Profilaktyka zdrowia

"Lekarz powiedział, że ryzyko jest duże". Oto poruszające historie kobiet, które są obciążone ciężką chorobą

Profilaktyka zdrowia

Autor:
Katarzyna
Oleksik
smutna kobieta

Choroba nowotworowa budzi w nas ogromny lęk. Jednak dzięki badaniom profilaktycznym lub genetycznym zyskujemy nad nią przewagę. Możemy odpowiednio się na nią przygotować lub całkowicie jej uniknąć. Niestety czasem zdarza się, że wiedza, o tym, że znajdujemy się w grupie podwyższonego ryzyka, może być bardzo dużym obciążeniem. Jak sobie z tym poradzić? Zapytaliśmy o to Zuzannę Butryn, psycholożkę i psychoterapeutkę.

Życie na bombie. Co czują osoby obciążone ciężką chorobą?

Babcia i mama Marty chorowały na raka piersi. Dla kobiety jasne było, że ona też może zachorować. Badania genetyczne, które wykonała kilka lat temu, tylko potwierdziły jej przypuszczenia. – Choć nie byłam zaskoczona wynikami, to do końca miała nadzieję, że może choroba mnie ominie – mówiła w rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl pani Marta. Kobieta dodała, że kiedy okazało się, że zagrożenie jest realne, zaczęła wypierać problem. – Nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. W tamtym czasie nikomu nie mówił o badaniach i o tym, że ryzyko rozwoju raka jest u mnie naprawdę duże – mówiła. Wszystko się zmieniło, gdy sama przez przypadek wykryła "coś" w piersi.

Zdrowie

Jak wiatr wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie?
Jak wiatr wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie?Dzień Dobry TVN
wideo 2/6

Bardzo się wystraszyłam. Na szczęście zmiana była niegroźna i tylko najadłam się strachu. Co ciekawe dopiero wtedy usłyszałam od lekarza, że sam fakt, że jestem obciążona, jeszcze o niczym nie przesądza. Po prostu mam się częściej badać i kontrolować swój stan zdrowia – mówiła. Przyznała też, że od tamtej pory jest pod stałą opieką lekarza.

Z chorobą nowotworową musiała się zmierzyć także rodzina Agnieszki. Jej mama przez lata walczyła z rakiem jelita. Podobne problemy miała także jej babia i prababcia. – Nie myślałam o tym, że też mogę zachorować. Dopiero kiedy mama zmarła, brat zaproponował, żebyśmy zrobili badania genetyczne, żeby mieć pewność, czy też możemy zachorować – opowiadała. Kobieta przyznała, że w tamtym okresie nie miała na to siły, odejście mamy bardzo ją przytłoczyło i nie miała głowy do takich rzeczy.

Agnieszka dodała, że brat nie czekał, aż ona otrząśnie się po śmierci mamy i sam wykonał testy. - Okazało się, że jest zdrowy, ryzyko, że będzie miał to, co mama jest niewielkie – dodała. Niestety pani Agnieszka nie miała tyle szczęście. – Kiedy trochę się pozbierałam, poszłam w ślady brata. Niestety moje wyniki nie były tak dobre, jak jego. Lekarz powiedział, że ryzyko jest duże i muszę uważać. Taka wiadomość ścięła mnie z nóg. Byłam przekonana, że skoro brat jest bezpieczny, to ja też – dodała.

Pani Agnieszka przyznała, że pierwsze kilka tygodni po odebraniu wyników jej myśli krążyły tylko wokół choroby i tego, jak bardzo jest wyniszczająca. – Mama miała przerzuty do kości. Bardzo cierpiała. Patrzenie na to wszystko było cholernie trudne. Bałam się, że w moim przypadku będzie tak samo – dodała. Te myśli były na tyle natrętne, że za namową koleżanki skorzystała z fachowej pomocy. - Terapia ułatwiła przejście przez żałobę i pomogła pogodzić się z tym, co może, ale wcale nie musi nadejść. Zrozumiałam, że mam przewagę nad chorobą. Wiem, gdzie i czego szukać, a tym samym mogę ją pokonać – dodała.

Obciążenie chorobą – jak sobie z tym poradzić?

Katarzyna Oleksik, dziendobry.tvn.pl: Jakie uczucia towarzyszą osobom, które dowiadują się, że są obciążone poważną chorobą?

Zuzanna Butryn, psycholożka, psychoterapeutka: W pierwszej kolejności pojawia się ogromny szok. Część zaczyna snuć czarne scenariusze. Kiedy słyszymy, że jesteśmy obciążeni, to zaraz staje nam przed oczami obraz bliskiej nam osoby, która chorowała. Zapominamy, że pomiędzy "zdrowy" a "chory" są jeszcze różne odcienie. Umyka nam, że choroba nowotworowa nie oznacza wyroku śmierci. Dlatego warto wypisać sobie na kartce w punktach, co to faktycznie dla nas oznacza. Podejdźmy do tego racjonalnie, bez niepotrzebnych, nadmiarowych emocji.

Bądźmy też wyrozumiali dla siebie. Dajmy sobie czas na przystosowanie się do nowej sytuacji, na pogodzenie się i zaakceptowanie jej.

Co jeszcze możemy dla siebie zrobić?

Skupmy się na tym, co dzieje się tu i teraz. Zadajmy sobie pytanie, czy właśnie w tym momencie doświadczam choroby, czy ona już zmieniła moje życie. Jeśli nie – musimy pamiętać, że mając taką wiedzę, możemy zacząć działać, zanim choroba się rozwinie, a nawet całkowicie jej uniknąć. Paradoksalnie mamy nad nią przewagę i znajdujemy się na wygranej pozycji. Dobrze jest to sobie uświadomić.

Co zrobić, kiedy lęk nie mija?

Jeśli mimo starań niepokój utrzymuje się dłużej niż kilka tygodni, to warto poszukać fachowej pomocy. Taka konsultacja będzie potrzebna także wtedy, gdy nowa sytuacja wpływa na nasze dotychczasowe życie – jeśli zaczyna je dezorganizować, wszystko jej podporządkowujemy i nie umiemy się skupić na niczym innym – warto się temu przyjrzeć.

Co zrobić, gdy bliski wypiera problem?

Są też osoby, które nie przyjmują choroby do wiadomości i wypierają ją.

To jeden z mechanizmów obronnych. Jeśli nie dopuszczamy czegoś do siebie, to mamy wrażenie, że tego nie ma. Choć to naturalna reakcja, to może być ona bardzo niebezpieczna. Taka postawa może sprawić, że zignorujemy pewne sygnały lub całkowicie odpuścimy profilaktykę. Dlatego bardzo ważne, jest, aby zdać sobie sprawę, że taki mechanizm u nas działa i coś z nim zrobić.

Jak pomóc osobie "udaje", że problem nie istnieje?

Przede wszystkim nie naciskać. Powiedzmy, że martwimy się jej stanem zdrowia i chcemy, aby o siebie zadbała. Powiedzmy, że - z naszej perspektywy – ignorowanie choroby to przejaw egoizmu. Podkreślajmy, jak ważne są dla nas kwestie zdrowotne i pokażmy, że sami o nie dbamy i wykonujemy badania. To może zadziałać motywująco. Jeśli jednak sami będziemy unikać kontaktu z lekarzami, ignorować jakieś dolegliwości to niewiele ugramy.

Może lepiej, żeby taka osoba porozmawiała z psychologiem?

Możemy zasugerować taką konsultację, ale pod żadnym pozorem nie zmuszajmy nikogo do tego, żeby poszedł na terapię. Z tego nigdy nie wychodzi nic dobrego i efekt jest odwrotny od zamierzonego.

Nie możemy zaprowadzić np. mamy do terapeuty, bo nie chce się leczyć. Musimy przyjąć do wiadomości, że mama jest dorosłą osobą i bierze odpowiedzialność za siebie, a także swoje zdrowie. Nasza zdecydowana reakcja będzie konieczna tylko wtedy, gdy objawy choroby będą już bardzo zaawansowane, gdy dojdzie do zagrożenia życia. Natomiast do profilaktyki i dbania o siebie nikogo nie przekonamy. To musi być indywidualna decyzja.

Boimy się chorób nowotworowych, ale choć różne programy badań przesiewowych czy akcje społeczne, w ramach których można się bezpłatnie przebadać, to praktycznie z nich nie korzystamy. Dlaczego?

Przede wszystkim nie badamy się ze strachu. Wykrywając chorobę wcześniej możemy jej zapobiec, pielęgnując lęk - de facto zmniejszamy szansę na jej pokonanie. Do tego dochodzi jeszcze wstyd, wstydzimy się pójść do lekarza. Często też podchodzimy do sprawy bardzo egoistycznie. Nie bierzemy pod uwagę, że nasza ewentualna choroba będzie obciążeń także dla naszych bliskich. Na nich ona również się odbije, oni też w jakiś sposób będą z nią walczyć. Pielęgnując swój lęk przed badaniem tylko "dokładamy" naszym najbliższym. Warto zdać sobie z tego sprawę, że nie jesteśmy sami na tym świecie i nasze wybory, decyzje będą miały wpływ także na bliskie nam osoby, których przecież nie chcemy krzywdzić. Dobrze jest mieć taką świadomość.

Zobacz także:

Autor:Katarzyna Oleksik

Źródło zdjęcia głównego: PeopleImages/Getty Images

Pozostałe wiadomości