Jak na liczne tatuaże reagują Polacy? Pielęgniarka z Kielc opowiedziała, co słyszy od pacjentów: "Mam szczęście"

Styl życia


Tatuaże są coraz popularniejsze. Z wyliczeń CBOS wynika, że rysunkiem na ciele może się pochwalić już około 10 proc. Polaków. Czy pracodawcy nadal odnoszą się do takich osób negatywnie? A może tatuaże nie utrudniają już życia? O tym w Dzień Dobry Wakacje opowiedziały dziennikarka Onetu, Karolina Opolska oraz pielęgniarka z Wojewódzkiego Szpitala w Kielcach, Karolina Zarzycka.

Tatuaże w pracy to problem?

Centrum Badania Opinii Społecznej podało, że w Polsce osoby posiadające tatuaże w większości mają rysunki na ciele mało widoczne lub w ogóle niewidoczne (61 proc.). Nieco ponad jedna trzecia (35 proc.) zafundowała sobie tatuaż czy tatuaże, które już na pierwszy rzut oka są widoczne dla wszystkich. W naszym studiu pojawiły się kobiety, które należą do tej drugiej grupy. Jak stwierdziła Anna Kalczyńska: "Takich tatuaży przegapić się nie da".

- Dla mnie tatuaże są absolutnie kwestią estetyczną, mnie podoba się to, jak to wygląda - wyznała Karolina Zarzycka.

Jest pielęgniarką w Wojewódzkim Szpitalu w Kielcach. Pierwszy tatuaż zrobiła tuż po osiągnięciu pełnoletności. Dziś jest wytatuowana na całym ciele - nawet na głowie. Nie przeszkadza jej to jednak w pracy. Trafiła na świetny zespół i nie spotyka się z uwagami, że wygląda niestosownie.

- Dlatego, że dobrze wykonuję swoją pracę, to nikt nie zwraca na to uwagi . Mam szczęście. (...) Pacjenci reagują bardzo pozytywnie, co myślę, że dla wszystkich jest zaskakujące. To jest zawsze coś innego, coś o co łatwo jest zapytać, zagadać. (...) Nawet jeżeli ktoś na "dzień dobry" jest troszkę powściągliwy, to po paru moich zdaniach już jest kupiony - opowiadała Karolina Zarzycka w Dzień Dobry Wakacje.

Drugą rozmówczynią w programie była dziennikarka Onetu, która głównie zajmowała się tematami politycznymi. Co ciekawe, większość polityków ją zna i zazwyczaj (niezależnie z której strony sceny) zawsze ją komplementowali i byli pozytywnie zaciekawieni.

- Moje doświadczenia są absolutnie pozytywne. Ja pracuję jako dziennikarka już kilkanaście lat i rozwijałam się zawodowo równolegle z tym, jak rozwijałam się tatuażowo, więc wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do tego, jak wyglądam. (...) Profesjonalizm się po prostu broni. To już są te czasy, w których, jeśli jesteś dobra w tym, co robisz, jeśli jesteś profesjonalna i odpowiedzialna, to naprawdę możesz wyglądać jak chcesz - mówiła Karolina Opolska.

Ona również zrobiła sobie pierwszy tatuaż po ukończeniu 18 lat. Nie chciała iść do znajomego, tylko do profesjonalnego studia, w których nie tatuuje się niepełnoletnich. Dziś nie potrafi policzyć wszystkich swoich tatuaży. Ma rysunki na obu rękach, a także wytatuowany dekolt, szyję, głowę, twarz, miejsce za uszami i prawie całe nogi. Uważa, że najważniejsze jest to, by robić tatuaże w zgodzie ze sobą i wybierać takie, żeby dobrze się z nimi czuć nawet za 10 czy 15 lat.

- Mam je na tyle długo, że są integralną częścią mnie . Wydaje mi się, że tak jak różne inne moje cechy, po prostu w pewien sposób mnie definiują, ale nie są dominujące - dodała Karolina Opolska.

Pokolenie tatuażystek

Zdarza się, że miłość do tatuaży jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Tak stało się z Dagmarą Nawikas-Misiuk oraz Julią Szewczykowską. Pierwsza z nich tatuuje już 25 lat. Po ukończeniu liceum plastycznego nie poszła na studia, tylko szukała swojej drogi. Robiła wiele rzeczy powiązanych, bo m.in. była jubilerem, a także projektowała reklamy do gazet. Jak zobaczyła zachodnie gazety i tamtejszy świat tatuaży, to stwierdziła że chciałaby spróbować. Nie miała łatwo, ponieważ wówczas nikt nie akceptował rysunków na ciele. Mieli je tylko marynarze, osoby w zakładach poprawczych, a także ludzie związani ze światem przestępczym .

- Zanim w ogóle zaczęłam pracować, zrobiłam sobie tatuaż na sobie, żeby zobaczyć jak to jest, o co chodzi i dlaczego. Byłam pierwszą kobietą w Polsce, która tatuowała. Jak zaczynałam w 1994 roku się tym w ogóle zajmować , to tak naprawdę w Polsce były 3 studia - Gdynia, Warszawa i bodajże Szczecin. Początki były bardzo trudne. Nawet na ulicy się dało odczuć, że to nie jest akceptowane przez społeczeństwo. W sklepie byłam pilnowana, "bo na pewno coś ukradnę". Musieliśmy mocno przetrzeć te wszystkie szlaki - wspominała Dagmara Nawikas-Misiuk w Dzień Dobry Wakacje.

Choć nie zachęcała do tego swojej córki, ona sama złapała bakcyla. Dziś Julia Szewczykowska jest jedynym drugim pokoleniem tatuażysty w Polsce i zajmuje się tym już od 10 lat. Pierwszy tatuaż zrobiła dosyć późno, bo w wieku 21 lat.

- Od maleńkości, jak jeszcze biegałam w pieluchach, mama zabierała mnie na konwenty. Jej znajomi i całe otoczenie to byli po prostu ludzie tacy sami jak moja mama, bo wiadomo, że ja też ją już pamiętam od zawsze pokrytą tuszem. (...) To była egzotyka totalna, bo większość rodziców pracowało w banku albo na poczcie, a mama robiła tatuaże . (...) Na tamte czasy, gdzie można było spotkać wiele nieprzyjemności związanych z tym, jak się wygląda, ona dalej robiła swoje, starała się rozwijać i iść do przodu - opowiadała Julia Szewczykowska w naszym programie.

Zobaczcie wyjątkowy materiał o matce i córce, które pokochały tatuaże:

Zobacz także:

Wszystkie odcinki Dzień Dobry TVN i Dzień Dobry Wakacje znajdziesz w serwisie Player.pl

Autor: Sabina Zięba

Reporter: Natalia Górska

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący: