Styl życia

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim. Z jakimi problemami borykają się młode mamy?

Styl życia

Aktualizacja:
Trudne macierzyństwo

Dla wielu matek czas spędzony z dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia jest bezcenny. Kobiety z radością korzystają z urlopów macierzyńskich i wychowawczych, odkładając na dalszy plan karierę. To nie znaczy, że nie chcą jej kontynuować. Jednak wielu mamom nie jest łatwo wrócić do pracy. Cztery z nich opowiedziały nam o swoich doświadczeniach.

Zsumowanie urlopów macierzyńskiego i rodzicielskiego zapewnia możliwość opiekowania się nowonarodzonym dzieckiem przez rok. Uznano, że tyle czasu należy się na opiekę nad niemowlęciem i pracodawcy powinni mieć to na względzie zatrudniając kobiety.

Jednak rok nieobecności w pracy to długa przerwa. Dlatego powrót do obowiązków zawodowych po urlopie macierzyńskim w przypadku wielu kobiet wiąże się z obawami. Nawet jeśli jest wyczekiwanym wytchnieniem od monotonii zajęć domowych, może wywoływać stres.

Nie znam mamy, która żałowałaby, że w pełni skorzystała z urlopu macierzyńskiego. Mimo że sytuacje, kiedy wszystko idzie jak z płatka, to nie jest reguła. Nie dlatego, że kobietom brakuje motywacji, by spełniać się zawodowo.

Agata, Veronika, Julia i Karolina zdecydowały zostać w domu z dziećmi przynajmniej rok. Każda z nich miała związane z tym problemy.

Umowa zlecenie a ciąża

Veronika jest mamą dwójki kilkulatków. Pochodzi z Ukrainy i nie ma prawa stałego pobytu. Dla niej zatrudnienie to warunek legalnego przebywania w Polsce. Przed urodzeniem dzieci pracowała w branży medialnej jako tłumacz na umowę zlecenie. Praca toczyła się od projektu do projektu. Nie zawsze było wiadomo, co będzie do zrobienia za trzy miesiące, a co dopiero za rok. Gdy zaszła w ciążę, wiedziała, że te zlecenia są nie do utrzymania na dłuższą metę. W tym czasie jej mąż, który prowadzi działalność gospodarczą, szukał asystentki. Oboje uznali, że do porodu zatrudni Veronikę i przywróci ją na stanowisko pracy po urlopie macierzyńskim. Ostatecznie ta decyzja miała dla niej więcej plusów niż minusów.

W opinii Veroniki nie jest więc złym pomysłem już w ciąży popytać znajomych przedsiębiorców, czy nie szukają rąk do pracy. Chodzi, rzecz jasna, o naprawdę proste zajęcia, by z dnia na dzień można było przekazać je komuś innemu. W jej przypadku jest to stanowisko asystentki rekwizytora . Wynagrodzenie to minimalna krajowa. Veronika tworzy zamówienia, wystawia faktury, koordynuje przesyłki. Łatwo mogła zastąpić ją w tej pracy inna osoba przez większą część urlopu macierzyńskiego.

Plusy: Veronika zyskała ubezpieczenia, co było dla niej najważniejsze, pracowała w komfortowych warunkach i miała wystarczająco dużo czasu dla dzieci. Minusem są niskie zarobki. Pensja, jaką dostaje, nie zapewnia jej samodzielności. Kolejny mankament pracy, która jest dodatkiem do prowadzenia domu, to wygaszanie ambicji. – Niestety, ta praca podcina mi skrzydła, ale jest najlepszym rozwiązaniem dla naszej rodziny. Mąż jest o kilkanaście lat starszy, więc ma wyrobioną pozycję w branży i szansę na lepsze zarobki niż ja. Cieszę się, że jestem z dziećmi przez cały czas, gdy mnie potrzebują, ale teraz już chciałabym pomyśleć także o sobie – mówi Veronika.

Otwarcie porusza też temat, który dla wielu wspólnie pracujących par jest tabu. Zależność w pracy zmieniła relacje między nami – mówi.

Powrót po urlopie macierzyńskim do pracy w korporacji

Wiadomo, przez rok w firmie wiele może się zmienić. Ludzie, podział pracy, nawet struktura organizacji.

Agata, która pracuje w banku, nie obwiała się wprawdzie, że po urlopie macierzyńskim w zostanie jej wręczone wymówienie ot tak, bez powodu. Przez długi czas nie udawało jej się jednak dowiedzieć, czy z powrotem zostanie przyjęta do tego samego działu. Czyli do pracy, którą umiała wykonać. Tak się nie stało i przez pierwsze miesiące zazwyczaj zostawała w biurze po godzinach, wydając lwią część pensji na nianię. Zachowała posadę, ale niemałym kosztem. I naprawdę nikt nie ułatwiał jej zadania.

Julka, która pracuje w księgowości, tuż przed zakończeniem urlopu macierzyńskiego została poinformowana, że może zostać przyjęta jedynie na pół etatu albo wcale. Przyznaje, mogła skierować sprawę do sądu i na nie wiadomo jak długo zostać w ogóle bez zatrudnienia. Ale wtedy to ona w przeważającej mierze była odpowiedzialna za utrzymanie rodziny. Od razu zaczęła szukać nowej pracy. Wspomina tamten czas jako życie w permanentnym stresie. – Planując powrót do pracy, zatrudniłam nianię w pełnym wymiarze godzin. Gdy okazało się, że sama mam pracować na pół etatu, opiekunka nie była nam już potrzebna przed dwadzieścia dni w miesiącu. Zresztą nie było mnie na nią stać – mówi Julia.

Miała żal do pracodawcy o to, że naraża ją na ponoszenie niepotrzebnych kosztów. Znalezienie nowej posady kosztował ją sporo energii i czasu, który wolałaby poświęcić na zajmowanie się dzieckiem. W ciągu dwóch lat zmieniła pracę trzy razy. Dzięki temu przekonała że rynek pracy jest dynamiczny. Wtedy jednak takie doświadczenie wcale nie było jej potrzebne. Więcej radości miałaby ze stabilizacji.

Karolina pracuje w branży handlowej. Prowadziła działalność gospodarczą, zanim przyjęła ofertę pracy, w której zażądano przejścia na etat. Po kilku miesiącach okazało się, że jest w ciąży. – Gdy przyszła na świat moja córka, to było dla mnie ważniejsze niż wszystko inne. Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego postanowiłam zostać jeszcze rok na wychowawczym – mówi Karolina. – Miałam wrażenie, że dwuletnia przerwa oddaliła mnie od rynku pracy. Nie czułam się komfortowo. Zupełnie nie wyobrażałam sobie, by wrócić na posadę, którą miałam przed urodzeniem dziecka – wspomina i dodaje, że problemem był brak poczucia bezpieczeństwa.

– Nie chciałam wrócić do firmy, w której pracowałam przez kilka miesięcy. Bałam się, że zostanę odsunięta od zadań z powodu zaległości. Jednocześnie nie miałam siły, by uczyć się nowych rzeczy, co w tamtym miejscu pracy było nieustannie wymagane. Ja wtedy uczyłam się roli mamy. To było wystarczająco trudne oraz wyczerpujące – mówi Karolina. – Korporacje maja dużą dynamikę zatrudnień, a firma jest ogromnym organizmem, nurtem do zapewnienia ciągłości działania. Im większa organizacja, tym mniejszym trybikiem jest człowiek. Jeśli kobieta idzie na urlop macierzyński, firma robi wszystko, by ten organizm zastąpić i on znika – zauważą.

Rozmowy rekrutacyjne, w których uczestniczyła, też nie napawały optymizmem. Miała jednak łut szczęścia, ponieważ w odpowiednim momencie pojawiła się oferta od jej wcześniejszego pracodawcy. – Dostałam pracę, która zapewniła mi komfort, a to było najważniejsze. Znałam ludzi, specyfikę wykonywania obowiązków. Ale wróciłam z nowym nastawieniem.– mówi Karolina. – W sumie ta długa przerwa i mi, i firmie zrobiła dobrze. Warto było zaryzykować, żeby się o tym przekonać.

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim – jakie prawa ma kobieta?

Urlop macierzyński jest jednym z podstawowych uprawnień pracowniczych i należy się każdej kobiecie. Niezależnie od rodzaju umowy, na podstawie której jest zatrudniona, stażu pracy i wymiaru godzin. Z części tego urlopu może skorzystać ojciec dziecka lub inny członek najbliższej rodziny. Nie można natomiast zrzec się prawa do urlopu w zamian za ekwiwalent pieniężny.

  • Po powrocie do pracy kobieta może złożyć wniosek o udzielenie urlopu wychowawczego od dnia zakończenia urlopu macierzyńskiego lub skrócenia wymiaru czasu pracy np. do 0,9 wymiaru etatu, a maksymalnie do połowy etatu. Wtedy przysługuje jej prawny okres ochronny po macierzyńskim. Nie dotyczy to więc kobiet, które przed urodzeniem dziecka pracowały na pół etatu.
  • Przepisy mówią, że kobieta po urlopie macierzyńskim lub urlopie wychowawczym powinna wrócić na zajmowane wcześniej stanowisko pracy, a jeśli jest to niemożliwe, pracodawca powinien jej zaproponować stanowisko równorzędne lub zgodne z jej kwalifikacjami zawodowymi.
  • Kobiecie nie można złożyć wypowiedzenia czy rozwiązać umowę o pracę, gdy jest ona na urlopie macierzyńskim i wychowawczym – ochrona nie działa w przypadkach upadłości lub likwidacji firm)
  • Mama w pracy ma zagwarantowaną prawem przerwę na karmienie dziecka, która jest uzależniona od wymiaru zatrudnienia. W przypadku pełnego etatu przysługują dwie przerwy po 30 minut. Jeśli jednak czas pracy nie przekracza 6 godzin dziennie, można skorzystać tylko z jednej przerwy: 30- lub 45-minutowej. Kobietom pracującym do 4 godzin dziennie nie przysługuje przerwa na karmienie.

Zobacz wideo: Twój brzuch też kończy urlop macierzyński

Zobacz także:

Anna tuż przed porodem dowiedziała się, że ma COVID-19. "Nigdy nie przytuliła swojego dziecka"

Nowe regulacje w urlopie rodzicielskim: "To może zmienić stosunek pracodawcy do kobiet"

Joanna Koroniewska o lęku przed macierzyństwem: "W głębi serca czułam, że się na matkę w ogóle nie nadaję"

Autor: Magdalena Zamkutowicz

Pozostałe wiadomości