Walczą z "kukurydzianym śniegiem". "Mogą być objawy alergiczne, toksyczne czy zapalne"

Uwaga! TVN. Kukurydziany śnieg. Osadza się na samochodach, parapetach i w płucach
KUKURYDZIANY SNIEG 3MIN
Kilka tygodni temu sąsiad pana Huberta postawił konstrukcję służącą do suszenia kukurydzy. Mężczyzna i jego rodzina zaczęli odczuwać uciążliwe skutki tego przedsięwzięcia. Czym grozi wdychanie kukurydzianego śniegu? Reportaż programu Uwaga! TVN. 

- Dzisiaj od godz. 7 zaczęło pylić. To wszystko osadza się na samochodach, oknach, na elewacji budynku czy dachu – mówi pan Hubert.

- Nie było możliwości rozmowy z sąsiadem. On rozmawiał jedynie z policją, którą wzywaliśmy na miejsce i podobno też ze strażą miejską – dodaje mężczyzna.

Pan Hubert ma obawy, co do konsekwencji sytuacji, w której znalazła się jego rodzina.

- Tak naprawdę nie wiemy, co wdychamy – uważa mężczyzna. I dodaje: - Zaczęliśmy dużo szybciej się męczyć, a mama wylądowała w szpitalu z dusznościami.

- W tej chwili bez leków nie umiem funkcjonować. Nawet sporadyczny wysiłek, typu założenie butów, powoduje, że mi się ciężko oddycha, łzawią mi oczy, swędzi mnie skóra. Boli mnie też głowa, bo jest to też olbrzymi hałas przez 8-10 godzin – skarży się pani Edyta.

- W wypisie ze szpitala mam napisane, że byłam narażona na długotrwały kontakt z substancjami chemicznymi. Nie są jednak w stanie stwierdzić, jakie to są substancje – dodaje kobieta.

Uwaga TVN. Proces suszenia kukurydzy

- Przy okazji procesu suszenia wydzielają się różne związki, które zanieczyszczają ziarno. Odrywają się drobne fragmenty, czyli toksyny wydzielane przez grzyby. Oczywiście wszystko razem może wywoływać alergię – tłumaczy prof. Wiesław Szulc ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Pan Hubert zwrócił się o pomoc do policji oraz urzędów, lecz interwencje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

- Policja stwierdziła, że sąsiad jest rolnikiem i że zostaje wyłącznie założenie sprawy cywilnej. Z kolei straż miejska stwierdziła, że nie jest to piec, więc nie mogą podjąć żadnej interwencji – opowiada mężczyzna.

Rodzina kontaktowała się również w wydziałem ochrony środowiska w Dąbrowie Górniczej.

- Właściwie do tej pory nic nie zrobili. Nie dostaliśmy odpowiedzi na żadne ze złożonych pism. Nie wiemy, co dalej robić, bo kończą się nam pomysły – przyznaje pan Hubert.

Chcieliśmy porozmawiać z sąsiadami pana Huberta. Czy jest szansa, aby wstrzymać pracę maszyn?

- Tu nic nie pyli. To jest para wodna. Wszyscy tu byli i stwierdzili, że nie ma żadnego problemu, żeby suszyć – usłyszeliśmy.

- A na traktorze nie ma pan pyłu? – pytał sąsiada pan Hubert.

- Musi być trochę pyłu. Trzeba do miasta się przeprowadzić, jak na wsi przeszkadza i tyle – padło w odpowiedzi.

Suszarnia ziaren na posesji sąsiadów pracuje przez cały dzień. Kukurydza podgrzewana jest gorącym i suchym powietrzem, a na zewnątrz unosi się para wodna, która wraz z pyłem rolniczym osadza się na sąsiadującym podwórku.

- Żeby kukurydza wyrosła, pryska się ją produktami chemicznymi. Nie wiemy, jak one oddziałują na nas – zwraca uwagę pani Edyta. I dodaje: - Dziwię się sąsiadowi, przecież on tak samo to wdycha, podobnie jego rodzina.

Czy urzędnicy pomogą rodzinie pana Huberta?

Konflikt sąsiedzki sięgnął zenitu. Poprosiliśmy przedstawicieli urzędów o ponowne zwrócenie uwagi na ten problem.

- Zostały przeprowadzone oględziny posesji. Jest to proces naturalny suszenia kukurydzy. Nie ma żadnych substancji, które się wydobywają i są szkodliwe dla zdrowia – stwierdza Marcin Janik, naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej.

- Od dawna wiemy, że pył zbożowy, bo do takiego się zalicza pył kukurydziany, będzie drażnił oczy i nos. Mogą być objawy alergiczne, toksyczne czy zapalne. Tego rodzaju pyły mogą też zaostrzyć astmę. Dlatego, że ten pył to nie jest tylko pył organiczny, on może mieć różne zanieczyszczenia. Rolnicy pryskają pestycydami i one mogą być na powierzchni tych pyłów – tłumaczy prof. Tadeusz Zielonka, pneumolog.

- Skierowaliśmy pismo do Urzędu Dozoru Technicznego. A ci państwo [rodzina pana Huberta – red.] mają możliwość skorzystania z kodeksu cywilnego i dochodzenia swoich roszczeń – kwituje Marcin Janik.

Zgodnie z inną sugestią przedstawicieli urzędu miasta, poszkodowana rodzina po raz kolejny zwróciła się o pomoc do wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska.

- Konieczna jest bardziej kompleksowa kontrola. Kiedy tylko inspektor będzie wolny, pojedzie i sprawdzi, co się tam dzieje, dokładnie, do dna – deklaruje Małgorzata Zielonka z Wojewódzkiego Inspektoratu Środowiska w Katowicach.

W piśmie skierowanym do redakcji wnuk sąsiadów pana Huberta poinformował nas, że suszenie ziaren to jego przedsięwzięcie. Mężczyzna poprosił o spotkanie, lecz kiedy przyjechaliśmy pod wskazany adres, zrezygnował z możliwości przedstawienia swojego stanowiska w tej sprawie.

- Ten pan, który dosusza kukurydzę, powinien przekierować pył, na przykład zakładając rurę. I wybudować pomieszczenie, w którym założyłby siatkę. Wtedy cały pył byłby wychwytywany i na pewno ograniczyłoby to problem – radzi prof. Wiesław Szulc.

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości