Styl Życia

Kulisy pracy „fałszerza” obrazów: „Żeby zrobić kopię ‘Mona Lisy’ trzeba się natyrać miesiącami”

"W pracowni „fałszerza” obrazów", reporter: Szymon Brózda

Styl Życia

Kulisy pracy „fałszerza” obrazów: „Żeby zrobić kopię ‘Mona Lisy’ trzeba się natyrać miesiącami”

"W pracowni „fałszerza” obrazów", reporter: Szymon Brózda

Robert Stpiczyński jest jednym z najlepszych na świecie twórców kopii malarskich, które tworzy od ponad 40 lat. Odtwarza najwspanialsze obrazy z historii. Łącznie wykonał ich kilkaset. Malarz opowiedział o swoim warsztacie pracy Łukaszowi Radwanowi.

Matka Roberta Stpiczyńskiego to Włoszka, która wyszła za mąż za Polaka z drugiego korpusu generała Andersa. Ponad 30 lat temu artysta przeniósł się do Włoch, do rodzinnego miasta matki - Senigalli. Tam pracuje jako artysta malarz, a także konserwator malarstwa ściennego i sztalugowego oraz rzeźby polichromowanej, współpracując z Regionalnym Urzędem Konserwacji Zabytków w Urbino oraz z lokalnymi antykwariuszami i prywatnymi kolekcjonerami sztuki.

Reprodukcje Stpiczyńskiego

Poza konserwacją dzieł sztuki Robert zajmuje się tworzeniem kopii malarskich, a jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych, placówkach dyplomatycznych i kościołach. Są tak doskonałe, że trudno odróżnić je od oryginałów.

Pierwszym dziełem Roberta była namalowana w 1976 roku kopia obrazu Bernardo Bellotto, zatytułowanego "Ulica Miodowa".

Pół roku pracy i mam go do dzisiejszego dnia w domu

- przyznał artysta.

Innymi replikami wykonanymi przez malarza były dzieła takich mistrzów, jak Luca Giordano, Lorenzo Lotto, Rafael, Tycjan, Rubens, Rembrandt, Leonardo da Vinci i wielu innych. W sumie wykonał ich więcej niż kilkaset.

Stpiczyński najdłużej pracował nad kopią obrazu Canaletta zatytułowanego "Pałac Mniszków". Malował ją przez półtora roku, dzień w dzień.

Malarstwo. Praca nad detalami

Kopie Roberta Stpiczyńskiego uznawane są za najlepsze na świecie, ponieważ artysta potrafi odtwarzać najdrobniejsze szczegóły technologii stosowanych przez starych mistrzów.

Staram się namalować to wszystko, czego normalnie nie widzimy. Bo my widzimy tylko efekt końcowy, a ja jako analityk malarstwa muszę podejrzewać to, co pod spodem zostało namalowane, żeby efekty końcowe zostały uzyskane

- powiedział.

Artysta lubi tworzyć kopie patrząc na oryginał, ale jeśli nie jest on dostępny, to zadowoli się także reprodukcją. Czasami korzysta także z obrazów wyświetlanych na ekranie komputera, muszą być one jednak doskonałej jakości.

Aby obraz był niemal identyczny z pierwowzorem wiekowego dzieła, malarz wykonuje pęknięcia, które mają imitować efekt starości.

Robię to mechanicznie (...). Naciskając od drugiej strony, powoduję, że pęka cały grunt, który jest nieelastyczny

- zdradził Stpiczyński.

>>> Zobacz także:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
52
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0