Uwaga na wraki w komisach samochodowych. "Okazało się, że auto nie ma już hamulców"

 Uwaga! na wraki w komisach samochodowych. "Okazało się, że auto nie ma już hamulców"
 Uwaga! na wraki w komisach samochodowych. "Okazało się, że auto nie ma już hamulców"
Brak aktualnego przeglądu, brak OC i ukryte wady. Zgłosiły się do nas osoby, które w jednym z komisów kupiły auta, które w ogóle nie powinny wyjeżdżać na drogi. Reportaż programu Uwaga! TVN. 

Pani Sylwia szukała niedrogiego auta. I znalazła takie w internecie na jednym z portali. Do jego kupna zachęciła ją nie tylko niska cena, ale także to, co kobieta przeczytała w ogłoszeniu.

- Stan techniczny opisany był jako dobry. Była też informacja, że zawarta jest umowa OC. Ponadto napisano o przeglądzie technicznym, że wszystko jest w porządku – opowiada pani Sylwia.

Kobieta pojechała do jednego z komisów.

- Samochód wyglądał ładnie. Odpalił, nic nie stukało i nie pukało, nic się nie działo – opowiada pani Sylwia.

W ogłoszeniu napisano, że przebieg auta to ponad 260 tysięcy kilometrów.

W domu okazało się, że pod maską jest kartka, z której wynika, że podczas przeglądu okresowego w 2024 roku, samochód miał przejechanych 348 tys. kilometrów.

Ale przebieg w tym przypadku nie był największym problem. Samochód praktycznie nie miał ubezpieczenia, bo co prawda było one zawarte, ale nieopłacone. Na dodatek pojazd nie miał przeglądu technicznego.

- Trafiłam do stacji kontroli, która 4 dni przed tym, jak kupiłam auto, wystawiła negatywną opinię. Zaczął mi pan wyczytywać usterki. Tego było tyle, że poprosiłam, by pan przestał – opowiada pani Sylwia. I dodaje: - Sprzedawcy wiedzieli, co sprzedają, bo przecież byli na stacji kontroli pojazdów.

Już po kupnie samochodu pani Sylwia ustaliła, że mimo iż w dowodzie rejestracyjnym są pieczątki potwierdzające poprzednie przeglądy, dowód widnieje w systemie jako zatrzymany 5 lat temu.

Uwaga TVN. Poszkodowana czuje się też pani Anna

Okazuje się, że osób, które czują się oszukane przez firmę prowadzącą ten komis, jest o wiele więcej. Pani Anna też znalazła ogłoszenie w internecie. W ofercie zaznaczono, że ubezpieczenie i przegląd techniczny są ważne. Praktycznie każde ogłoszenie tego komisu wygląda podobnie.

- Kiedy pojechałam na miejsce, sprzedający nie pozwolił usiąść mi za kierownicę. Tłumaczył się tym, że on nie wie, czy ja mam prawo jazdy. Moja ostrożność została uśpiona – przyznaje pani Anna.

Ostatecznie kobieta podpisała umowę.

- Wsiadłam do samochodu i okazało się, że skrzynia biegów jest zupełnie rozwalona. Jedynka nie wchodziła, a dwójka wchodziła ciężko – relacjonuje pani Anna. I dodaje: - Samochód tracił też moc. Paliła się kontrolka silnika.

- Mało tego, później okazało się, że samochód nie miał już hamulców. A po dojechaniu do domu okazało się, że jechałam 200 kilometrów samochodem, który nie ma badania technicznego – opowiada kobieta.

Jedyne, co można było zrobić, to oddać samochód na złom, dlatego że właściciele komisu zawsze odmawiają zwrotu pieniędzy, proponując ewentualnie zamianę na kolejny samochód w podobnym stanie.

Interwencja w komisie

Wróćmy do pani Sylwii. Kobieta stwierdziła, że nie odpuści komisowi. Wysłała do firmy wypowiedzenie umowy.

- Jednak korespondencja została nieodebrana – mówi kobieta.

Po wielokrotnych próbach rozwiązania umowy zdesperowana pani Sylwia zdecydowała się odwieść zdezelowany samochód do komisu. Na lawecie.

Na szczęście ostatecznie doszło do odstąpienia umowy.

- Nie było łatwo. Były groźby sądami, że będę w sądzie. Że zaraz pojawi się ich adwokat. Powiedziałam, że nie boję się sądów i mogę tam pójść z podniesioną głową. Myślę jednak, że bez kamery nie osiągnęłabym tego, co osiągnęłam – ocenia pani Sylwia.

Co obowiązkowo należy sprawdzić w komisie?

Czy auto ma ważny przegląd – do kiedy?

Czy jest ważne i opłacone OC?

Czy dowód rejestracyjny nie został zatrzymany?

Czy jest pełna ciągłość umów od pierwszego właściciela?

Ile jest kluczyków? Powinny być m.in. 2

Czy były szkody, kolizje, ingerencje w poduszki?

Czy auto było kiedyś złomowane lub sprzedane jako uszkodzone?

Jeśli sprzedawca kręci, mówi "nie wiem", denerwuje się, należy odejść.

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości