Gwiazdy

Shaggy – światowa gwiazda szczerze o karierze i trudnym dzieciństwie: "Mama nie umiała mnie przytulać"

"Shaggy – nie napawam się swoim sukcesem", reporter: Monika Nasternak

Shaggy, w ciągu trwającej od wielu lat kariery zdobył sympatię fanów na całym świecie. Muzyk ma na swoim koncie kilka świetnych albumów i prestiżowe nagrody. - Cieszę się tym, że mogę robić to, co robię, ale nie tym, co mi to daje - stwierdził w rozmowie z Gabi Drzewiecką.

Shaggy, a właściwie Orville Richard Burrell to jamajski wokalista reggae, dancehall i rap. Urodził się na Jamajce, a potem przeniósł się do mamy do Stanów Zjednoczonych. Muzyk nie ukrywał, że relacje z nią nigdy nie należały do wzorcowych.

Moja mama ma trudny charakter, ale nie winię jej za to. Zostaliśmy wychowani w getcie Kingston. Tam były naprawdę trudne warunki. Moja mama nie umiała mnie przytulać, bo nie tak ją wychowano. Jej nigdy nikt nie przytulał. Teraz zaczynamy ze sobą rozmawiać i cieszę się z tego

- powiedział.

Kariera muzyczna

Shaggy zadebiutował na rynku muzycznym w 1993 roku aranżacją utworu zespołu Folkes Brothers – "Oh Carolina". Jego wykonanie było strzałem w dziesiątkę, ponieważ piosenka okazała się jednym z najlepiej sprzedających się singli w historii brytyjskiej listy przebojów. Dwa lata później - dzięki hitowi "Mr. Boombastic" - zdobył też uznanie w Stanach Zjednoczonych, a w 1996 r. otrzymał Grammy za najlepszy album z muzyką reagge. W następnych latach muzyk nie zwolnił tempa i zgarniał kolejne nagrody.

Do tej pory artysta może pochwalić się ośmioma singlami w zestawieniu Billboard Hot 100 oraz siedmioma albumami na liście Billboard 200.

"Hot Shot 2020"

W ramach obchodów 20-lecia wydania kultowego albumu "Hot Shot", Shaggy przygotowuje odświeżoną jego wersję, którą zatytułował "Hot Shot 2020".

Wybrałem pięć najpopularniejszych piosenek: "Angel", "It Wasn't Me", "Love me, love me", "Keep it real" i tytułowy utwór "Hot Shot". (...) Wydałem też dwa nowe utwory

- powiedział artysta.

Izolacja w domu

Wokalista wiele koncertuje. Z ostatniej trasy wrócił do Stanów Zjednoczonych w momencie, gdy z powodu pandemii koronawirusa zamknięto lotniska. W konsekwencji nie mógł dołączyć do rodziny, która obecnie przebywa na Jamajce. W wyniku wprowadzenia izolacji do muzyka nie może przychodzić gosposia, musi więc sam przyrządzać dla siebie jedzenie.

Ciekawe jest to, że jeśli się gotowało wcześniej, a potem miało długą przerwę, to trzeba sobie wszystko przypomnieć. To taki trening

- stwierdził.

Shaggy przyznał, że przygotowuje dla siebie ogromne porcje i zaczyna przybierać na wadze.

Shaggy zagra koncert w Polsce?

Czy po zakończeniu pandemii jest szansa, że wystąpi w naszym kraju?

Polska jest jednym z moich ulubionych miejsc. Przyjeżdżam tam od 1993 albo 1994 roku. To niezwykłe miejsce. Mam nadzieję, że przyjadę zagrać koncert

- powiedział.

>>> Zobacz także:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
82
9
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0