Psychologia

"Ale ci cycki urosły". Seksualizacja ciała przez członków rodziny – jak się przed nią bronić?

Psychologia

Autor:
Sylwia
Wołoch
Westend61/Getty ImagesProtestująca dziewczyna

Komentarze, które wiele osób słyszy przy okazji rodzinnych spotkań, mogą na długo pozostać w pamięci. Chodzi o uwagi wygłaszane przez wujków, dziadków czy kuzynów. Jak bronić siebie, swoje dzieci i bliskich przed seksualizacją ze strony bliskich? O tym mówi językoznawczyni, dr Małgorzata Majewska.

Seksualizacja ciała w rodzinach. Co słyszymy od wujków, dziadków i kuzynów?

Wiele kobiet twierdzi, że lekceważy niewybredne komentarze, które otrzymuje od członków rodziny. Jednak zapytane o przykładowe przytyki, które kiedyś usłyszały, z miejsca wymieniają przynajmniej trzy. Najczęstsze to: "kiedy będziesz miała chłopaka?", "jak będziesz tyle jadła, to kto cię będzie chciał" czy "zegar biologiczny czekać nie będzie". Zadziwiająca jest reakcja innych kobiet. Często zamiast głośnego sprzeciwu i powiedzenia: "jakim prawem wujek Bronek ocenia szerokość bioder nastolatki, ciotki czy matki", radzą, by się nie tym przejmować. Na szczęście dziewczyny powoli się temu sprzeciwiają. I słusznie.

Według CBOS molestowaniem seksualnym jest "każde zachowanie o charakterze seksualnym nieakceptowane i niepożądane przez osobę, do której się odnosi, oraz naruszające jej godność". Ta sama instytucja podaje, że do bycia obiektem niechcianych zachowań, propozycji lub żartów o charakterze seksualnym przyznało się 12% osób dorosłych. Do jakich komentarzy posuwają się członkowie rodziny?

- Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, ciągle słyszałam od wujka, że jestem gruba. Od dłuższego czasu nie mamy z nim kontaktu, jednak niedawno przyjechał na jedną z imprez rodzinnych. Kuzyn przyprowadził wtedy ze sobą swoją dziewczynę, Marzenę. Patrząc na mój makijaż i długie paznokcie zaczął mówić jej, że on to lubi takie fajniutkie, szczupłe, naturalne i niepomalowne. Nie zapomnę zmieszania, jakie zobaczyłam na jej twarzy, kiedy jednym zdaniem obraził nas obie – opowiada Karolina.

"Przecież to tylko słowa". Skutki seksualnych komentarzy

Skutki wysłuchiwania i nieodpierania komentarzy dotyczących cielesności są często bardzo dotkliwe. Choć matki chcą dla swoich córek wszystkiego, co najlepsze, często nie zdają sobie sprawy, że prośby o niezwracanie uwagi na to, co mówią członkowie rodziny, zwyczajnie nie wystarczają.

- Jakiś czas temu zaczęłam chodzić na terapię. Spodziewałam się słów wsparcia i pomocy, jednak to, co tam usłyszałam, było dość szokujące. Terapeuta powiedział mi, że mam syndrom dziecka molestowanego, choć nigdy nie byłam molestowana. Dziś już doszliśmy do tego, że wynika to z obrzydliwych komentarzy, jakich wysłuchiwałam od wujków, będąc dzieckiem – wspomina Zuzanna.

Inne, choć równie nieprzyjemne doświadczenia ma Magdalena.

- Na jedne ze świąt Bożego Narodzenia ubrałam się w czarną, koronkową sukienkę. Nie była tania, ale bardzo ładna – w końcu święta to doskonały pretekst, żeby się dobrze ubrać. Do tego nowa czerwona szminka, jedna z tych pierwszych "dorosłych". Już pod sam koniec, kiedy wychodziłam, usłyszałam, jak podpity wujek mówi do drugiego wujka, że wyglądam jak prostytutka. Miałam wtedy jakieś 15 lat. To był czas, kiedy ze swoim ciałem czułam się źle, a po tym komentarzu przepłakałam cały wieczór. Byłam zdecydowanie zbyt młoda na takie słowa, dlatego pamiętam je do dziś – tłumaczy Magdalena.

Jak możemy bronić się przed seksualizacją ze strony członków rodziny?

To, co słyszymy od bliskich, odwiedzając swoje rodziny, może mieć nierzadko tragiczne konsekwencje. Jak możemy obronić siebie same, swoje córki i kuzynki?

- W ogóle nie powinniśmy dyskutować, tłumaczyć, czy jestem gruba czy chuda, tylko nazywać sprawę po imieniu. Nazywamy to metajęzykiem. Przykładowo: "kiedy mówisz do mnie: ale ci cycki urosły, zwracasz uwagę na coś, co jest moją sprawą". Ludzie boją się nazywać to, że źle się czują, kiedy ktoś inny komentuje, bo przecież wszyscy boimy się odrzucenia. Jednak w momencie, kiedy nazwiemy to, co się dzieje, powiemy: "słuchaj, moje piersi są moją sprawą i tak naprawdę źle mi jest z tym, że publicznie to komentujesz, szczególnie będąc moim wujkiem", to ludzie, mimo, że odpowiadają "a, nie przesadzaj, nie przesadzaj!", słyszą i przyswajają to - wyjaśnia językoznawczyni, dr Małgorzata Majewska..

To jest magia języka – jeżeli nazwiemy to, co język z nami robi, obnażamy jego mechanizm. Ludzie wtedy zazwyczaj przestają nam to robić. Natomiast jeżeli uciekamy w preteksty, mówimy: "weź, daj spokój" lub "nie przesadzaj" albo, co gorsza, zaczynamy się tłumaczyć, to tak naprawdę gramy w czyjąś społeczną grę, która mówi: "masz prawo komentować ciało, w dodatku negatywnie".

- Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że fizyczne dotknięcie drugiego człowieka narusza tak samo, jak język, na przykład ostre słowa lub zbyt intymne pytanie. Gdy ludzie nie bronią się przed seksualizacją, później płacą zdrowiem psychicznym, ale też np. otyłością. Przykładem może być tzw. otyłość brzuszna u dziewczyn, tzw. brzuch stresowy, który bardzo często wiąże się z lękiem przed własną seksualnością – tłumaczy ekspertka.

Choć staramy się nie przypisywać znaczenia uszczypliwym słowom, często nie zdajemy sobie sprawy, że unikanie dyskusji na temat nieprzychylnych komentarzy może mieć dużo dalej idące konsekwencje niż chwilowy "foch" ze strony członka rodziny.

Zobacz video: Edukacja seksualna według Anji Rubik

Edukacja seksualna według Anji Rubik
Edukacja seksualna według Anji Rubik
Dzień Dobry TVN

Zobacz także:

Autor:Sylwia Wołoch

Źródło zdjęcia głównego: Westend61/Getty Images

Pozostałe wiadomości