Mizoandria – kobiety, które nienawidzą mężczyzn

Mizoandria
Mizoandria
Źródło: David Sacks / Getty Images
Mizoandria to temat niezbyt często poruszany w społeczeństwie. Tymczasem zjawisko to jest tak samo niebezpieczne, jak homofobia czy rasizm. Nienawiść do mężczyzn jest społecznie akceptowana i nie mówi się o niej wiele. Szczególnie uwidacznia się ona w działaniu niektórych środowisk feministycznych.

Nienawiść do mężczyzn może mieć różne podłoże. U pojedynczej kobiety mizoandria może być wywołana traumatycznymi przeżyciami związanymi ze związkami, z seksem czy przemocą. Mizoandria jest również obecna w społeczeństwie i popkulturze. Zwyciężczyni Eurowizji, Netta, śpiewa w piosence „Toy” następujące wersy: „you stupid boy” czy „I’ll take you down and make you watch me”. Teraz spróbujmy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby wykonawcą utworu był mężczyzna i zaśpiewał: „You stupid girl”. Utwór nawet nie dostałby się do eliminacji, a feministki całej Europy kipiałyby z wściekłości.

Nienawidzę mężczyzn – skąd mogła się wziąć mizoandria?

W obecnych czasach kobieta i mężczyzna mają na ogół takie same prawa. Przyglądając się historii Polski, można zauważyć, że w czasach komunizmu silnie wzrósł społeczny problem alkoholizmu – w ogromnej większości pili mężczyźni, którzy przekazywali wzorce swoim synom. W 1978 roku statystyczny Polak wypijał aż 9 litrów czystego alkoholu w skali roku! W tamtych czasach w ogóle nie mówiono o nadmiernym spożywaniu alkoholu jako zjawisku negatywnym. Społeczeństwo traktowało je jako normę, pomimo ogromu cierpienia, jakie alkohol przynosił całym rodzinom. Fakt, że ktoś zapijał się na śmierć, nie był niczym szokującym. W latach dziewięćdziesiątych wcale nie było lepiej – w 1997 roku na Polaka przypadało 8 litrów czystego alkoholu rocznie. Pijący mężczyzna nie mógł sprawnie pełnić roli głowy rodziny i głównego żywiciela. Pozostawała jednak frustracja – często wyładowywana na żonie i dzieciach. W związku z tym kobiety zaczęły brać na siebie obowiązki związane z zarządzaniem rodziną, jej utrzymaniem i zapewnieniem jej bezpieczeństwa. Patriarchat, czyli społeczeństwo oparte na mężczyznach, zaczął upadać. Kobiety brały w swoje ręce nie tylko wychowanie dzieci i ich utrzymanie, ale coraz częściej decydowały się na udział w życiu publicznym. Autorytet mężczyzny zaczął blednąć, szczególnie w oczach kolejnych pokoleń – mnóstwo dzisiejszych millenialsów postrzega matkę jako tę najsilniejszą w rodzinie i mającą więcej do powiedzenia. Ojciec często był pijany, słaby, na uboczu – nieobecny emocjonalnie lub fizycznie, albo przeciwnie – agresywny, bijący, ubliżający. Bardziej przeszkadzał, niż pomagał. Nic więc dziwnego, że mizoandria we współczesnym społeczeństwie ma się coraz lepiej. Obecnie promuje się skrzywiony obraz mężczyzny. W oczach wielu kobiet nie jest opiekunem i przyjacielem, a oprawcą i przeszkodą. Mizoandrii może towarzyszyć też mizogamia – młode pokolenie boi się zawierania małżeństw, mając w pamięci małżeństwo rodziców. Kryzys męskości przyszedł też z modą na metroseksualność, którą szczególnie łatwo można dostrzec w miastach.

Wstręt do mężczyzn – oprawca, nie opiekun

Dawniej mężczyźni kojarzyli się z opiekunami i żywicielami. Z nimi można było czuć się bezpiecznie. Obecnie częściej mówi się o mężczyznach w kontekście przemocy. U jednostek wstręt do mężczyzn bierze się najczęściej z doświadczeń życiowych z nimi związanych. Wielu kobietom po traumatycznych przeżyciach mężczyzna kojarzy się wyłącznie z krzywdą i to niekoniecznie na tle seksualnym czy fizycznym, ale np. ekonomicznym, kiedy kobieta utrzymuje mężczyznę – alkoholika, narkomana lub nieporadnego życiowo na różnych innych polach. Nic więc dziwnego, że taka kobieta nie chce wiązać się z mężczyzną. Nieobecność mężczyzn lub doświadczanie z ich strony głównie krzywd i przemocy kazało kobietom przejąć ich obowiązki. Z tego powodu również kobiety same stają się jak mężczyźni – w końcu musiały dostosować się do pełnionych ról. Jednocześnie kobiety przestają czegokolwiek wymagać od mężczyzn, ponieważ wiedzą, że same mogą zrobić tyle samo, a nawet więcej.

Mizoandria – przechylanie szali

Mężczyźni są sami winni mizoandrii. Przemoc wobec kobiet, molestowanie seksualne, gwałty, brutalność i alkoholizm sprawiły, że niektóre środowiska zaczęły ich nienawidzić. Kobiety jednak również nie są bez winy. W swoim pędzie do zastąpienia mężczyzny nie potrafiły się zatrzymać, dlatego panowie coraz częściej czują się po prostu bezużyteczni. Nie pomaga również prawodawstwo – na przykład w kwestii opieki nad dzieckiem to kobieta ma zwykle większe prawa i częściej przyznaje się jej opiekę nad potomstwem, ograniczając rolę ojca do płacenia alimentów i sporadycznych wizyt. Wielu panom jest to oczywiście na rękę, jednak ci, którzy chcą tworzyć prawdziwą więź z dzieckiem, bardzo na tym cierpią. Sygnałem mizoandrii w społeczeństwie jest również przemoc kobiet wobec mężczyzn – ten problem istnieje, jednak jest marginalizowany i akceptowany społecznie. Mężczyzna boi się mówić o tym, że kobieta go bije, gnębi, a nawet gwałci, bo jest to dla niego wstydliwe. Prosty przykład: na ulicy mężczyzna krzyczy na kobietę i ją bije. Od razu znajduje się ktoś, kto staje w jej obronie. Jeśli kobieta bije mężczyznę i wyzywa publicznie, nikt się nie wtrąca, bo uznaje, że to zwykła kłótnia.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Co piszą hejterzy?

Co piszą hejterzy?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Autor: Adrian Adamczyk

Źródło zdjęcia głównego: David Sacks / Getty Images

podziel się:

Pozostałe wiadomości