Brigitte Macron przeprasza za słowa o aktywistkach. Kontrowersje wokół pierwszej damy Francji

Brigitte Macron przeprasza za słowa o aktywistkach. Kontrowersje wokół pierwszej damy Francji
Brigitte Macron przeprasza za słowa o aktywistkach. Kontrowersje wokół pierwszej damy Francji
Źródło: WPA Pool/Getty Images
Wypowiedź Brigitte Macron zarejestrowana za kulisami paryskiego teatru wywołała burzę we francuskich mediach i sieciach społecznościowych. Pierwsza dama Francji przeprosiła za użyte słowa, ale jednocześnie jasno zaznaczyła, że nie zamierza się z nich wycofywać.
Kluczowe fakty:
  • Nagranie z udziałem Brigitte Macron trafiło do mediów po występie Ary’ego Abittana w Paryżu
  • Pierwsza dama przeprosiła za słowa, ale podkreśliła, że ich nie żałuje
  • Sprawa wywołała szeroką debatę o granicach prywatności i odpowiedzialności osób publicznych

Kontrowersyjne słowa Brigitte Macron po występie Ary’ego Abittana

Wizyta Brigitte Macron na stand-upie Ary’ego Abittana w Paryżu miała charakter prywatny, jednak rozmowa za kulisami szybko stała się publiczna. Aktor mówił pierwszej damie o obawach związanych z protestami feministek z kolektywu "Nous Toutes", które zebrały się przed występem i skandowały hasło Abittan gwałciciel. W odpowiedzi padły słowa, które wywołały falę oburzenia.

- Jeśli pojawią się jakieś głupie s*ki, to je wyrzucimy - cytują media.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Skandale w rodzinie królewskiej
Źródło: Dzień Dobry TVN

Nagranie zaczęło krążyć w mediach, a określenie użyte przez Brigitte Macron stało się jednym z najczęściej komentowanych zwrotów w sieci, także wśród znanych postaci życia publicznego.

Przeprosiny bez żalu i reakcje opinii publicznej

W rozmowie z portalem "Brut" Brigitte Macron postanowiła odnieść się do sprawy, podkreślając emocjonalny i prywatny charakter sytuacji. Jednocześnie zaznaczyła, że rozumie, dlaczego jej słowa mogły zostać odebrane jako krzywdzące.

- Przepraszam, jeśli uraziłam kobiety, które są ofiarami - powiedziała.

Pierwsza dama tłumaczyła też, że nagrane wypowiedzi nie były przeznaczone do publikacji, ale mimo to nie zamierza się z nich wycofywać. -Prawda, jestem żoną prezydenta republiki, ale przede wszystkim jestem sobą. I w sytuacji prywatnej mogę sobie pozwolić na to, co nie do końca jest właściwe - mówiła.

Choć jej otoczenie przekonywało, że chodziło o krytykę radykalnych metod protestu, a rzeczniczka rządu mówiła o spontaniczności i prywatnym kontekście, reakcje w mediach społecznościowych nie słabną, a sprawa pozostaje jednym z głośniejszych tematów we Francji.

Więcej na tvn24.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości