Styl życia

Zabraniasz dziecku oglądać filmiki Ekipy? "To błąd. Wystąpi u niego zjawisko reaktancji" - ostrzega psycholog

Styl życia

Dzień Dobry TVN

Psycholożka i jednocześnie mama, Sylwia Królikowska, wyjaśnia, jak wielkim błędem jest odsuwanie dzieci od tego, czym żyją rówieśnicy. - Rodzice, którzy tak boją się Ekipy, tak naprawdę obawiają się, czy ich wpływ na dziecko jest wystarczająco silny i czy są w stanie pomóc nastolatkowi odsiać ziarno od plew - wyjaśnia w rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk, dziendobry.tvn.pl: Czy można sprawić, że nastoletnie dziecko nie będzie wiedziało, kim jest Ekipa?

Sylwia Królikowska, psycholog, trener biznesu: Pierwsza rzecz, którą moim zdaniem warto powiedzieć głośno, to fakt, że informacje o znanych YouTuberach, czy tego chcemy, czy nie, do naszego dziecka dotrą. W czasach, gdy nasze dzieci mają edukację zdalną, większość z nich ma komórki i tablety i są tak głęboko w tym wirtualnym świecie, nie ma się co oszukiwać, że nie docierają do nich "takie" rzeczy. Nie jesteśmy w stanie tego kontrolować, bo wystarczy, że kolega z klasy podeśle link, czy na podwórku ktoś pokaże.

Co w takim razie rodzic może zrobić?

Najważniejsze jest to, żeby zbudować taką relację z dzieckiem, żeby ono się nie wstydziło nam pokazać, co ogląda w sieci. Mój syn wie już, że ja nie będę krzyczeć - "a co Ty tam za bzdury oglądasz!". Pokazuje mi dany filmik, oglądamy go razem, a potem ja się go pytam: no to powiedz mi teraz, co cię w tym fascynuje. Rozmawiamy o tym, co mu się podoba i ja na bieżąco staram się zrozumieć jego świat, by potem on zrozumiał, co ja chcę mu przekazać (w psychologii mówimy o tym, by mówić "mapą" naszego rozmówcy). Nie zapominajmy, że Ekipa to nie jest tylko grupa zwariowanych nastolatków, którzy robią głupie filmiki i okrutne żarty. To jest przede wszystkim grupa ludzi, którzy się bardzo mocno wspierają. Mnie to osobiście fascynuje, jak ci młodzi ludzie pomagają sobie, promują siebie nawzajem, nie wypowiadają się o sobie źle. Ja widzę dużo lojalności i przesłania, że razem idziemy do góry, każdy z nas jest silny, a razem jesteśmy super silni. W dobie zachęcania dzieci do indywidualizmu, pokazanie, że w grupie, w tej tzw. Ekipie jest siła, to bardzo ciekawe podejście.

No ale Ekipa ma na swoim koncie także sporo filmików, o których trudno powiedzieć, że są mądre.

Oczywiście widzę, że dużo jest też mało wartościowych filmików, robienia tzw. pranków itp. Pytam wtedy syna, co on uważa na ten temat. I sam wychwytuje od razu, że niektóre zadania są niebezpieczne, że można sobie albo innym zrobić krzywdę. I mój syn wie, po co oni to robią - że ludzi to kręci i chętnie to oglądają. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, bo o tym rozmawiamy, że to nie jest dobre i ma świadomość, że ja tego nie akceptuję. Są jednak i ważne chwile, wzruszające. Jakiś czas temu członkowie Ekipy spełnili marzenie jednego z członków i kupili mu auto. Samochód został przystosowany do wzrostu Mini Majka, by jazda nie sprawiała mu żadnych kłopotów. To była bardzo wzruszająca chwila i mój syn przyszedł do mnie i zapytał, czy ja chcę to z nim obejrzeć. Obejrzeliśmy razem i byliśmy poruszeni, patrząc, jak spełnia się marzenie tego młodego człowieka. Z drugiej strony nie podobało mi się, że w tym samym odcinku było sporo przekleństw, co prawda były wyciszone, więc była jakaś tam dbałość o to, żeby jednak dzieci tego nie słuchały.

No właśnie, a co z przekleństwami? Czy dziecko słuchając takiego słownictwa, też zacznie tak się wyrażać?

W tych filmach akurat nie ma przekleństw, to znaczy są, ale wyciszone, co oznacza, że dziecko może się jedynie domyślać, co tam zostało powiedziane. To jest jednak dobry moment, żeby porozmawiać z dzieckiem o tym, dlaczego przeklinanie nie jest fajne. Ja też w pewnym momencie zauważyłam, że Friz, który jest liderem tej grupy, zaczął używać więcej wulgaryzmów. I zapytałam syna: nie uważasz, że Frizu teraz więcej przeklina? Po czym wyjaśniłam mu, że prawdopodobnie doświadcza jakiejś frustracji, skoro daje upust emocjom, używając takiego słownictwa. Często jest tak, że osoba, która dużo przeklina, zazwyczaj tak bardzo kontroluje się w pewnych obszarach, że w innych już nie jest w stanie (potrzebuje pewnego rodzaju odreagowania). I ja mogę wówczas powiedzieć dziecku, że można w inny sposób kontrolować i regulować swoje emocje.

Natomiast nie jest potwierdzone, że dziecko, które słucha przekleństw, także tych wyciszonych, będzie w ten sposób komunikowało się z otoczeniem. Na podwórku przecież nastolatek też może spotkać osoby, które przeklinają. Pamiętajmy też o tym, że to rodzice deprecjonują sami siebie, kiedy mówią: "bo ta Ekipa to ma taki wpływ na dzieci". W domyśle – ma zły wpływ. Pytanie brzmi: czemu tak bardzo boimy się tego wpływu? Bo jest poza naszą kontrolą? Bo czujemy, że nasz wpływ na dziecko nie jest wystarczająco mocny? Ja się nie obawiam tego, że Ekipa ma zły wpływ na moje dziecko. Dlaczego? Bo mam tak otwartą, szczerą i pełną zrozumienia i szacunku relację z dzieckiem, że nie boję się, co ta Ekipa jest w stanie mu przekazać. Od tego ma mnie, żebym mu wyjaśniała świat i to ja, jako rodzic, mam największy wpływ na moje dziecko. Moim zdaniem rodzice, którzy tak boją się Ekipy, tak naprawdę obawiają się, czy ich wpływ na dziecko jest wystarczająco silny i czy są w stanie pomóc dziecku odsiać ziarno od plew (wskazać co w działaniach Ekipy warto naśladować, a co jest absolutnie do odrzucenia).

A co z rodzicami, którzy zabraniają oglądania takich filmików?

Tu występuje zjawisko, które w psychologii nazywamy "reaktancją", czyli na złość babci odmrożę sobie uszy. Pamiętamy z czasów własnej młodości, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Im bardziej rodzice zakazują, tym bardziej młodego człowieka to kusi i kręci. Pamiętajmy, że dla dziecka bardzo ważne na tym etapie życia jest, co robią jego rówieśnicy. Jeśli oni to oglądają i rozmawiają o tym w szkole, czy na podwórku, to pozbawiamy dziecko możliwości wyrobienia sobie zdania na ten temat. Zakazywanie i deprecjonowanie, że to jest na pewno straszna głupota, to jest moim zdaniem jako matki i psychologa, najgorsza strategia, którą rodzic może zastosować.

To rujnuje nasze relacje?

Rodzic nie chce wejść w świat dziecka i poznać, kim są jego idole, więc dziecko odsuwa się i zamyka, uznając, że tata lub mama są za starzy, z innego pokolenia i w sumie to kończą się im wspólne tematy. Dlatego rozmowy o Ekipie możemy traktować jako szansę, a nie jako zagrożenie. Jako rodzic możesz wejść do świata syna czy córki, zobaczyć, kim się fascynuje, kto jest jego idolem. Można też "wykorzystać" Ekipę do celów edukacyjnych np. zachęcić dziecko do określonej aktywności. Ja na przykład ostatnio próbowałam wyciągnąć syna na rolki, ale był raczej niechętny. Wtedy wzięłam go pod włos i powiedziałam: "ten Friz to super jeździ na rolkach, prawda? No ale wiesz młody, on sam mówi, że ćwiczył godzinami". I syn poszedł ze mną na rolki, bo sam widzi, że warto ćwiczyć, że nic samo nie przyszło, nawet takiemu Frizowi, który musiał wykonać konkretną pracę.

Pod Pani postem pojawiło się też kilka negatywnych komentarzy. Jak Pani uważa, dlaczego?

Tak, ktoś nawet zapytał, czy jakby mój syn był zafascynowany nazistami, to czy też bym go woziła na zloty nazistowskie. Dla mnie tego typu komentarz pokazuje kompletne niezrozumienie tematu i niestety niezrozumienie, jaka jest rola rodziców w procesie wychowania dzieci. Nasze dzieci, tak czy owak, będą miały dostęp do pewnych (także głupich) treści. Naszą rolą jako rodziców jest pomóc im je mądrze przepracować i wyciągać ważne lekcje. Gdyby Ekipa Friza była patologią, gdyby namawiali do robienia rzeczy, które z gruntu są złe, to na pewno moja rozmowa z synem byłaby zupełnie inna. Warto dziecku wyjaśnić, co to jest patologia i powiedzieć, dlaczego pewnych treści nie powinno się oglądać, bo to po prostu nam nie służy. Trzeba pomóc naszym dzieciakom, by nabyły umiejętności oddzielania ziarna od plew i wyłuskiwania, co w tym wszystkim jest dobrego, a co po prostu złego. Gwarantuję, że mówienie "mapą" dziecka, okazywanie mu zainteresowania i szacunku, a także tłumaczenie mu co jest dobre, a co jest złe przyniesie korzyści w przyszłości.

Zobacz także:

Ekipa Friza chce wejść na giełdę. Planują produkcję gier

Katarzyna Bosacka sprawdziła skład lodów Ekipy. Co w nich jest? "Uderzyła mnie niezwykle długa lista składników"

Powerbank wybuchł w ręku 14-latka. Chłopiec stracił dwa palce

Obejrzyj również: Fenomen Friza. "To jest nowy świat, który rządzi się innymi regułami"

Autor: Ewa Podleśna-Ślusarczyk

Pozostałe wiadomości