Styl Życia

Napiwki: dawać czy nie dawać? Komu, ile i kiedy?

Dawniej napiwki zostawiało się jedynie kelnerom lub barmanom. Obecnie w dobrym guście jest zostawić napiwek również fryzjerce czy manikiurzystce. W studiu Dzień Dobry Wakacje gościliśmy: Małgorzatę Jóźwiak, ekspertkę od zasadach savoir-vivre, Żanetę Pawlak, stylistkę fryzur, Patrycję Jaskot, podróżniczkę, oraz Dimę Furmaniuka, kelnera, z którymi porozmawialiśmy o napiwkach.

Kiedy dać napiwek?

Obyczaj dawania napiwków jest bardzo rozpowszechniony i akceptowalny społecznie. Jest to rodzaj podziękowania za uprzejmą, profesjonalną obsługę. Nie jest on obowiązkowy, zależy tylko i wyłącznie od naszej dobrej woli.

Jak zaznaczyła na wstępie rozmowy ekspertka od zasadach savoir-vivre Małgorzata Jóźwiak:

Właściwie w restauracji napiwek jest obligatoryjny, bo coraz częściej wliczony w cenę rachunku, o czym powinniśmy zostać poinformowani w karcie dań. Jeśli chcemy jednak, mimo to wynagrodzić osobę nas obsługującą, możemy wręczyć napiwek osobno w gotówce. Nigdy nie robimy tego w sposób ostentacyjny. Wysokość napiwków przyjęta w Polsce to 10% od kwoty rachunku.

Niestandardowe napiwki

Jeżeli chodzi o usługi kosmetyczno- fryzjerskie, to zdaniem Pani Małgorzaty wszystko zależy od dobrej woli klienta oraz zadowolenia z wykonanej usługi.

Jak dodała fryzjerka Żaneta Pawlak:

Usługi w branży beauty są drogie, więc tutaj kwestia napiwku wciąż nie jest regułą. Gdyby klientka miała dać 10 procent od 3000 zł przy przedłużaniu włosów, to napiwek byłby w wysokości 300 zł. Częściej niż pieniądze zdarza się, że klientki dają napiwek w formie jakiegoś podarunku.

Pani Żaneta dostała od klientek: kwiaty, biżuterię, słodycze, owoce, ale również hamak do ogrodu.

Podarunki zawsze są bardzo miłe. Cokolwiek to nie jest, to zawsze widzę, że jest dane od serca i z dobrą intencją.

Kelnerzy zarabiają na napiwkach?

Mówi się, że kelnerzy mają niskie pensje, bo "dorabiają" napiwkami. Ile w tym prawdy?

Dima Furmaniuk jako kelner pracuje od 10 lat. Jak dodał, nie jest to łatwa praca.

Swoje pierwsze kelnerskie szlify zdobywałem na Ukrainie, a teraz kontynuuję pracę w Polsce. Zwyczaje w dawaniu napiwków są bardzo podobne u nas na Ukrainie i tutaj w Polsce.

Zdaniem Dimy, to nie miejsce jest gwarantem napiwków, a kultura gościa.

Nigdy nie wiesz, ile zarobisz dodatkowo na napiwkach. Z tym zarobkiem extra bywa bardzo różnie. Pamiętam taką miłą sytuację, gdy przy jednym stoliczku udało mi się nazbierać 400 zł w trackie jednego wieczoru. Podałem wtedy jeden kieliszek wódki i poczęstowałem dwoma papierosami.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
71
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0