Styl Życia

Mój tata, bohater AK. Franciszek Kamiński brał udział w zamachu na kata Warszawy

Sierżant Franciszek Kamiński walczył w Powstaniu Warszawskim. Za swoje czyny, za akcje szczególnie niebezpieczne został odznaczony Krzyżem Walecznych. Brał udział w zamachu na kata Warszawy Franza Kutcherę. Jakie były jego dalsze losy? Swojego ojca, bohatera AK wspomina córka Wanda Lew-Kiedrowska i wnuk Sławomir Kamiński. Autorem reportażu jest Bianka Zalewska.

Kat Warszawy

Franz Kutschera był dowódcą SS i Policji w dystrykcie warszawskim Generalnego Gubernatorstwa, w czasie okupacji niemieckiej w Polsce. Był nazywany przez mieszkańców "katem Warszawy". To jemu przypisuje się wszystkie egzekucje.

Już sam widok Franza Kutchery był straszny. Ludzie płakali. Ojciec mówił, że był w obstawie w zamachu na Kutcherę.

- wspomina Wanda Lew-Kiedrowska, córka sierżanta Franciszka Kamińskiego.

Atak był zorganizowany przez żołnierzy Armii Krajowej. Był to udany zamach. Franz Kutchera został zabity 1 lutego 1944 roku w Warszawie.

Wreszcie zginął ten kat. Akcja armii Krajowej była tak dobrze przygotowana, że kat zginął. To była wielka radość. Chociaż wiemy, że za niego też poszły kolejne ofiary.

Wychowany w duchu patriotyzmu

Franciszek Kamiński wstąpił do wojska w 1925 roku. W okresie międzywojennym służył w jednostce, w Korpusie Ochrony Pogranicza.

Była to trudna placówka.

Kiedy Rosjanie zaatakowali Polskę 17 września, dostał się do radzieckiej niewoli.

Czekał na transport do Katynia. Jednak mój ojciec doskonale znał białoruski, więc udawał rosyjskiego chłopa i go wypuścili.

Sierżant Franciszek Kamiński dotarł do Warszawy i służył w plutonie pancernym kapitana Golskiego.

Za swoje czyny, za akcje szczególnie niebezpieczne został odznaczony Krzyżem Walecznych.

>>>Zobacz też: Bracia Fedorońko. Mieli ukraińskie korzenie, ale z dumą walczyli za Polskę w Powstaniu Warszawskim

W czasie Powstania Warszawskiego został ranny w lewą rękę i zachorował na tyfus. W jednej z piwnic odnaleźli go Niemcy. Franciszek Kamiński odpowiedział im na pytanie w jeżyku niemieckim. Został zabrany karetką pogotowia niemieckiego. Trafił do obozu jenieckiego w Niemczech.

Jak wspomina córka Pana Franciszka, najtrudniejszy był dla niego powrót do Polski po wojnie, która nie tolerowała Akowców. Wojskowy, który wyrósł w patriotyzmie, dla którego Powstanie miało ogromne znaczenie, w Polsce nie mógł być sobą.

Ojciec opowiadał o Powstaniu, jak oni walczyli po jednej stronie, wykrwawiali się, a po drugiej stronie stacjonowali Rosjanie i nic nie zrobili. Dla mojego ojca to było bardzo przykre, swego rodzaju trauma.

Zobacz też:Zginęli wszyscy, ciał nie odnaleziono. Tragiczne losy polskich himalaistów, których dotknęła klątwa Nandy

>>> Historie nieznane. Opowiedz nam swoją rodzinną historię!

Co sądzisz o tym artykule?
82
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0