Wasze historie

Niezależnie od poglądów Rosjanie mierzą się z hejtem. "Mechanizm obronny przed myśleniem i głębszą refleksją"

Wasze historie

Autor:
Adam
Barabasz
Kukła Władimira Putina na demonstracji przeciwko wojnie

Władimir Putin i jego obsesja na puncie zamierzchłej idei imperializmu to tylko jedna strona medalu. Po drugiej są zwykli obywatele, których coraz mocniej dotykają nakładane przez zachód sankcje. Rosjanie stają się jednak nie tylko ofiarami szaleństwa swojego prezydenta, ale też społecznych samosądów. O hejcie skierowanym w ich stronę rozmawiamy z socjologiem dr. Tomaszem Sobierajskim z Uniwersytetu Warszawskiego. 

Fala nienawiści do Rosjan

Ogólnopolskie media obiegła historia warszawskiej restauracji "Skamiejka". Lokal od lat serwuje domową rosyjską kuchnię. Od wybuchu wojny w Ukrainie właściciele odbierają wulgarne telefony, w sieci pojawiają się negatywne opinie oraz drastyczne zdjęcia z zaatakowanych przez Rosjan terenów. Gdy miarka się przebrała, na facebookowym profilu pojawił się wymowny post. „Nie zajmujemy się polityka. (…) W imieniu naszych Ukraińskich pracowników prosimy o powstrzymanie się od telefonów typu "wy*****ć", bo jest im najzwyczajniej niezręcznie i przykro…”.

- Na początku mówiło się, że wrogiem jest Putin, potem zaczęto zwracać uwagę, że jest to wojna z Rosją, a co za tym idzie z Rosjanami i wszystkim, co jest rosyjskie - wylicza dr Tomasz Sobierajski. - W prostym i bezpośrednim myśleniu nie zastanawiamy się, czy ta konkretna osoba popiera Putina. Stosujemy mechanikę zerojedynkową, która z jednej strony wynika z błędów poznawczych, z drugiej zaś jest mechanizmem obronnym.

Analogia z polską rzeczywistością pozwala na lepsze zrozumienie całego zjawiska.

- Ktoś, kto patrzy na nas z zewnątrz: z Francji, Niemiec czy Stanów Zjednoczonych, mógłby uznać, że skoro mamy u władzy konkretną partię, to każda Polka i każdy Polak ją popiera – tłumaczy socjolog. - I wielu tak to widzi. Kiedy politycy robią coś głupiego, niepraworządnego czy złego to powstaje poczucie, że w ten sposób myślą wszyscy Polacy, ponieważ rządzących wybrał naród. Kiedy w świat z ust naszych polityków lecą w świat wypowiedzi antysemickie, czy skierowane przeciwko społeczności LGBTQ+, to w ramach błędu poznawczego powstaje przekonanie, że jeśli tak komunikują się rządzący, to całe społeczeństwo również ma takie przekonania - wyjaśnia.

Z drugiej strony uproszczenie rzeczywistości może być rodzajem psychologicznego schronu.

- To mechanizm obronny przed myśleniem i głębszą refleksją – stwierdza dr Sobierajski. - To bardzo atawistyczne. Kiedy jesteśmy w dżungli i widzimy dużego kota, to nie zastanawiamy się nad tym, czy jest on oswojony i nie rozmyślamy nad jego gatunkiem, tylko uciekamy. Nawet jeśli na polskiej ścieżce spotkamy węża, to też nie myślimy nad tym, czy może nasz ukąsić. Po prostu się oddalamy, choć jest mało prawdopodobne, że w polskiej wsi spotkamy kobrę. Tu działa podobny mechanizm. W sytuacji zagrożenia spłaszczamy wszystko do jednego wymiaru i tym sposobem wszystko, co rosyjskie staje się złe. Nie można też zapominać, że ta sytuacja mogła obudzić najgorsze instynkty wśród ludzi, którzy od zawsze i z różnych powodów nienawidzą Rosjan i wszystkiego, co rosyjskie. To dla nich wentyl bezpieczeństwa i legitymizacja ewentualnego ataku - dodaje.

Wojna w Ukrainie

Ewakuacja dzieci z Charkowa
Ewakuacja dzieci z Charkowa Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

Solidarni z Ukrainą

Zawiłości historyczne, polityka i migracja zarobkowa nie służyły relacjom polsko-ukraińskim. W obliczu zagrożenia Polacy zdają się jednak zdawać egzamin z ludzkiej solidarności.

- Bronimy tego, który został napadnięty, bronimy słabszego i bronimy prewencyjnie, na wypadek gdybyśmy sami stali się ofiarami – objaśnia dr Sobierajski. - Gdybyśmy jednak spróbowali zmierzyć niechęć Polaków do Rosjan i Ukraińców, to powszechnie – nawet przed tym konfliktem – mniej lubiliśmy Rosjan. Awersja do Rosji była przez ostatnie lata politycznie podsycana. Natomiast w przypadku Ukrainy rozwijała się współpraca. Nie wolno też zapominać, że mniej się boimy tego, co znamy. Rosja historycznie zawsze była dla nas potęgą i wrogiem. Ukraińcy zaś byli nam bliżsi, pochodzi stamtąd wielu Polaków. Poza tym od blisko dekady spotykamy ich na co dzień: w sklepie, w taksówce czy restauracji - podkreśla.

Decyzja o przyjęciu uchodźców z Ukrainy była natychmiastowa. Tej reakcji Polaków pod żadnym kątem nie da się porównać z wydarzeniami z polsko-białoruskiej granicy.

- Bliższa koszula ciału – stwierdza Tomasz Sobierajski. – Uchodźcy z Syrii są nam obcy kulturowo. Boimy się ich. Nie rozumiemy tamtego konfliktu. W przypadku Ukrainy z jednej strony sami czujemy zagrożenie, a z drugiej, są oni dla nas kulturowo bliżsi, więc łatwiej jest nam ich przyjąć i po prostu im zaufać – podsumowuje.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Adam Barabasz

Źródło zdjęcia głównego: Roy Rochlin / Contributor / Getty Images

Pozostałe wiadomości