Gorące tematy

Stracił nogę wypadku, żyje sam w dramatycznych warunkach. "Byliśmy w opiece społecznej, panie przyjechały i temat się zakończył"

Gorące tematy

Stracił nogę wypadku, żyje sam w dramatycznych warunkach. "Byliśmy w opiece społecznej, panie przyjechały i temat się zakończył"

Niepełnosprawny pan Zdzisław żyje w dramatycznych warunkach. Sąsiedzi mężczyzny twierdzą, że opieka społeczna od lat nie reaguje na ich apele. - To nie są warunki, w których on powinien przebywać choćby przez chwilę – mówi jedna z sąsiadek. Sprawą zainteresowali się reporterzy programu "UWAGA! TVN".

Dramatyczne warunki życia niepełnosprawnego mężczyzny 

Pan Zdzisław ma 70 lat. Mieszka samotnie w niewielkim, gminnym mieszkaniu, w którym brakuje ciepłej wody, toalety i łazienki. Mieszkanie nie było odnawiane od kilkudziesięciu lat, w powietrzu unosi się trudny do zniesienia zapach.

– W latach 70. i 80. mieszkałem w domu rodzinnym. Miałem piękne życie. Jak miałem siedem lat zmarł tata. Potem spalił się nam dom, wszystko poszło z dymem. Mnie wzięli do noclegowni, a mamusia trafiła tu – opowiada pan Zdzisław. 

W wyniku wypadku pan Zdzisław stracił nogę. – Protezę ma byle jaką, chodzi jakby okrakiem – mówi Zygmunt Kłobus, sąsiad mężczyzny.

Pan Zdzisław nie wie, dlaczego nie otrzymał ubezpieczenia po wypadku. Nie umie także odpowiedzieć na pytanie, co stało się z działką, na której stał rodzinny dom. Twierdzi, że przed wypadkiem, w którym stracił nogę, pracował jako robotnik. Potem otrzymywał rentę socjalną z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Gdy osiągnął wiek emerytalny, GOPS miał przestać się nim interesować.

– Na początku mieszkała z nim mama i przychodził ktoś z opieki. Mama zmarła, Zdzichu tu został sam – precyzuje Zygmunt Kłobus.

Sąsiedzi próbują pomóc niepełnosprawnemu mężczyźnie

W Barcinku mieszka około 600 mieszkańców. Pana Zdzisława znają wszyscy. – On jako człowiek nie jest uciążliwy. Jest grzeczny, spokojny, kulturalny czy na trzeźwo, czy po alkoholu. Nie przeszkadza nam ten pan, ale warunki w jakich on mieszka – podkreśla Justyna Wieczorek, sąsiadka mężczyzny.

– Pisaliśmy pisma, że pan nie jest osobą zdolną do samodzielnego życia i potrzebuje pomocy. Byliśmy w opiece społecznej, panie przyjechały i temat się zakończył. Zaszło to za daleko–  dodaje Anita Doniec.

Na sytuację pana Zdzisława reagują także zupełnie obce osoby

– Wracając ze Zgorzelca zauważyłem mężczyznę, widocznie niepełnosprawnego, który ciągnął za sobą drewno. Wyglądało to dramatycznie. Zrobiłem zdjęcie i założyłem zbiórkę w internecie. Pan Zdzisław popłakał się, gdy przywieźliśmy mu kupiony za to węgiel – opowiada Robert Witakowski, organizator zbiórki.

Po węglu ze zbiórki nie ma jednak już śladu, a pan Zdzisław opału potrzebuje nie tylko do ogrzewania. Musi zapalić w piecu za każdym razem, gdy chce zjeść ciepły posiłek.

Jak do sprawy niepełnosprawnego mężczyzny odnosi się GOPS?

Kierowniczka ośrodka pomocy społecznej nie chciała umówić się z nami na wywiad. Przez telefon powiedziała, że pan Zdzisław, pomimo kalectwa radzi sobie doskonale. Że choć niektórym może się wydawać, że potrzebuje opieki, jest samodzielny i sam potrafi o siebie zadbać.

Co innego twierdzą sąsiedzi pana Zdzisława, a także sołtys, który na ich prośbę odwiedził niepełnosprawnego mężczyznę w jego mieszkaniu w 2019 roku.

– Pojechałem do opieki i opowiedziałem o panu Zdzisławie. Potwierdzili, że znają go, ale w momencie jak dostał emeryturę, to oni nie mają do niego już nic – komentuje Adam Mól, sołtys Barcinka.

Sąsiedzi pana Zdzisława powiadomili urzędników, że zapraszają do Barcinka dziennikarzy TVN. Tuż przed naszą wizytą kilka osób z urzędu gminy odwiedziło starszego pana.

– Dostaliśmy sygnał od zarządcy nieruchomości, w której mieszka ten pan, że coś niedobrego dzieje się w mieszkaniu. Nie przypominam sobie wcześniejszych zgłoszeń w tej sprawie. To mieszkanie nie nadaje się do mieszkania, więc zdecydowałem o przeniesieniu tego pana, do mieszkania zastępczego, a ten lokal trzeba przywrócić do cywilizowanych standardów. Poprosiłem też panie z opieki, aby zajęły się tym panem. Wszystko stało się za późno, mogliśmy zadziałać szybciej – przyznaje Mariusz Marek, wójt gminy Stara Kamienica.

Wbrew zapewnieniom wójta, pan Zdzisław nie trafił do innego mieszkania, lecz do DPS-u.

Cały reportaż do obejrzenia na stronie UWAGA! TVN

Zobacz także:

Młodzież 60+. Co robić, żeby być aktywnym seniorem? 

29-latka walczy z lipodemią, chorobą grubych nóg. Jej kończyny ciągle się powiększają

Manufaktura Pietraszki w Kielcach aktywizuje niepełnosprawnych. "To jest moja pierwsza praca"

Źródło: TVN Uwaga |
Co sądzisz o tym artykule?
54
4
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0