Testy na koronawirusa będą mogły robić tylko uprawnione laboratoria, które znajdą się na liście Ministerstwa Zdrowia. Resort przygotowuje właśnie rozporządzenie w tej sprawie. Zdaniem jego przeciwników, znacznie ograniczy to dostęp do badań.

Testy na koronawirusa 

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji ukazał się w piątek projekt rozporządzenia w sprawie standardu organizacyjnego laboratorium COVID. Określa on zasady, na których laboratoria mogą się znaleźć na ministerialnej liście placówek uprawnionych do robienia testów na obecność koronawirusa. 

Największe kontrowersje wywołuje zapis przewidujący, że osoby na kwarantannie, w izolacji i z objawami zakażenia mogą mieć wykonywane tylko badania opłacane przez NFZ, Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 albo z budżetu państwa.

Na zgłaszanie uwag resort dał dwa dni. Można się spodziewać, że rozporządzenie ukaże się we wtorek lub środę. Skąd ten pośpiech?

Projektowane rozporządzenie ma wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia. Ze względu na wagę regulowanych spraw oraz ich społeczną doniosłość w zakresie określenia standardu laboratoriów COVID uznano, że rezygnacja z okresu vacatio legis nie naruszy zasady demokratycznego państwa prawnego, zwłaszcza z uwagi na obowiązywanie stanu epidemii, i okoliczności te uzasadniają niezwłoczne wejście w życie projektowanego aktu

- odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia pytane przez wyborcza.pl.

Laboratoria z listy ministerstwa 

Laboratorium z ministerialnym pozwoleniem na testy nie będzie ich mogło robić na zlecenie samorządów, zakładów pracy czy po prostu zwykłych ludzi więcej niż 30 procent.

Pojawienie się nowych laboratoriów wywołałoby konkurencję, a w konsekwencji spadek ceny testu dla konsumentów. Ministerstwo działa wbrew interesowi obywateli

- uważa Jan Rybski, który pod koniec marca oferował ministerstwu kupno miliona testów z certyfikatem UE.

Niech ministerstwo wytłumaczy, jakie dobro obywateli jest chronione przepisami dającymi mu praktycznie monopol na testy

- mówi Andrzej Sośnierz, poseł Porozumienia. 

W tej chwili testy wykonywane są na zlecenie szpitali i sanepidu w ponad 120 laboratoriach w całej Polsce. Wiele z nich robi je też komercyjnie, za stawkę nawet dwukrotnie wyższą od podstawowej, jaką płaci NFZ (280 zł za test, którego wynik jest podawany w ciągu doby). Decydują się na nie m.in. lekarze.

Zobacz też:

Źródło: wyborcza.pl |
Co sądzisz o tym artykule?
77
9
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0