Wasze historie

Uciekli z Mariupola podziurawionym przez kule autem. "To historia, która mrozi krew w żyłach"

Wasze historie

Autor:
Dominika
Czerniszewska
Reporter:
Bianka Zalewska
Z Mariupola do Polski ostrzelanym autem
Z Mariupola do Polski ostrzelanym autem Dzień Dobry TVN
wideo 2/17
Dzień Dobry TVNZ Mariupola do Polski ostrzelanym autem

Maryna i Oleksander Puszko uciekli z Mariupola podziurawionym przez kule autem. Znaleźli chronienie u swojej córki, która mieszka w Polsce. - Ludzie wokół ginęli. Trudno było na to patrzeć - powiedziała Ukrainka w materiale Bianki Zalewskiej.

Mariupol zaatakowany przez Rosjan

Oleksander Puszko od 1993 roku pracował jako rentgenolog, a jego żona Maryna jest lekarką chorób wewnętrznych. Mieszkali w Mariupolu. - Kochałam swoją pracę i swoje miasto. Tato jest budowniczym. On budował Mariupol, 70 lat - powiedziała medyczka.

24 lutego br. cały ich świat się rozpadł. Zaczęły spadać bomby. Przez dwa miesiące mieszkali w piwnicy. - Ludzie wokół ginęli. Trudno było na to patrzeć. Udzielałam pomocy rannym sąsiadom i dzieciom. Z czasem zniknęło światło, gaz i woda. Nigdy nie było wiadomo, czy do piwnicy, w której jesteś, nie wpadnie pocisk. To było straszne - dodała Ukrainka.

Ucieczka z Mariupola

Pocisk spadł przy garażu rodziny. Drzwi wyrwało, a auto podziurawiło. Przebiło bak z paliwem. Oleksander Puszko zakleił go specjalnym klejem. Przebite koła wymienił. Postanowili z żoną uciekać. Musieli jechać przez Rosję. Nie mieli innego wyjścia.

- Rosjanie opanowali drugą część miasta. Dwie doby przejeżdżaliśmy przez blockposty. Sprawdzali nas dokładnie. Przepuścili, bo powiedzieliśmy, że jedziemy do rodziny w Rosji. Jechałem jakby we mgle. Zasypiałem za kierownicą - relacjonował Oleksander Puszko.

Udało się. Rodzina przekroczyła granicę z Łotwą i pojechała dalej. W Warszawie czekała na nich córka. Odetchnęli z ulgą.

Podziurawiony samochochód

Podziurawiony od pocisków samochodów na ukraińskich numerach przyciągał uwagę na ulicach Warszawy. Jego zdjęcia obiegły media społecznościowe. Wolontariusz Aleks Pylypchuk razem z innymi osobami o dobrych sercach kupili części i odstawili do warsztatu.

- Jeden z mechaników rozpłakał się na widok tego samochodu. O historii posiadaczy dowiedziałem się w momencie, kiedy samochód był już u nas w naprawie. To historia, która mrozi krew w żyłach. (...) Razem z nami zaangażowała się jeszcze firma oponiarska oraz firma, która zajmuje się lakierowaniem samochodu - podkreślił Michał Kwiatkowski, szef serwisu samochodowego.

Jak potoczyły się losy ukraińskiej rodziny? Zobacz cały materiał Bianki Zalewskiej. Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz też:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Dominika Czerniszewska

Reporter: Bianka Zalewska

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości