Razem z Ukrainą

Czy cywile mogą czuć się bezpiecznie w korytarzach humanitarnych?

Razem z Ukrainą

Autor:
Aleksandra
Supryn
Ręka na siatce

Informacje o tym, że korytarze humanitarne w Ukrainie były ostrzeliwane, wstrząsnęły opinią publiczną. O to, jak w świetle prawa powinny być organizowane korytarze humanitarne, prowadzący podcastu Kuchnia Kryminalna SK&S zapytali dr hab. Patrycję Grzebyk, specjalistkę w dziedzinie międzynarodowego prawa karnego oraz prawa humanitarnego.

Jak tworzone są korytarze humanitarne?

- Aby utworzyć korytarz humanitarny potrzebna jest zgoda obydwu stron konfliktu - tłumaczy dr hab. Patrycja Grzebyk.

Dodaje, że zdarzają się jednak sytuacje, że tylko jedna strona informuje, że ludność cywilna może ewakuować się daną drogą. W takim wypadku nie ma pewności, że druga strona konfliktu będzie to respektować.

Wojna w Ukrainie

Ewakuacja dzieci z Charkowa
Ewakuacja dzieci z Charkowa Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

- Trzeba jednak podkreślić, że jeśli druga strona konfliktu wie, że daną drogą idą cywile, to nie ma prawa ich atakować. Nawet fakt nieuzgodnienia z nimi drogi korytarza humanitarnego, nie daje prawa do zabijania - podkreśla dr hab. Grzebyk.

W prawie humanitarnym ważną zasadą jest zasada ostrożności. - Oznacza to, że jeśli nie wiemy, kim jest dana osoba, to przyjmujemy, że jest to cywil i nie mamy prawa go zaatakować. (…) Nie można atakować na zapas - tłumaczy specjalistka.

Nadużycia w korytarzach humanitarnych - przyczyny

Często o stworzenie korytarza humanitarnego proszone są strony neutralne - bezstronne państwo czy organizacje, np. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża. Ekspertka podkreśla jednak, że państwa, które są ze sobą w konflikcie zbrojnym, nie ufają sobie i zdają sprawę z tego, że w takich sytuacjach często dochodzi do nadużyć. Przykładów nie trzeba szukać daleko: - Pamiętamy przecież słynny "Biały Konwój" na Ukrainę wysyłany przez Rosję. Wszyscy podkreślali wtedy, że w tym konwoju nie jedzie pomoc humanitarna, tylko siły zbrojne i broń - mówi Grzebyk.

Gdy zaufanie zostanie zdradzone, przejście takim korytarzem humanitarnym stanowi większe ryzyko. - W świetle prawa nie zwalnia to jednak stron konfliktu z obowiązku ochrony życia ludności cywilnej, która wciąż tą drogą ucieka - podkreśla specjalistka.

Czy trzeba opuścić oblężone miasto?

Zdaniem Patrycji Grzebyk ludność państwa oblężonego wojną nie ma obowiązku opuszczania kraju. Wielu ludzi nie decyduje się na ewakuację, bo nie chce zostawiać swojego domu, dobytku, ojczyzny.

- To nie oznacza jednak przecież, że takie osoby stają się celem wojskowym - tłumaczy dr hab. Grzebyk. I dodaje: - W literaturze pojawiają się jednak głosy, że jeśli ludność cywilna nie opuszcza miasta, to musi brać pod uwagę podwyższone ryzyko.

Chcesz wiedzieć więcej o tym jak konflikt zbrojny wygląda w świetle prawa? Posłuchaj podcastu Kuchnia Karna SK&S

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Aleksandra Supryn

Źródło zdjęcia głównego: Nickbeer/Getty Images

Pozostałe wiadomości