Tradycyjne polskie bombki, które podbijają świat. "Dziadkowie to zaczęli, rodzice to rozwinęli, a teraz są ciężkie czasy"

Małe dzieła sztuki z rodzinnej fabryki w Częstochowie od lat podbijają świat, rozsławiając polskie rękodzieło. Ozdoby choinkowe powstają w niemal ten sam sposób od ponad 70 lat.

Rodzinna fabryka bombek

Wszystko zaczęło się w 1945 roku. To właśnie w Częstochowie, po wojnie powstała fabryka bombek rodziny Mostowskich.

To z wojennej biedy powstała ta firma

- mówi Aleksander Mostowski, syn założyciela fabryki bombek.
I tak do dzisiaj, niezmiennie od ponad 70 lat, w częstochowskiej fabryce powstają wyjątkowe bombki, które rozsławione są na całym świecie. Od dalekiej Azji, przez Europę, aż do Ameryki.

Jak powstają bombki?

Przygotowania do świąt nie zaczynają się tutaj w grudniu, a znacznie wcześniej, bo w styczniu. Projektowanie, wypalanie, srebrzenie, malowanie i zdobienie. Jedna bombka powstaje w ciągu mniej więcej tygodnia.
- Cały proces przebiega ręcznie. Dmuchanie bombek jest wyczerpujące umysłowo, bo trzeba być bardzo mocno skoncentrowanym, skupionym na tym co się robi, jak również fizycznie - wyjaśnia Tomasz Skalik, dmuchacz ozdób choinkowych.
- Bombka jest przedmiotem kruchym, a jednakowo piękną rzeczą. Trzeba delikatnie się obchodzić. Precyzja jest bardzo ważna. Musi być pewna ręka (…) Praca nasza, którą wykonujemy tylko i wyłącznie polega na tym, żeby kogoś usatysfakcjonować – dodaje Katarzyna Frymus, dekoratorka bombek.
Bombki z Częstochowy znane są na całym świecie. Zamawiano je między innymi do klubów sportowych zza oceanu, Białego Domu, muzeum Kremla, kancelarii burmistrza Nowego Jorku, czy domu króla Hiszpanii. - Amerykanie są bardziej kolorowi, mogą mieć Mikołaja na desce surfingowej, Rosjanie chyba trochę nam bliżsi, tam są misie, zajączki, zwierzątka, śnieg, mróz. Sam pomagałem Ałłie Pugaczowej zanosić w Moskiwie nasze bombki do samochodu - wspomina Maciej Mostowski, wnuk założyciela fabryki bombek.
Niestety, coraz więcej osób zamiast zainwestować w rękodzieło, wybiera tańsze, chińskie zamienniki. Produkowane masowo bombki zalewają rynek. - Dziadkowie to zaczęli, rodzice to rozwinęli, a teraz są ciężkie czasy i mam nadzieję, że nie będzie tak, że ja to zakończę, tylko to przetrwa i jeszcze trochę czasu będzie trwało – mówi z nadzieją Maciej Mostowski.
Zobacz też:
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl
Autor: Anna Korytowska
Reporter: Marta Buchla
Pozostałe wiadomości