Podróże

Mateusz Waligóra dotarł do Słowińskiego Parku Narodowego. "Na horyzoncie majaczy Półwysep Helski"

Podróże

Autor:
Martyna
Trębacz
Reporter:
Szymon Brózda
Pieszo wzdłuż Bałtyku
Dzień Dobry TVNPieszo wzdłuż Bałtyku

600 km i około 30 dni – to wstępne założenia pieszej podróży wzdłuż Bałtyku Mateusza Waligóry. Podróżnik rozpoczął swoją wyprawę od Świnoujścia i planuje zakończyć ją w Piaskach, przy granicy polsko-rosyjskiej. Mężczyzna dotarł do położonego między Rowami, a Łebą Słowińskiego Parku Narodowego, którego atrakcją są ruchome wydmy. "Gdzieś na horyzoncie majaczy powoli Półwysep Helski".

Wydmy w Słowińskim Parku Narodowym

Mateusz Waligóra już od kilkunastu dni przemierza szlak wzdłuż Bałtyku. Kolejnym punktem na mapie jego podróży jest Słowiński Park Narodowy, położony między Rowami, a Łebą. Jedną z największych atrakcji Parku są ruchome wydmy do których można dotrzeć jedynie meleksem. Za sprawą wiatru, piasek wędruje na wschód z prędkością kilku metrów rocznie, co powoduje powstanie wydm. W okolicach Łeby najbardziej znana jest Wydma Łącka. Jej nazwa pochodzi od wsi Łączka, która została zasypana około 300 lat temu. - Mierzy ona 40 kilka metrów. Jej wysokość się zmienia z powodu wędrowania, zsypywania się – powiedział Marek Glegoła z Towarzystwa Przyjaciół Łeby.

Na terenie Parku, gdzie występują wydmy można się przemieszczać tylko po wyznaczonym szlaku. – Setki, tysiące ludzi w ciągu lata tędy przemierza, więc chodzi o to, żeby nie rozdeptywać w sposób niekontrolowany. A poza tym chodzi też o ochronę przyrody, czyli życia, które się znajduje na tych obszarach wydmowych poza szlakiem – dodał Marek Glegoła.

Morskie opowieści: "Na dnie Bałtyku znajduje się sporo wraków"

W 1970 roku statek West Star wyruszył z Gdańska do Anglii z ładunkiem drewna. Niestety, ze względu na potężny sztorm, doszło do awarii jedynego silnika. Choć członkom załogi udało się ocalić to statek osiadł na mieliźnie. Jego wrak znajduje się zaledwie 200 metrów od brzegu, na wysokości plaży Ulinia.

- Na dnie Bałtyku znajduje się sporo wraków, które stanowią zagrożenia. Np. Franken, tankowiec, którego kadłub może się przełamać w każdej chwili. Kiedy rdza opanuje zbiorniki i przeżre je na wylot, substancja, która nazywa się mazut wypłynie do morza. Grozi nam to ogromną katastrofą ekologiczną. Te wszystkie zagrożenia stanowią realny problem z którym musimy sobie poradzić – powiedział Mateusz.

Podróżnik dotarł już do Piaśnicy, czyli niedużej rzeki wpadającej do Bałtyku. Przed II wojną światową wyznaczała ona granicę polsko-niemiecką. – U ujścia Piaśnicy w Dębkach mój licznik wędrówki wskazuje już 330 km. Gdzieś na horyzoncie majaczy powoli Półwysep Helski – dodał podróżnik.

Więcej informacji na temat wędrówki można śledzić na fanpage'u podróżnika

Zobacz także:

Autor:Martyna Trębacz

Reporter: Szymon Brózda

Pozostałe wiadomości