Osoby, które dużo podróżują i interesują się turystyką znają opowieści o zaburzeniach psychicznych, które są wywoływane pobytem w jakimś miejscu. W Paryżu czeka na podróżnych depresja, we Florencji – lęki. Syndrom jerozolimski to zaburzenie urojeniowe, które dotyka turystów i pielgrzymów w Jerozolimie.

Nic dziwnego, że podróże mogą doprowadzić do obłędu. Nie zdziwi nas, jeśli ktoś dostanie napadu lękowego na terenie obozu Auschwitz-Birkenau lub w czasie spaceru po obozie koncentracyjnym w Treblince. Okrucieństwo, ludzkie cierpienie, setki tysięcy ofiar, ich zdjęcia i rzeczy osobiste lub wnętrza komór gazowych mogą przyprawić o kilkudniowy szok i być zdarzeniem traumatycznym. Psychiatrzy nie raz mają do czynienia z zespołem stresu pourazowego (PTSD) po odwiedzeniu takich miejsc. Zdarza się jednak tak, że skonfrontowanie naszych wyobrażeń ze stanem faktycznym wywoła podobny szok, a jego skutkiem będzie psychoza. Takiego szoku doznaje co roku nawet 200 osób odwiedzających Jerozolimę – jest to syndrom jerozolimski . Ciekawa podróż kończy się często pobytem w szpitalu psychiatrycznym i postanowieniem, że więcej nie pojedzie się do Ziemi Świętej.

Więcej:

Syndrom jerozolimski – zostań Jezusem na kilka dni

Schorzenie to zostało opisane po raz pierwszy w latach 30. ubiegłego wieku. Niektóre źródła podają jednak, że tego typu zachorowania zdarzały się już w czasach średniowiecznych. Oficjalna nazwa została nadana w latach 80. Syndrom jerozolimski polega na urojeniach, które pojawiają się pod wpływem wizyty w Jerozolimie . Osoba chora wciela się w postać biblijną – Jezusa, Maryję, któregoś z apostołów lub świętych tamtych czasów. Wydaje jej się, że może zbawić świat, zamienić wodę w wino lub uzdrawiać. Nawet w Polsce mieliśmy przypadek syndromu jerozolimskiego – od razu po powrocie z wycieczki pewna kobieta została hospitalizowana w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie z powodu dziwacznych zachowań, polegających na rozdawaniu ludziom wody i wmawianiu im, że jest to wino, biciu się po brzuchu.

Zobacz także: Eurowizja 2019. Finał już w sobotę. Czy Tulia ma szanse?

Demonstracyjnie i głośno modliła się, nie chciała opuścić kościoła. Mówiła, że wstąpi do zakonu albo na zmianę, że jest opętana. Leczenie szpitalne pacjentki trwało miesiąc. Wraz z mężem podjęła decyzję, że już nigdy nie będą wyjeżdżać do miejsc związanych z religią. Inne zachowania osób z syndromem jerozolimskim to chodzenie po ulicach w togach, z laskami, wygłaszanie moralizatorskich kazań, śpiewanie psalmów na ulicy itp. Osoba, która zapada na ten syndrom zazwyczaj odłącza się od zorganizowanej grupy zwiedzających i postanawia po mieście poruszać się sama. Następnie pojawia się obsesja czystości – chory potrafi myć się kilka razy dziennie, czuje tego duży przymus. Kolejny objaw to głośne i żarliwe modlitwy, przebieranie się w togi stworzone z hotelowych prześcieradeł, chodzenie po mieście i próba nauczania innych ludzi. Kliniki psychiatryczne w Jerozolimie podają mnóstwo różnych przykładów syndromu jerozolimskiego. Jednym z ciekawszych był niemiecki mężczyzna, który odłączył się od grupy. Zaniepokojenie współtowarzysze zgłosili jego zaginięcie. Odnalazł się po kilku dniach zupełnie nagi, na pustyni, podając się za Jana Chrzciciela. Najgroźniejszy przypadek syndromu jerozolimskiego miał miejsce w 1969 roku, kiedy to australijski turysta próbował podpalić meczet Al-Aksa, aby wypędzić muzułmanów z Ziemi Świętej.

Syndrom Jerozolimski – skąd się bierze i kogo dotyka?

Psychiatrzy twierdzą, że syndrom jerozolimski jest wynikiem pewnego rodzaju szoku. Turysta przyjeżdżający do Ziemi Świętej najczęściej się nie spodziewa tego, co zastanie na miejscu. Jerozolima wygląda zupełnie inaczej, niż większość ludzi sobie to wyobraża. To bardzo tłoczne, głośne i zakorkowane miasto, gdzie próżno szukać sielankowych obrazków z czasów Jezusa Chrystusa, św. Józefa i Maryi. Co chwila za to można spotkać patrole policji i żandarmerii wojskowej. Jerozolima to miejsce konfliktu religijnego. Miejscowych nie dziwi widok dziewiętnastoletniej dziewczyny w żołnierskim stroju z karabinem pod pachą, za to u turystów wywołuje to szok. Święte miejsca również wyglądają zupełnie inaczej, niż je sobie można wyobrazić. Miejsce narodzenia Jezusa nie przypomina w ogóle cichej i ubogiej stajenki, jest za to niezwykle tłoczne i pełne przepychu. Wszystkie historyczne miejsca, o których można przeczytać w Biblii są stłoczone na dość niewielkim obszarze, co wywołuje pewnego rodzaju oszołomienie.

Zobacz także: Odwiedzamy Izrael – wiza i potrzebne dokumenty

Syndrom jerozolimski dotyka najczęściej te osoby, których cele przyjazdu do Jerozolimy są czysto religijne, jednak co ciekawe, zdarza się on również ateistom. Nie również ma różnicy, czy wcześniej ktoś miał problemy psychiczne czy nie. Na syndrom jerozolimski najbardziej podatni są mężczyźni , którzy ukończyli 40. rok życia, pochodzą z małego miasta i wychowywali się w religijnej rodzinie. Syndrom jerozolimski najczęściej przechodzi sam, po kilku dniach od opuszczenia Ziemi Świętej. Czasem nie wymaga leczenia, czasem jest konieczna konsultacja psychiatryczna lub nawet pobyt na oddziale.

Nie ma się jednak czego bać – przed wyjazdem do Jerozolimy warto trochę o niej poczytać i pooglądać zdjęcia. Solidna dawka wiedzy pomoże uniknąć szoku i przeżyć podróż jak wspaniałą przygodę – zarówno duchową, jak i turystyczną.


Zobacz film: Polsko-izraelski most muzyki i miłości. Źródło: Dzień dobry TVN


Co sądzisz o tym artykule?
48
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0