Wasze historie

Polsko-ukraińskie życie pod jednym dachem. "My niczego nie dzieliliśmy, mamy wszystko wspólne"

Wasze historie

Autor:
Adam
Barabasz
Reporter:
Bartek Dajnowski
Ukraińsko-polskie życie pod jednym dachem
Ukraińsko-polskie życie pod jednym dachemDzień Dobry TVN
wideo 2/17

Marta i Bartek Dajnowscy przyjęli pod swój dach Ludmiłę i jej dwóch synów. Do wspólnego życia potrzebna jest jednak nie tylko chęć niesienia pomocy, ale też umiejętność współdzielenia przestrzeni.

Ucieczka z Ukrainy

Ludmiła Netwcha zaraz po wybuchu wojny zgłosiła się do centrum wolontariatu, gdzie wraz ze starszym synem przygotowywała koktajle Mołotowa.

- Mieliśmy nadzieję, że ta wojna szybko się skończy - przyznaje. - Po pewnym czasie pojawiło się załamanie. Życie w cieniu bombardowań i ciągłych syren sprawiło, że postanowiłam uciekać z dziećmi z mojego kraju. Młodszy syn chciał wyjechać, bardzo bał się syren, ciężko znosił uciekanie do schronu, bał się zdejmować buty bo wiedział, że w każdej chwili może być kolejny alarm. Starszy syn chciał zostać i walczyć za Ukrainę, ale namówiliśmy go do wyjazdu, chociaż łatwo nie było.

W Ukrainie została mama Ludmiły, która nie chciała opuszczać kraju, w którym się urodziła. Z kolei jej mąż jest członkiem wojsk obrony terytorialnej. Część rodziny, która znalazła schronienie w Polsce, wciąż sprawdza, co dzieje się w ich ojczyźnie.

- Żyjemy z telefonem w ręku - przyznaje kobieta. - Mamy aplikację informującą o alarmach i z przerażeniem obserwujemy, co się dzieje w naszym mieście.

Życie z uchodźcami

Podróż do Polski okazała się niezwykle męcząca. Choć, jak sama przyznaje, nie znała nikogo w Warszawie, powitanie, które jej przygotowano, było niezwykle poruszające.

- Pod domem na ulicy zobaczyłam trzech chłopców, którzy machali i krzyczeli: "hurra, przyjechali, my tak długo na was czekaliśmy" - wspomina. - Zaniemówiłam i bardzo się wzruszyłam. Byłam bardzo zmęczona, bo jechaliśmy trzy doby. Marta przygotowała mi kąpiel z pianą. Jak to zobaczyłam, to się rozpłakałam, ale poczułam się w końcu bezpiecznie - dodaje.

Obecność nowych lokatorów wymagała nie tylko przeorganizowania życia domowego, ale też opracowania efektywnej komunikacji.

- Ostatnio spotkałam się z innymi Ukraińcami, którzy też mieszkają u kogoś w domu, zapytali mnie jak nam się żyje, czy mamy własną półkę w lodówce i podzielone naczynia - mówi Ludmiła. - A my niczego nie dzieliliśmy, mamy wszystko wspólne - podsumowuje.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki zobaczysz na Player.pl

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji na Ukrainie.  Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Adam Barabasz

Reporter: Bartek Dajnowski

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości