Zwierzęta

Malbork: Rodzina uratowała pisklę bociana. Odchowała go i nauczyła latać

Rodzina Cześników ze wsi Kamienica pod Malborkiem adoptowała małego bociana, który prawdopodobnie wypadł lub została wypchnięty z gniazda. Nazwali go "Piątek", bo w ten dzień tygodnia został znaleziony. Jak wyglądała opieka nad pisklakiem? Państwa Cześników odwiedził dziennikarz Dzień Dobry TVN Marcin Sawicki.

31 maja tego roku Jan Cześnik ze wsi Kamienica pod Malborkiem znalazł na drodze malutkiego bociana. Ptak najprawdopodobniej wypadł lub został wypchnięty z gniazda. Mężczyzna po konsultacji z żoną i córką postanowił adoptować pisklę. Rodzina Cześników nazwała go "Piątek" - od dnia, w którym został znaleziony. Opieka nad małym bocianem nie jest prosta.

Porównywalna jest do opieki nad niemowlakiem. Trzeba się nim opiekować non stop, karmić, poić.

- wylicza Pani Alicja, żona Jana Cześnika.

>>> Zobacz także:

Kiedy bocian podrósł i wyrosły mu lotki, Pani Alicja zaczęła go uczyć latania. To to wspomina:

Brałam go za uda i podrzucałam do góry. Ostrożnie, żeby mu krzywdy nie zrobić.

Teraz ptak lata po okolicy. Pas startowy ma na tyłach domu lub na pobliskiej drodze powiatowej.

Na początku bociek był karmiony ślimakami, a teraz jego ulubionym pokarmem są siekane podroby drobiowe i ryby. Za opiekę Piątek odwdzięczył się przywiązaniem i uczuciem. Chodzi za członkami swojej zastępczej rodziny, daje się głaskać i przytulać. Siada też na kolanach.

Pierwsza fala migracji bocianów już nastąpiła i Państwo Cześnikowie bardzo by sobie życzyli, aby Piątek dołączył do swoich pobratymców. Być może doszło do tego właśnie dzisiaj nad ranem.

O godzinie czwartej tańczył na dachu, podskakiwał. Być może tak się z nami żegnał i dziękował za opiekę.

- powiedział Pan Jan.


Co sądzisz o tym artykule?
65
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0