- Pięcioletnia Oliwia była bita i dręczona przez swojego ojczyma. Wszystko odbywało się przy cichym przyzwoleniu matki.
- Sąd w Gnieźnie właśnie wydał wyrok w tej sprawie.
- Mężczyzna został skazany na 7 lat więzienia, a kobieta na 5 lat i 2 miesiące.
Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.
5-letnia Oliwia była bita przez ojczyma
Sąd Rejonowy w Gnieźnie uznał Roberta S. za winnego znęcania się nad dzieckiem i skazał go na siedem lat więzienia w systemie terapeutycznym. Mężczyzna ma też przejść terapię uzależnień w systemie ambulatoryjnym. Za winną uznano również matkę dziewczynki. Paulina P. odpowiadała za znęcanie oraz nieudzielnie pomocy. W jej przypadku zasądzona kara łączna to pięć lat i dwa miesiące więzienia.
Oboje mają zakaz zbliżania się do dziewczynki na odległość 50 metrów. Robert S. otrzymał zakaz na 15 lat, a Paulina P. na 10. Wyrok nie jest prawomocny.
Znęcali się nad 5-latką
Prokuratura oskarżyła 39-latka o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dzieckiem, polegające m.in. na biciu ręką po głowie, twarzy i całym ciele oraz kopaniu. Po ciosach dziewczynka, krwawiąc, przewracała się na podłogę. Według śledczych, mężczyzna wykorzystywał też do bicia rzemyk lub drewniany trzonek.
Dziewczynka była też karana za "nieposłuszeństwo". S. oblewał ją zimną wodą, rzucał w nią puszkami po piwie oraz wpychał jej papier do buzi. Karami były też wielogodzinne, nieruchome stanie pod ścianą oraz spanie bez okrycia. Według śledczych, do tych czynów dochodziło od 17 do 21 stycznia.
Zdaniem prokuratury Paulina P. miała świadomość stosowania przez partnera kar fizycznych i psychicznych wobec pięciolatki, dlatego zarzuciła jej psychiczne i fizyczne znęcanie się nad dzieckiem. Podczas śledztwa matka Oliwki i jej ojczym nie przyznali się do zarzuconych im czynów. Groziło im do ośmiu lat pozbawienia wolności.
5-letnia Oliwia dręczona przez ojczyma. Jak sprawa wyszła na jaw?
21 stycznia w godzinach wieczornych Robert S. zadzwonił pod numer alarmowy. Mężczyzna powiedział operatorowi, że chciał zgłosić pobicie dziecka i że to on za nie odpowiada. Później 39-latek tłumaczył prokuratorowi, że zdecydował się na ten krok, bo widział jaką krzywdę wyrządził dziecku i "nie mógł sobie poradzić z tą presją".
Gdy funkcjonariusze pojawili się w mieszkaniu, zastali w nim 39-latka, jego 35-letnią partnerkę, pięcioletnią dziewczynkę oraz roczne dziecko i miesięczne bliźnięta. Mężczyzna był pijany. Badanie alkomatem wskazało, że miał 1,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Dziewczynka siedziała w kącie na krzesełku. Policjanci zauważyli, że tylko ona ma ślady maltretowania i to od dłuższego czasu. Policjantka ubrała dziewczynkę i zabrała do karetki pogotowia. Potem towarzyszyła jej w szpitalu. Nosiła ją tam na rękach, bo dziewczynka z bólu nie mogła chodzić - mówiła tuż po zdarzeniu Anna Osińska, rzeczniczka gnieźnieńskiej policji.
Ratownicy medyczni potwierdzili u dziewczynki obrażenia przede wszystkim w okolicy głowy i twarzy, zadecydowali o przewiezieniu jej do szpitala w Gnieźnie. Kiedy pięciolatkę przewieziono do lecznicy, przepraszała personel za to, że tam trafiła i obiecywała, że będzie już grzeczna i będzie jadła.
Więcej na ten temat można przeczytać na stronie tvn24.pl.
Zobacz także:
- Nie żyje 11-letnia Danusia. "Przemoc zaczyna dotyczyć coraz młodszych dzieci"
- Pijana matka wiozła autem 4-letniego syna. Grozi jej 5 lat więzienia
- Brigitte Macron przeprasza za słowa o aktywistkach. Kontrowersje wokół pierwszej damy Francji
Autor: aa/gp/Katarzyna Oleksik
Źródło: TVN 24/PAP
Źródło zdjęcia głównego: Pawel Kacperek/Getty Images