- Dla Anny Rusowicz 1 stycznia jest dniem pełnym zadumy. To właśnie wtedy przypada wtedy 35. rocznica śmierci jej mamy, Ady Rusowicz.
- Artystka uczciła pamięć słynnej mamy, publikując w mediach społecznościowych archiwalne zdjęcie ze wzruszającym podpisem.
- W jednym z wywiadów wokalistka przyznała, że dopiero, gdy dorosła, potrafiła zmierzyć się z rodzinną tragedią.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Ada Rusowicz była ikoną polskiej sceny muzycznej
Ada Rusowicz należała do najbardziej rozpoznawalnych wokalistek swojej epoki. Ogólnopolską popularność przyniosły jej występy z zespołem Niebiesko-Czarni oraz takie przeboje, jak, m.in. "Niedziela będzie dla nas" czy "Za daleko mieszkasz miły". Jej charakterystyczny głos i sceniczna charyzma na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki.
Artystka była żoną Wojciecha Kordy, z którym wspólnie występowała na scenie. Para doczekała się dwójki dzieci - Bartłomieja i Anny. To właśnie córka muzyków wiele lat później poszła w ich ślady i sama stała się cenioną wokalistką, regularnie pojawiającą się na największych scenach w kraju.
Anna Rusowicz szczerze o stracie mamy. "Wiele lat żyłam w wyparciu"
1 stycznia 1991 r. doszło do tragicznego wypadku samochodowego pod Poznaniem. Ada Rusowicz i Wojciech Korda wracali wówczas z koncertu w Warszawie wraz z nowo poznanymi znajomymi. Katastrofę przeżył jedynie mąż piosenkarki. Dokładnie 35 lat później Anna Rusowicz uczciła pamięć ukochanej mamy w symboliczny sposób. Na swoim profilu na Instagramie opublikowała archiwalne zdjęcie Ady Rusowicz, dodając do niego krótki, poruszający podpis.
"Nowy Rok 1991…35 lat temu odeszłaś" - napisała wokalistka.
Anna Rusowicz wielokrotnie wracała w wywiadach do tematu straty mamy i trudnego procesu przeżywania żałoby. Jak wówczas podkreślała, już jako siedmioletnie dziecko nie była w stanie zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło.
"To była odroczona żałoba. Dlatego, że jako 7-latka kompletnie nie rozumiałam, co to znaczy stracić mamę. Nikt ze mną też nie rozmawiał na ten temat. Nie miałam więc szansy przeżyć tej straty" - zdradziła w rozmowie z "Vivą".
Artystka przyznała również, że przez lata wypierała bolesne wspomnienia.
"Po prostu ucięłam ten temat. Uznałam, że jej nigdy nie było. Wiele lat żyłam w wyparciu, że był taki człowiek. Widziałam go przez mgłę. Może był, a może go nie było… To oczywiście był objaw radzenia sobie z traumą straty mamy. Tak naprawdę, w wieku 20 lat zaczęła do mnie docierać ta strata. Wtedy zrozumiałam, że bez wrócenia do tej żałoby, nie pójdę dalej" - podsumowała.
Zobacz także:
- Pierwsze szczegóły na temat pogrzebu Magdy Umer. Gdzie i kiedy odbędzie się ceremonia?
- Cmentarzysko niemowląt ujawnia szokującą prawdę o ośrodku pomocy. Odnaleziono 11 ciał
- Informacje na temat pogrzebu Agnieszki Maciąg. Na którym cmentarzu spocznie?
Autor: Aleksandra Kokot
Źródło: "Viva!"
Źródło zdjęcia głównego: Piotr Andrzejczak/MW MEDIA