Styl Życia

Pan Pielęgniarka odczarowuje zawód ratownika medycznego. Jak naprawdę wygląda praca na SOR-ze?

"Pan Pielęgniarka", reporterka: Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz

Styl Życia

Pan Pielęgniarka odczarowuje zawód ratownika medycznego. Jak naprawdę wygląda praca na SOR-ze?

"Pan Pielęgniarka", reporterka: Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz

Mateusz Sieradzan zwany Panem Pielęgniarką jest od związany ze służbą medyczną. Pracuje na SOR-ze, a po godzinach na swoim blogu odczarowuje zawód ratownika. Zdradza tajemnice, które mają miejsce tuż za drzwiami gabinetu. Kilkoma podzielił się w naszym programie.

Pan Pielęgniarka i życie na oddziale ratunkowym 

Mateusz Sieradzan o pracy na SOR-ze może opowiadać godzinami. Z tego powodu napisał książkę oraz systematycznie prowadzi blog, na którym łamie stereotypy i opisuje, jak naprawdę wygląda życie na oddziale ratunkowym. Jak się okazuje, praca jest zupełnie inna, niż się wszystkim wydaje. Mateusz otwiera zatem drzwi, które dzielą poczekalnie z salą reanimacyjną i pokazuje swoim czytelnikom rzeczywistość.

Na oddział ratunkowy trafia wiele ludzi z przeróżnymi problemami. Wśród oczekujących znajdują się zarówno pacjenci z przypadkami zagrażającymi życiu, jak i osoby, które zgłaszają się z problemem wypadających włosów.

Był pacjent, któremu się śniło, że gra w piłkę i kopnął w całej siły w ścianę, złamał sobie dwa palce. Zajmujemy się wszystkimi

 – powiedział Mateusz.

Zawód pielęgniarza nie zawsze jest doceniany, a czasami wręcz traktowany po macoszemu. Ludziom wydaje się, że to profesja ściśle damska, a widok mężczyzny jest dla nich szokiem. Z tego powodu Mateuszowi zdarzało się usłyszeć przykre komentarze na swój temat. Jednak z jego perspektywy zawód ten wygląda zupełnie inaczej. Ratownicy medyczni nie tylko rozdają tabletki i zmieniają pampersy, ale robią także mnóstwo innych ważnych rzeczy. Pierwszą i kluczową jest ratowanie ludzkiego zdrowia i życia.

Ja staram się także odczarowywać to, co my robimy w pracy. Ludzie przyzwyczajają się bardzo powoli, że pielęgniarze też są i są potrzebni

 – podkreślił Pan Pielęgniarka. 

Mateusz Sieradzan: fakty i mity na temat pracowników SOR-u

O pracownikach SOR-u krąży wiele mitów. Jednym z nich jest twierdzenie, że pielęgniarki i ratownicy medyczni siedzą, piją kawę i nic nie robią. Tymczasem na oddziałach ratunkowych jest ogrom pracy, przewija się mnóstwo ludzi, a wypicie gorącego napoju graniczy z cudem.

W ostatnim czasie powstało także błędne przekonanie, że podczas pandemii SOR świeci pustkami, bo ludzie boją się przychodzić i czekać na swoją kolej. Mateusz zdradził, że tak było tylko chwilowo, w marcu i kwietniu. Obecnie liczba konsultowanych w ciągu 12-godzinnego dyżuru wynosi nawet do 100 osób.

Satysfakcja i profesjonalizm

Praca w zawodzie ratownika medycznego daje Mateuszowi ogromną satysfakcję i poczucie spełniania. Mężczyzna zawsze ma ogromną radość z niesienia pomocy innym, ratowania życia i zdrowia pacjentów. Pracę swoją traktuje jednak jako zawodowy obowiązek, nie misję.

Moim celem zawodowym, nie, życiowym jest to, żeby być najlepszym, profesjonalnym wsparciem dla pacjenta w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia

 – zapewnił Mateusz. Jak dodał, w pierwszej kolejności jest mężem, ojcem, później dopiero pielęgniarzem ratunkowym i ratownikiem medycznym. Od 20 lat jest także perkusistą, a od kiedy na świecie pojawiło się trzech synów i córka, jest również logistykiem, kucharzem i kierowcą.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz także:

Nowy Jork kontra koronawirus. O walce z pandemią - polski lekarz: „To były bardzo długie i trudne miesiące”

Lekarz, który został dziennikarzem. W czasie pandemii pokazał, jak naprawdę wygląda praca medyków

Tajemnicza choroba atakuje dzieci. Lekarz: "Nie udało się ustalić przyczyny"
Co sądzisz o tym artykule?
49
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
26.06.2020
Lucha
Wszystko zalezy od szpitala. Placówka nie jest równa placówce. Wiem po sobie. Zmiana na prywatny szpital była w moim przypadku przełomowa. Wczesniej bywało ze robiłam po 2 dyżury pod rząd, czlowiek był wycieńczony, dodatkowo słyszało sie tylko ciagle narzekania przełożonej itd... W medicover pracujemy różnie - ale zgodnie z normami. Nie ma ciągnięcia kilku dyzurów pod rzad. Niedziele są wreszcie wolne. I mimo, ze nie ma przedszkola przyzakładowego, mam dostep do programu kafeteryjnego i darmową opiekę prywatną