Styl Życia

Łzy smutku i radości. Czy warto pozwolić sobie na płacz?

Płacz kojarzymy zwykle ze smutkiem lub przygnębieniem, a przecież każdemu z nas nieobce jest wzruszenie ze szczęścia czy zachwytu. Badania potwierdzają, że łzy radości mają inny skład chemiczny niż łzy złości czy żalu, a zupełnie inny mają te, które ronimy, krojąc cebulę. O tym, kiedy płacz jest oczyszczający, a kiedy może zaszkodzić, rozmawialiśmy z socjolożką Natalią Tur oraz okulistką Anną Marią Ambroziak.

Czy warto płakać?

Jak przyznała Natalia Tur, boimy się płaczu. Zwykle kojarzymy go z depresją, załamaniem nerwowym, niezrównoważeniem psychicznym, słabością lub histerią. Od maleńkości jesteśmy uczeni, by powstrzymywać łzy, że są czymś wstydliwym i niepożądanym. Niesłusznie. Jak się okazuje, płacz to zdrowie.

Socjolożka przyznała, że płacz jest potrzebny, służy on między innymi wyładowaniu emocji i pozbyciu się negatywnych myśli. Główną emocją przykrywającą smutek jest złość, zatem osoby, które nie pozwalają sobie na łzy, a są to zazwyczaj mężczyźni, próbują wyładować emocje w inny sposób. Wściekli i zdenerwowani pokazują swoją aktywność i poczucie mocy poprzez agresję. Tym samym kobiety pozwalające sobie na łzy, po wypłakaniu od razu poczują ulgę.  Choć smutek kojarzy nam się ze słabością i bezsilnością, wcale nią nie jest. Czasami warto pozwolić sobie na ulżenie emocjom, ich tłumienie tylko będzie potęgowało złe samopoczucie.

Chciałabym postawić może taką odważną tezę. Wydaje mi się, że gdybyśmy sobie więcej pozwalali jako społeczeństwo i ludzkość na łzy, tym mniej byłoby depresji, czyli blokowania tych uczuć i mniej nienawiści i hejtu

 – powiedziała Natalia Tur. 

Według statystyk najczęściej płaczemy ze smutku (51 proc.) oraz radości (21 proc.), pozostałe przypadki to złość, frustracja, niepokój, strach i poczucie niesprawiedliwości.
Tak naprawdę dzięki temu, że mamy łzy, my widzimy 

- wytłumaczyła okulistka. 

Dlaczego kobiety częściej pozwalają sobie na płacz?

"Chłopaki nie płaczą" - to zdanie często rodzice próbują wpoić małemu synowi. Jak się nauczy, tak pozostanie. Płacz u mężczyzny uznawany był zawsze za słabość, brak męskości. Dlatego też mali chłopcy, jak i dorośli mężczyźni, boją się wyrażać emocje i smutek.

To jest związane z tym, że dziewczynki są socjalizowane do tego, żeby być opiekuńcze, empatyczne bardziej są oswojone z płaczem. Dziewczynki mają też większe przyzwolenie, żeby płakać.  W naszej kulturze do chłopców mówi się „nie płacz jak baba”

– powiedziała Natalia Tur.

Różne rodzaje łez

Jak się okazuje, w badaniach w łatwy sposób rozróżnić można łzy smutku od łez szczęścia, gdyż każda z nich ma inny skład. Po łzach nie tylko możemy rozpoznać emocje, ale także choroby, wiek czy naszą dietę.

Podstawowym rodzajem  łez są te, odpowiedzialne za nawilżanie rogówek oczu. Nieco inny skład będą miały łzy wydzielane przez podrażnienia, jeszcze inne łzy płynące z emocji. Płacz wywołany szczęściem czy rozbawieniem oprócz wody i soli będzie zawierał hormony (m.in. prolaktynę) oraz do 25 procent więcej białka.  

Jak reagujemy na płaczące osoby, które mijamy na ulicy? Zobaczcie eksperyment Michała Nobisa.

"Nasza reakcja na płaczącą kobietę". Reporter: Michał Nobis

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
84
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0