów: "Normalnie 'Słoneczny Patrol'"

Autor: Luiza Bebłot

Reporter: Izolda Sanetra

Pozostałe wiadomości