Janusz Dzięcioł, który zginął 6 grudnia w wypadku na przejeździe kolejowym spoczął na cmentarzu parafialnym w olsztyńskiej dzielnicy Gutkowo. Uroczystość miała charakter państwowy.

Janusz Dzięcioł zginął w piątek rano w wypadku na przejeździe kolejowym w Białym Borze koło Grudziądza. Z woli rodziny został pochowany na cmentarzu parafialnym w podolsztyńskim Gutkowie. Dzięcioła żegnały delegacje straży miejskiej ze Świecia i Brodnicy, kilku parlamentarzystów, delegacja Straży Marszałka Sejmu i marszałek woj. warmińsko-mazurskiego. Prezydent Grudziądza Maciej Glamowski miał na pogrzebie urzędowy miejski łańcuch. W pogrzebie brała udział kompania honorowa wojska oraz kilka pocztów sztandarowych. Przybyła też Manuela Michalak, która z Dzięciołem brała udział w programie Big Brother.

Janusz Dziecioł: „Facet z krwi i kości”

Janusz Dzięcioł był komendantem straży miejskiej w Świeciu oraz zwycięzcą pierwszej edycji programu „Big Brother” w 2001 roku. Pełnił również funkcje posła Platformy Obywatelskiej przez dwie kadencje.

Był facetem z krwi i kości, dziś takich spotyka się już rzadko. Facetów wychowanych w duchu prawości, sprawiedliwości i uczciwości. Myślę, że wielu ludzi odbierało go pozytywnie jako prawdziwego faceta

- wspomina Piotr „Gulczas” Gulczyński, uczestnik pierwszej polskiej edycji programu Big Brother.

Więcej:


Janusz Dzięcioł we wspomnieniach

Tak Janusza Dziecioła wspomina Martyna Wojciechowska, która była prowadzącą pierwszą edycję programu Big Brother:

Na początku nie rzucał się w oczy. Był osobą, która bardzo łatwo mogła przepaść w programie i odpaść na jego wczesnym etapie. Trochę pouczał młodszych mieszkańców, ale nie na tyle, by wzbudzić w nich antypatię i skonfliktować się. Mieszkańcy szybko zrozumieli, że z tego, jego doświadczenia, spokoju i dojrzałości życiowej można czerpać, że może być dla nich ostoją, taką osobą, która pomoże im przetrwać czas w domu Wielkiego Brata

Po odejściu z show-biznesu i polityki Janusz Dzięcioł powrócił do pracy na rzecz lokalnej społeczności. Udzielał się w miejskim ośrodku pomocy społecznej.

„Brakuje dziś takich bohaterów. Można było na niego liczyć”

Janusz był wesoły. Mówił, że jego życie teraz to tylko wnuki. On bardzo kochał Wiesię, swoją małżonkę i córkę Kasię.

- mówi Manuela Michalak.

Źródło: PAP / informacja własna |
Co sądzisz o tym artykule?
56
7
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0