Świat

Poznaj Polki, które prowadzą pierogarnię w Szanghaju: „Tutaj zdecydowanie brakuje polskiego elementu”

"Dziewczyny z Polski podbijają Szanghaj", reporter: Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz. 

Świat

Poznaj Polki, które prowadzą pierogarnię w Szanghaju: „Tutaj zdecydowanie brakuje polskiego elementu”

"Dziewczyny z Polski podbijają Szanghaj", reporter: Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz. 

Małgorzata Modlińska i Joanna Boczek od kilku lat prowadzą polską restaurację i bar… w Szanghaju. Specjalnością ich lokalu są pierogi, ale entuzjaści nadwiślańskiej kuchni mogą również skosztować bigosu i mocnych trunków. W programie opowiedziały o tym, jak obecnie wygląda prowadzenie biznesu w Chinach i co zmieniło się po epidemii. 

Pierogi w Szanghaju

Chiny znane są ze swojej niezwykle aromatycznej i specyficznej kuchni, która ma tylu zwolenników, co przeciwników. Na tle tamtejszego krajobrazu gastronomicznego wyróżnia się wyjątkowa restauracja prowadzone przez Polki: Małgorzatę Modlińską i Joannę Boczek, które serwują swoim klientom polskie pierogi.

To był nasz wspólny pomysł. My się poznałyśmy, zaczęłyśmy chodzić na spotkania klubu gastronomicznego w Szanghaju i tak sobie obserwowałyśmy. Okazało się, że tutaj zdecydowanie brakuje polskiego elementu 

– wyjaśniła Małgorzata Modlińska, która prowadzi polską restaurację w Szanghaju.

Na pytanie o to, jakie są zalety i wady prowadzenia biznesu w Chinach, Modlińska odpowiedziała:

Największą zaletą jest to, jak bardzo technologicznie Chiny są rozwinięte. Dzięki wszystkim aplikacjom informacja szerzy się o wiele szybciej, niż w Europie czy nawet w Stanach. Tutaj naprawdę ludzie są skupieni, żeby działać w grupach, razem i biznesy często opierają się na takiej współpracy
Wszyscy jesteśmy tu na takiej obcej ziemi i dlatego też bardziej się łączymy i próbujemy sobie pomóc

 – dodała Joanna Boczek, która prowadzi restaurację w Szanghaju.

Szanghaj w dobie koronawirusa

Wybuch epidemii w Chinach pokrył się z nastaniem chińskiego Nowego Roku. W tym okresie Małgorzata i Joanna zawsze zamykają swoją restaurację na tydzień, jednak kryzys epidemiologiczny przesunął otwarcie lokalu o 2 tygodnie. Mimo że klienci nie mogli w tym czasie odwiedzać ich restauracji, Małgorzata i Joanna serwowały dania z dowozem. Po ponownym otwarciu lokalu właścicielki musiały mierzyć temperaturę każdego gościa i dokładnie spisywać jego dane, na wypadek, gdyby konieczne było skontaktowanie się z nim.

Z uwagi na zaistniałą sytuację, restauratorki nie ruszają się nigdzie bez maseczki ochronnej i płynu dezynfekującego. Jak same przyznają, pomimo unormowania sytuacji to, co uważane było dotychczas za normę - nigdy już nie wróci.

Nowością jest to, że każdy podsiada swój zdrowotny QR code w aplikacji. Jeżeli się podróżuje między różnymi miastami, to trzeba sprawdzać czy ten QR code się np. nie zmienia na żółty – to znaczy, że być może jest tam jakieś zagrożenie, że się było w pobliżu osób, które były chore 

– wyjaśniła Modlińska.

Wprowadzenie systemu ułatwiło chińskim władzom opanowanie kryzysu.

Dzięki temu byłyśmy w stanie wrócić do pracy i otworzyć biznes 

– przyznała Joanna.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Chińskie dania z polskich składników - przepisy Oli Nguyen

Dziecinnie proste pierogi, czyli przepisy Piotra Kucharskiego

Jak zrobić dim sum? Ola Nguyen w kuchni Dzień Dobry TVN

Co sądzisz o tym artykule?
80
7
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0