Sport i fitness

Piotr Kraśko i skitour na Kasprowy Wierch pod okiem Andrzeja Bargiela. "Zjazd jest nagrodą za wielogodzinne podejście"  

"Skitour z mistrzem", reporter: Michał Malinowski

Sport i fitness

Piotr Kraśko i skitour na Kasprowy Wierch pod okiem Andrzeja Bargiela. "Zjazd jest nagrodą za wielogodzinne podejście"  

"Skitour z mistrzem", reporter: Michał Malinowski

Co zrobić, gdy wieje, kolejka na Kasprowy Wierch nie działa, a chcemy być na górze? Można wejść, ale lepszym sposobem jest skitour. Piotr Kraśko uczył się go pod okiem wysokogórskiego narciarza Andrzeja Bargiela. Sprawdź, jak mu poszło. 

Skitour na Kasprowy Wierch

Piotr Kraśko od 40 lat chodzi tą drogą. Zawsze się zastanawiał, co zrobić, jak wieje, a kolejka na Kasprowy nie działa. Można wejść po śniegu "na butach", ale są lepsze sposoby. To skitour.  Najlepszy jest w tym Andrzej Bargiel, który pokazał Piotrowi, co trzeba robić. Przede wszystkim należy się zaopatrzyć  w odpowiednie narty. Czy różnią się one czymś od tych zjazdowych?

Poza wagą i tym, że właściwości jezdne są trochę słabsze od zwykłych nart, nie różnią się niczym. Są inne wiązania. Podchodzimy na nich dzięki fokom, które przyklejamy. To są syntetyczne pasy, działają  trochę jak dywan - w jedną stronę jest bardzo gładkie, w drugą stronę trzyma  

- wyjaśnił Andrzej.

Ważne jest również odpowiednie przygotowanie butów - aby mieć ruchomą cholewkę, należy odpiąć górne klamry. W plecaku trzeba mieć sprzęt lawinowy, czyli sondę, łopatkę i detektor. Wtedy możemy ruszać. Kiedy już jesteśmy właściwie przygotowani, można ruszyć pod górę.

Po prostu sobie spacerujemy, szurając nogami, nie podnosząc nart, żeby nie tracić energii, luźno

 - wyjaśnia Andrzej Bargiel.

Skitour - dla kogo

Zdaniem Andrzeja Bargiela, skitour może być aktywnością nie tylko dla osób lubiących ekstremalne przygody, ale także dla rodzin z dziećmi. Trzeba mieć tylko podstawy narciarskie.  

On sam ma na swoim koncie wejście na K2.

To konsekwencja rozwoju i pracy nad swoją pasją. Dla mnie wejście na K2 nie było żadnym sukcesem, tylko to był pośredni cel związany z tym, żeby móc spróbować zjechać z tego szczytu. Było to skomplikowane, bo musiałem wjechać w dziewiczą ścianę, 3700 metrów przewyższenia. Ulga i duma przyszły dopiero w dolinie, kiedy dojechałem do ostatniego skrawka śniegu. Zjazd jest nagrodą za wielogodzinne podejście

Kolejnym celem Andrzeja Bargiela jest Mount Everest. 

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
60
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0