Związki i seks

"Nawet rąk czy stóp nie umyje". Kobiety mówią, co je irytuje w partnerach

Związki i seks

Autor:
Justyna
Piąsta

Kto nigdy nie zostawił skarpetek przy łóżku lub nie wyrzucił pustego kartonu po mleku, tylko włożył go z powrotem do lodówki, niech pierwszy rzuci kamieniem. Budowanie trwałej relacji to nieustanna praca dwojga osób. By żyło się lepiej, trzeba postarać się zaakceptować pewne zachowania drugiej połówki. Nawet takie, które potrafią doprowadzić do szewskiej pasji. Kobiety opowiedziały na łamach dziendobry.tvn.pl, co je irytuje w partnerach.

Domowe sprzeczki

W relacjach damsko-męskich na początku widzimy świat przez różowe okulary, więc przymykamy oko na niektóre zachowania partnera. Jednak z biegiem czasu, motyle ulatują i przychodzi zwykła codzienność, kiedy trzeba posprzątać, ugotować obiad lub wspólnie coś zaplanować. Wtedy wychodzą na jaw cechy ukochanej osoby, które trudno zaakceptować, bo wyprowadzają z równowagi.

Gwiazdy o związkach

Adrianna Eisenbach opowiedziała o związku z młodszym mężczyzną
Adrianna Eisenbach opowiedziała o związku z młodszym mężczyzną
wideo 2/6

Joanna jest w małżeństwie z 13-letnim stażem. Po ponad dekadzie związku nauczyła się, że ani prośbą, ani groźbą, jej mąż nie zmieni swoich zwyczajów.

- Mój mąż nie wyrzuca pustej rolki po papierze, pustej butelki po szamponie czy pustego kartonu po mleku. Nie zliczę, ile razy chciałam dolać mleka do kawy, pewna siebie sięgałam po karton i... okazywał się pusty. Zapytałam kiedyś męża, czy zostawia te zużyte rzeczy, mając nadzieję, że samoistnie się napełnią? On tylko odburknął, że szukam pretekstu, żeby się do niego przyczepić - mówi nam Joanna. - Kiedyś zrobiłam bojkot i też nie wyrzucałam rolek po papierze. Walały się po całej łazience, ale zagryzałam zęby. Kiedy zużyliśmy paczkę, w której było 16 rolek, mój mąż ułożył z nich piramidę. Zbudowanie rolkowej budowli zajęło mu więcej czasu, niż poświęciłby na zebranie ich i wyrzucenie do kosza - dodaje Asia, która teraz już z dystansem podchodzi do oryginalnego pomysłu partnera.

Joanna podkreśla, że choć domowe kłótnie o błahostki potrafią być uciążliwe, to za nic nie zmieniłaby męża. - Czasami się o to sprzeczamy, a czasami już przymykam oko. Jak zwrócę mu uwagę, to przez kilka dni pamięta, a potem znowu jest to samo. Mimo wszystko staram się zaakceptować to, że on nie ma głowy do takich rzeczy. Po prostu ich nie zauważa. Ja na pewno też mam takie zachowania, które go irytują, więc mogę uznać, że i pod tym względem w jakiś sposób się uzupełniamy - stwierdza nasza bohaterka.

33-letnia Aleksandra nie znosi sytuacji, kiedy ona krząta się po domu, a jej partner siedzi na kanapie i przełącza kanały w telewizji.

- Najgorsze są momenty, gdy mają przyjść do nas goście. W szczególności moi czy jego rodzice. Kilka lat temu, zanim urodziły się dzieci, ja się przejmowałam, od rana biegałam po kuchni. Gotowałam, szykowałam stół, a mój chłopak na spokojnie wstawiał wodę na kawę i szedł pod prysznic. Później, kiedy widział, że byłam naburmuszona, pytał, jak gdyby nigdy nic: "Kochanie, w czym ci mogę pomóc?". Ja już w furii zaczynałam krzyczeć, że nie mam czasu nawet głowy umyć przed przyjściem gości, a on pije kawkę i skacze po kanałach w telewizji. Teraz, kiedy mamy już dzieci, sytuacja wygląda podobnie, bo ja jestem w kuchni, ale za to on zajmuje się maluchami. Śmieję się, że "robi wiatr", bo bez celu chodzi z nimi po domu, tylko po to, żebym mu nie zarzuciła, że siedzi na kanapie i nic nie robi - przyznaje żartobliwie Ola. - Czasami mnie wkurza tak, że mam ochotę rwać włosy z głowy, ale z drugiej strony uczy mnie, żeby czasami odpuścić i wyluzować. Cały czas szukamy wspólnego mianownika - dodaje 33-latka.

Co irytuje kobiety?

Z kolei Sylwia od roku mieszka ze swoim chłopakiem. Lista irytujących zachowań, szybko się zapełniła - Zaczęło się od zakupów. Wypisywałam listy, co potrzebujemy z marketu. Kiedy mój chłopak wracał, za każdym razem okazywało się, że coś pomylił, np. zamiast pietruszki kupił seler, zamiast śmietany jogurt, a zamiast dżemu truskawkowego, wziął wiśniowy. Innym razem, kiedy skończyły się tabletki do zmywarki, polał naczynia płynem. Przez godzinę wycieraliśmy pianę, której nie dało się zatrzymać. Pewnego razu, zanim wyjechałam na na kilka dni, załadowałam pralkę. Poprosiłam, żeby wyjął rzeczy, kiedy pranie się skończy. Jak wróciłam do domu, czekała na mnie niemiła niespodzianka. Ubrania kisiły się w pralce przez cztery dni i później mimo wielu prób dalej śmierdziały zgnilizną - opowiada nam Sylwia.

By zapobiec sprzeczkom, Sylwia i jej chłopak opracowali pewien system. - Teraz, kiedy on idzie na zakupy, wysyłam mu zdjęcia produktów, które ma kupić i dzięki temu unikamy pomyłek. Ustaliliśmy, że kwestią prania i sprzątania zajmuję się ja. A on bierze na siebie sprawy techniczne. Jest o wiele lepiej. Związek to sztuka kompromisów - stwierdza.

Marlenę bardzo drażni, gdy jej partner nie dba o higienę osobistą. - Mój mąż ciężko pracuje fizycznie, więc po powrocie do domu powinien wziąć prysznic i się przebrać. Niestety, najczęściej jest tak, że zmęczony rozkłada się w fotelu w tych ubraniach, w których pracował. Nawet rąk czy stóp nie umyje - żali się Marlena. - To jest po prostu nieprzyjemne. Rozumiem, że chce odpocząć, ale on potrafi tak przesiedzieć do wieczora. Strasznie mnie to irytuje, kiedy o siebie nie dba - podkreśla kobieta.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło zdjęcia głównego: Nikola Stojadinovic/Getty Images

Pozostałe wiadomości