Świat

22-latka, która przeprowadzała się ponad 20 razy. Jej cel to wolność i podróże 

Zosia to miłośniczka podróży i fotografii. Mimo że przeprowadzała się 20 razy, wciąż szuka swojego miejsca na Ziemi. Mieszkała już w Anglii, na Gran Canarii i wyspie Reunion na Oceanie Indyjskim. Poznaj podróżniczkę, która świat zamyka w kadrach.

Życie w podróży

Zosia to 22-latka, która zamiast studiów wybrała podróże. Jak sama twierdzi, ma pomysł na siebie i wiedziała, że do jego realizacji nie potrzebuje matury.

Miałam 18 lat, gdy rzuciłam szkołę - z wielu względów - w ostatniej klasie liceum i wyjechałam do Anglii. Trochę za marzeniami, trochę za miłością , a przede wszystkim za podróżami i za tym, żeby spróbować życia na wolności 

– powiedziała Zosia Lenczewska-Samotyj.

Przemieszczała się głównie autostopem, niekiedy także samolotami, pociągami i autokarami. Podczas swoich podróży poznała wielu ludzi z różnych krajów, kultur i w różnym wieku:

Jeśli pozwolimy ludziom być dobrymi, to oni będą dobrzy. Ja w podróży spotkałam mnóstwo niesamowitych, pomocnych i kochanych ludzi, z którymi do dzisiaj mam kontakt
Wyświetl ten post na Instagramie.

Za trzy tygodnie od dziś będę odbierać Konstantego od pana Karola. Za cztery i pół tygodnia od dziś będę już stopować w Grecji. Dziś natomiast jestem w Trójmieście, a dla Was mam parę super zdjęć analogowych z lipcowego Maroko. A propos campera, szukam materiału z lat 70. (pomarańczowo-brązowy, kwiaty, esy floresy, maziaje - kojarzycie?), płytek nad kuchenkę i solarów (no dobra, zatwierdzam propozycje kogoś, kto zna się na tym lepiej ode mnie). I tak myślę o tym Kostku i myślę i wiecie co? Półtora tygodnia temu jechałam oglądać upatrzonego Transita pod Krakowem, a gdy weszłam do komisu, minęłam w drzwiach państwo, którzy pięć minut wcześniej kupili to auto. Podjarałam się na samą myśli o zbiegu okoliczności („jak nie ten, będzie jakiś inny - dużo lepszy!”), weszłam od razu na otomoto, a tam po dwóch miesiącach posuchy - cud ogłoszenie Fiata Ducato. Obejrzałam go kolejnego dnia, wracając z Katowic, zakochałam się. Umówiłam się na sobotę na podpisanie papierów. W międzyczasie poprosiłam ojca przyjaciółki, który świetnie zna się na autach, o pomoc przy podjęciu decyzji. Pojechaliśmy razem. Spojrzał, obejrzał, trochę pokręcił nosem. Z głupia frant poszliśmy obejrzeć drugi samochód, który stał na placu. I ten okazał się być strzałem w dziesiątkę. Bez inwestycji, sprawny, zadbany jak nówka, malutki przebieg, czyste wnętrze. Podpisałam papiery. Dostał imię. Jest mój. Wniosek? Gdyby mi nie sprzątnęli sprzed nosa pierwszego, nie znalazłabym drugiego, a gdybym nie zakochała się w drugim, nie kupiłabym trzeciego. Czyli? Wszystko jest po coś; a gdy nie możemy mieć tego, czego bardzo byśmy chcieli, to dlatego, że za rogiem czeka coś o wiele lepszego. Serio. #campervan #camper #vanlife #roadtrip #morroco #polishgirl #girlswhotravel #analogphotography #analoguevibes #wanderlust #freesoul #witchcraft #magic

Post udostępniony przez Zosia LS (@zosia.ls)

Zosia podróżuje ubrana w sportowy strój, luźne spodnie i luźne bluzy.

Staram się nie kusić losu 

– wyznała w programie.

Od miejsca do miejsca

Niedawno Zosia została właścicielką kampera. Kupiła go 3 tygodnie temu, dzięki pieniądzom zarobionym w Norwegii. Jej nadrzędnym celem jest bycie wolną i życie w drodze, dlatego bardzo chciała mieć swój własny, mobilny dom.

Nawet dla człowieka, który jest wolny, jak ja, to bycie non stop z innymi ludźmi, non stop gdzieś, non stop w nowym miejscu, jest po prostu męczące. Marzyłam o kamperze już od bardzo dawna, żeby móc połączyć bycie całe życie w drodze ze swoim miejscem na ziemi 

– wyjaśniła podróżniczka.

KOCHAJ.SIĘ

Zosia prowadzi bloga podróżniczego, robi zdjęcia i jest pomysłodawczynią projektu fotograficznego KOCHAJ.SIĘ.

Zaczęło się od pasji, a w tym momencie mogę powiedzieć, że jest to też moja praca. Fotografuje głównie kobiety, portrety i akty. Z racji tego, ze chorowałam na bulimię przez ładnych parę lat i podczas podróży doszłam do wielu ważnych wniosków, m.in., że wygląd wcale nie ma tak wielkiego znaczenia i chodzi o to, co sobą reprezentujemy, staram się fotografować kobiety naturalne, piękne, takimi, jakie są, bez makijażu, bez specjalnego zrobienia i oddać ich wewnętrzne piękno. To, co w nich jest najlepszego 

– wyjaśniła Zosia.

Wyświetl ten post na Instagramie.

💛 krótki update camperowo-podróżowo-ludzko-tatuażowo-zdjęciowo-życiowy 💛 Byłam dziś na długim spacerze po mokrym, błyszczącym lesie. Nie umiejąc wyłączyć głowy, myślałam o tym, co dzieje się ostatnio w moim życiu. Dużo mniej piszę, dużo więcej fotografuję, dużo więcej jeżdżę, dużo więcej rozmawiam. Półtora miesiąca temu wróciłam do Polski. W tym czasie zdążyłam być tydzień w górach (Żyćko, dziękuję!), dwa dni we Wrocławiu (@aua_macrame @co.x.ie jesteście boskie!), parę dni w Warszawie (@rudakita666 @iwanowskazuza – dziękuję!) i w Poznaniu (Przyjaciele again ^^), przedłużony weekend w Katowicach (@__kola , cudnie było się odnaleźć!) i parę godzin w Krakowie (@mlody_coltrane , czekam na więcej!). Zdążyłam poznać cudowne dusze, prowadzić tysiące godzin fascynujących rozmów. Zrobiłam setki zdjęć, paręnaście sesji, sama miałam robione piękne zdjęcia (dzięki Margo!) i siedem nowych tatuaży. W międzyczasie ogarniałam copy, listy na Pisadło, auto u mechanika, lot do Portugalii, nie-lot do Wietnamu (koronawirus na razie kazał mi oddać bilet i obserwować sytuację). W ostatnim tygodniu zaś skupiłam się na kupnie campera (tak tak tak, to się dzieeeeeje!), ogarnianiu spraw techniczno-mechanicznych (o bogowie...) i sprawdzaniu mojej intuicji względem ludzi. Ostatni tydzień to też finalizowanie rozmów o prowadzeniu warsztatów na wspaniałych festiwalach (jeden w maju, drugi w lipcu – na ten moment więcej zdradzić nie mogę). Wiele się dzieje, mało piszę, ostatnio skłaniam się ku krótszym formom pisająco-nagrywanym. I dobrze mi z tym, czuję, że tak ma być. Gdy coś nie wychodzi (jak Wietnam tej wiosny być może), nie spinam się, wiem, że tak ma być. Gdy wątpię w marzenia (oj, to akurat ostatnio nagminne), wiem, że wątpliwości miną. Gdy mam zły dzień, czas, tydzień, wkurw na świat i ludzi, to wiem, że to po coś i staram się z każdej takiej chwili wyciągać jak najwięcej. A jutro jadę podpisywać umowę (tak mi się zdaje 🙈) – trzymajcie więc kciuki. Niedługo będę jak głupia nawijać o tym, czemu warto spełniać marzenia, jak często przez nie człowiek płacze i czy warto robić swoje. #wanderlust #travel #polishgirl #beautiful #freespirit #vanlife #roadtrip

Post udostępniony przez Zosia LS (@zosia.ls)

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też: 

Podróże solo w kobiecym wydaniu. "Nie daj się zniechęcić"

Polka o studiach za granicą. „To nie jest takie trudne, jak może się wydawać”

Kariera wysokich lotów, czyli jak zostać stewardessą?

Co sądzisz o tym artykule?
61
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0