Finanse i Praca

Ginące zawody. "Te usługi będą coraz trudniej dostępne i coraz droższe"

Finanse i Praca

Autor:
Berenika
Olesińska
Reporter:
B. Dajnowski, M. Buchla
Źródło:
Dzień Dobry TVN
Był szewc, nie ma szewca. Ginące zawody
Był szewc, nie ma szewca. Ginące zawodyDzień Dobry TVN
wideo 2/8
Dzień Dobry TVNBył szewc, nie ma szewca. Ginące zawody

Był szewc, nie ma szewca? Niektóre zawody w świecie masowej produkcji zdają się nie mieć już racji bytu. Na szczęście na rynek wchodzą młodzi pasjonaci, którzy nadal kultywują tradycję rzemieślnictwa.

Renesans rzemieślnictwa

Zawodowy tytuł mistrza rzemiosła ma kilkusetletnią tradycję, która powoli zostaje wyparta przez produkcję na skalę masową. Coraz częściej maszyny zastępują pracę człowieka, a profesjonalni szewcy, kaletnicy czy introligatorzy kontynuują działalność wyłącznie z zamiłowania. Nieopłacalność ginących profesji prowadzi do upadłości wielu mniejszych firm. Na rynku pojawiają się za to większych rozmiarów warsztaty.

- Jest coraz mniej tych pracowni rzemieślniczych, do których możemy wejść z ulicy. Te usługi będą coraz trudniej dostępne i będą coraz droższe, dlatego że do tej pory zajmowali się nimi właśnie fachowcy starej daty. Oni robili często te naprawy po kosztach. Dzisiaj to już jest nieopłacalne. Rzemiosło przeżywa swojego rodzaju renesans w zupełnie innym wydaniu. Przychodzi świeża krew i zakłada warsztaty - analizuje Katarzyna Chudyńska-Szuchnik, autorka książki o warszawskich rzemieślnikach.

Przykładem tego, że miłość do rzemieślnictwa można zakorzenić w młodym pokoleniu, jest historia Kuby Podwójskiego. Jako syn doświadczonej introligatorki poznał tajniki pracy z książkami i odkrył życiową pasję, którą rozwija od dziesięciu lat.

- Tak wyszło, zajmował się tym od liceum. Pomagał mi, chciał sobie dorobić - opowiada dla "Dzień Dobry TVN" Maria Podwójska.

Ginące zawody - szewc, rękawicznik, modystka

Czesław Jamroziński od pół wieku przesiaduje niemal codziennie w pracowni, którą przed laty otworzył jego stryj. Wyrabia i wykraja skórę, by następnie uszyć rękawiczki.

- Ten zawód już wyginął. Jestem tylko jeden, który ma dyplom mistrzowski, no to trudno powiedzieć, że ten zawód jeszcze istnieje. Jak nie szyję ręcznie, tylko wspomagam się maszyną, to dwie pary dziennie zrobię. A jak ręcznie, no to jedną parę na dzień - zdradza w reportażu.

Nadzieję na to, że zawód modystki przetrwa, ma Alina Cieszkowska, której rodzina od 157 lat zajmuje się projektowaniem i szyciem nakryć głowy. W naszym materiale wideo z przejęciem opowiada o niezwykłym spotkaniu z klientem własnego pradziadka. Sami zobaczcie!

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Reporter: B. Dajnowski, M. Buchla

Źródło: Dzień Dobry TVN

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości