Technologia

Oszuści czyszczą z pieniędzy konta ofiar i pozostają bezkarni. "Jest to ogromna skala"

Technologia

Autor:
Sabina
Zięba
Źródło:
Uwaga! TVN
Uwaga! TVN: Czym jest spoofing?

Zjawisko spoofingu jest w ostatnim czasie coraz popularniejsze. Podczas jednej rozmowy telefonicznej osoby podszywają się pod pracowników banków i czyszczą ofiarom konta. Według szacunków NBP w ubiegłym roku takich transakcji mogło być nawet 250 tysięcy.

Czym jest spoofing?

Spoofing polega na podszywaniu się przez oszustów pod osoby lub instytucje. Jak wyjaśnił prezes Instytutu im. S. Lema i ekspert ds. cyberprzestępczości, dr Maciej Kawecki: "Chodzi o wykonywanie połączeń z wykorzystaniem fałszywego identyfikatora, czyli jeżeli wiem o tym, że w telefonie mojej ofiary znajduje się numer telefonu jego mamy i znam ten numer, to mogę zadzwonić jako np. mama".

- Oszust wykorzystuje numery telefonu banku i często jest dosyć dobrze wyszkolony. To usypia czujność. Według szacunków NBP, w ubiegłym roku takich transakcji mogło być nawet 250 tys. Jest to ogromna skala – zdradziła Paulina Krakowska z Biura Rzecznika Finansowego.

Uwaga na oszustów

Newsletter wyłudzający dane
Newsletter wyłudzający daneDzień Dobry TVN
wideo 2/4

Jak oszukano ludzi?

W Uwadze! TVN wyemitowano materiał o osobach, które stały się ofiarami spoofingu. Bohaterzy reportażu wpadli w sidła oszustów podszywających się pod pracowników banków. Byli przekonani, że rozmawiają z doradcą, bo numer telefonu, który im się wyświetlił, przynależał właśnie do ich banku. Pani Monice z Gdańska hakerzy wyczyścili konto z pieniędzy, łącznie z linią kredytową.

- Sprawdziłam numer, z którego dzwonili. Był to numer banku. Świetnie znali procedury, mieli nawet tę samą melodyjkę, którą mają w tym banku. To wszystko było bardzo wiarygodne. (...) W tej całej panice postępowałam wedle instrukcji. Kazali mi zainstalować aplikację. Stwierdziłam, że skoro ktoś mi się włamuje, to nie ma innego wyjścia – przekonuje kobieta.

Ofiarą oszustów padła też 22-letnia Marta, która podczas jednej rozmowy straciła wszystkie oszczędności.

- Pan powiedział, żebym weszła na konto banku i zobaczyła numer, z którego on dzwoni, że to jest numer banku. Faktycznie tak było. Nie przyszło mi do głowy, że można jakąś nakładkę nałożyć, że to może być ktoś inny. Podczas naszej rozmowy ten człowiek powiedział, że niby coś wykryli, że został w moim imieniu złożony wniosek o kredyt. To mnie przestraszyło. (...) On widział mój ekran, więc widział wszystko, co robię na telefonie, to, co robię w banku. Widział, ile mam środków na koncie. (...) Założyli mi nowe konto, ja przelewam na to konto środki. Miałam tylko kliknąć ikonkę Blik. Nagle patrzę, że wypłacono 2 tysiące, a następnie 1000 zł – opowiada Marta.

Kolejny bohater, pan Przemysław, stracił 14 tys. zł.

- Zadzwoniła do mnie kobieta i powiedziała, że jest pracownikiem banku. Zapytała mnie, czy ja to ja, potwierdziłem dane. I słyszę: "Wiem pan co, u nas w systemie zarejestrowaliśmy kredyt w wysokości 10 tys. zł, pożyczkę na 700 zł i jest zarejestrowana wypłata z bankomatu na kwotę 3000 zł, czy pan to potwierdza?". Powiedziałem, że nie – przywołuje mężczyzna.

Ofiary zostały poinformowane, że najprawdopodobniej ktoś włamał im się na konto. Po zainstalowaniu aplikacji oszuści mieli dostęp do telefonów swoich ofiar. Mówili im, że trzeba anulować nieautoryzowane transakcje oraz że należy wygenerować kod. Nie było powiedziane, że to jest BLIK.

Skąd złodzieje mają dokładne dane?

Zdaniem eksperta ds. cyberprzestępczości oszuści dzwonią prawie zawsze spoza terytorium Polski po to, żeby nie podlegać naszej legislacji. Jak wyjaśnia dr Maciej Kawecki: "Cyberataki ukierunkowane są w taki sposób, żeby bardzo trudno było rozpoznać, że akurat w tym momencie padamy ofiarą takiego ataku. Dzisiaj spoofing jest jedną z największych chorób, z którą bardzo ciężko jest walczyć"

- Telefon z banku to z reguły jest telefon z propozycją kredytu, czy lokaty. A w tym wypadku, kiedy ktoś dzwoni nagle, to zaświeca nam się żarówka, że może faktycznie coś złego się dzieje. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, skąd ten złodziej wie, że nazywam się Magdalena, że mam w tym konkretnie banku konto i że mam takie środki na koncie. Skąd to wie? Przecież skądś musiał taką wiedzę pozyskać. Najprawdopodobniej włamał się do banku – mówi Magdalena Nowak, dyrektor operacyjny "Legalhut".

Rozmowa z rzekomym przedstawicielem banku

Istnieją także osoby, którym udaje się przechytrzyć sprawców. Bohaterka reportażu o imieniu Klaudia może mówić o wielkim szczęściu. Odebrała telefon, ale nie mogła rozmawiać, więc umówiła się na następny dzień. W międzyczasie poszła do placówki banku i dowiedziała się, że ma do czynienia z oszustami. Następnego dnia nagrała rozmowę z rzekomym przedstawicielem banku.

- Znał moje imię i nazwisko, i mój numer.  Ta osoba wiedziała, do jakiego banku należę i to, że jestem z Łodzi i że pracuję na terenie Niemiec. Nie mam pojęcia skąd – dziwi się pani Klaudia.

Mężczyzna w słuchawce powiedział do niej: "Nazywam się Robert Surowiec. Została pani poinformowana o domniemanej próbie logowania z miejscowości Hamburg. (...) Widzę, że pani ostatnio przebywała na terenie Niemiec. Ale to nie było logowanie… Tego logowania pani nie dokonała, tak?". Wwówczas kobieta przerwała rozmowę i zapytała, ile osób się na to nabiera. Oszust odpowiedział: "Szczerze? Niedużo. To musi być turbotępa osoba, proszę pani".

- Ja bym się absolutnie nie zgodziła, że to musi być turbotępa osoba. To osoba złapana w niewłaściwym momencie. W momencie, kiedy jest zabiegana, w momencie kryzysu życiowego. To jest chwila i takie osoby to wykorzystają – uważa pani Klaudia. I dodaje: - [Ten człowiek] to taki karaluch w społeczeństwie, który nie ma żadnych wyrzutów sumienia, że dzwoni do ludzi, żeby ich oszukać i ukraść ich oszczędności.

Czy pieniędzy uda się odzyskać?

Nasi bohaterowie uważają, że zostali pozostawieni sami sobie, banki w większości w takich przypadków umywają ręce, a policja na skutek nie wykrycia sprawcy, umarza sprawę. Czy ofiary tego procederu mają szansę odzyskać stracone pieniądze?

- Jest to nieautoryzowana transakcja, bank powinien zwrócić pieniądze. A dopiero potem zgłosić do prokuratury, że takie coś miało miejsce, że była dziwna transakcja. Prokuratura powinna przeprowadzić postępowanie, bardzo wnikliwie, posprawdzać każdą transakcję i dopiero wtedy wydać opinię, czy faktycznie ktoś siebie okradł, czy padł ofiarą przestępstwa – wskazuje Magdalena Nowak. I zaznacza: - Jesteśmy w stanie wygrać z bankiem. Podstawą jest to, jak zabezpieczone są systemy bankowe. Jeżeli ktoś wie, że mam pieniądze na koncie, znajduje do mnie numer telefonu, ktoś zna moje imię i nazwisko, to zadaję bankowi pytanie, skąd ma dostęp do takich informacji?

Nasi bohaterowie tracą jednak wiarę w możliwość odzyskania straconych pieniędzy.

- Myślę, że jeżeli tak długo nie odzyskałam pieniędzy, to marne szanse, że to do mnie jeszcze wróci. Chciałabym ostrzec innych ludzi. Powiedzieć, żeby uważali, dzwonili sami na te numery, bo każdy może się podszyć pod każdego. Nie mamy pewności, kto siedzi po drugiej stronie – podkreśla Marta.

- Na policji powiedzieli mi, że jest 1 proc. szans na odzyskanie pieniędzy i tak samo 1 proc. jest na złapanie tych złodziei. Dlatego wydaje mi się, że nic z tego nie będzie – ocenia pan Przemysław.

- Jak się nie będzie o tym mówić, to ci, którzy to robią, będą czuć się bezkarni. Poza tym, trzeba mówić, żeby banki i policja jakoś działały. Przedwczoraj dostałam informację, że uruchomili śledztwo. Ale przy cyberprzestępczości czekanie trzy tygodnie nic dobrego nie wróży – kwituje pani Monika.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji na Ukrainie.  Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Sabina Zięba

Źródło: Uwaga! TVN

Źródło zdjęcia głównego: Kerkez/Getty Images

Pozostałe wiadomości