Profilaktyka zdrowia

Zachorowała na raka, kiedy była w ciąży. Zaczęła pisać listy do córeczki: "Miałam perspektywę, że nigdy mnie nie pozna"

"Mama, która wygrała walkę z nowotworem"

Profilaktyka zdrowia

Zachorowała na raka, kiedy była w ciąży. Zaczęła pisać listy do córeczki: "Miałam perspektywę, że nigdy mnie nie pozna"

"Mama, która wygrała walkę z nowotworem"

Małgorzata Idzikowska-Trzeciak w czasie ciąży usłyszała, że ma raka jajnika. Polscy lekarze dawali jej dwanaście miesięcy życia. Chora dzielnie walczyła, pisała listy do córeczki oraz marzyła, aby dożyć chociaż jej trzecich urodzin. Wyjazd do hiszpańskiego szpitala odmienił życie rodziny i dał nadzieję na lepsze jutro. Niestety leki są bardzo drogie, ich koszt wynosi prawie 100 tysięcy złotych rocznie. 

Wyrok i trudny czas ciąży

Czas ciąży dla tej pary był zupełnie inny. Zamiast uśmiechu i spokoju, w domu państwa Trzeciak pojawiał się stres, lęk i płacz. Małgorzata będąc w stanie błogosławionym, dowiedziała się, że ma raka jajnika. Jak przyznaje, jest to jeden z najgorszych typów nowotworów, jaki może się przytrafić. Najtrudniejsze były początki. Kobieta nie wyobrażała sobie, aby w ciąży przyjmować chemię.

Ciążą się nie cieszyłam. Dziecko powinno mieć w brzuchu spokój, tak samo, jak się urodzi, a nam to nie było dane

– powiedziała Małgorzata.

Gdy na świecie pojawiła się Maja, wszystko zaczęło się komplikować. Okazało się, że Gosia ma przerzuty do mięśni brzucha, otrzewnej oraz węzłów chłonnych. Lekarze usunęli zaatakowane miejsca i pozbyli się guzów. Małgosia wspomina, że była to ekstremalna operacja.

Ten brzuch jest taki, jak by ktoś go siekiera pociął. Była to bardzo ekstremalna operacja. W Polsce nie zaproponowano mi wtedy nic. Zostało mi tylko leczenie paliatywne 

– powiedziała.

Na jednej z konsultacji Małgorzata usłyszała słowa, których żadna osoba, a szczególnie matka nie chciałaby usłyszeć. Specjalista poinformował kobietę, że ma pecha, a jej mediana życiowa wynosi od 12 do 15 miesięcy.

Ja tak bardzo chciałam dożyć świąt Bożego Narodzenia, żeby spędzić je z Miśką. Bardzo chciałam dożyć trzecich urodzin mojego dziecka, żeby mnie chociaż pamiętała. Pisałam jej listy na różne urodziny, na osiemnastkę. Taką miałam perspektywę, że nigdy mnie nie pozna 

– wspomina.

Przełom w leczeniu i nadzieja na lesze jutro

Małżeństwo postanowiło szukać pomocy w innych krajach. Pewnego dnia Małgosia dostała się na konsultacje do szpitala w Madrycie, gdzie usłyszała słowa otuchy i największy prezent, jaki mogła sobie wymarzyć, życie!

Tam dostałam szansę. To nie było nawet żadne magiczne leczenie. Dostałam leki, które normalnie są w Polsce, tylko że nikt mi ich nie poda, bo w tabeli dla NFZ-tu jest program lekowy i tam jest powiedziane, że możesz coś dostać w konkretnej sytuacji.  Jeśli ona nie nastąpi, leku nie otrzymasz

 – powiedziała.

Leczenie przebiegało bardzo intensywnie. Małgorzata przez cały ten czas leżała praktycznie nieprzytomna. Ponadto kobiecie towarzyszył wielki stres. To była walka o życie i przyszłość spędzoną wspólnie z rodziną. W trudnym czasie opiekę zarówno nad chorą, jak i małą Mają przejął partner.

Starałem się opiekować dziewczynami na swój sposób. Zajmowałem się Mają, bo Gośka po chemii leżała nieprzytomna. Gotowałem, prałem i brałem Majkę pod pachę, żeby pracować

– powiedział.

Pół roku później rodzina wróciła do domu, a Małgorzata była bez śladów wznowienia. Leczenie działa, ale niezbędne do tego są leki, które gwarantują remisję.

Maja ma już 4,5 roku i ja już nie mam takich rozterek czy dożyję następnego roku. Wiem tylko, że muszę mieć lek, który co trzy tygodnie kosztuje 5 tysięcy. Muszę go przyjmować cały czas, więc wychodzi prawie 100 tysięcy rocznie na same lekarstwa

–powiedziała.

Małgorzata Idzikowska-Trzeciak aby uniknąć nawrotu choroby i móc kontynuować leczenie musi zebrać jeszcze 240 000 zł. Pomóżmy jej w tym i dorzućmy swoją cegiełkę do zbiórki.

Co zmieniło się w życiu rodziny po powrocie do domu?

Małgorzata przyznała, że kiedyś była bardzo nastawiona na karierę i życie zawodowe. Jak mówi, była królową życia. Wyjazdy, praca, zarabianie pieniędzy. Teraz jej podejście do życia zmieliło się o 180 stopni. Kobieta docenia każdą chwilę, lubi zajmować się kwiatami i chodzić na długie spacery.

Taka choroba bardzo dużo zmienia w życiu. Przeszłam ponad roczną psychoterapię, żeby sobie z tym wszystkim poradzić. Nie miałam żadnych szans na życie, a jestem szczęśliwa i zdrowa

 – przyznała.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz także:

Reporter: Ewa Owczarek
Co sądzisz o tym artykule?
77
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
4
12.06.2020
Kami
Poproszę o namiar do szpitala w Madrycie. Dziękuję
10.06.2020
ewela
Witam, również jestem w podobnej sytuacji, czy można się dowiedzieć jaki to szpital w Madrycie?? Poproszę o kontakt .... zainteresowana jestem również nazwą leku... które mógłby również pomóc i mnie ...
10.06.2020
oksi6
witam, czy można prosic o kontakt i namiary na szpital w Madrycie? jestem w podobnej sytuacji.
10.06.2020
GrzegorzDob
Witam serdecznie
Mozna uzyskac namiar na wspomniany szpital w Madrycie lub lekarza?
Pytam poniewaz moj Tata jest w podobnej sytuacji tzn w PL tylko leczenie paliatywne!!!
Rozwiń wszystkie komentarzy