Psychologia

Tragedia Kacpra i Wiktora. „To jest historia, jakich w Polsce niestety jest mnóstwo”. Cała prawda o psychiatrii dziecięcej 

„Wstrząsająca historia Kacpra i Wiktora”, wywiad Małgorzaty Ohme z mamą Kacpra

Dramatyczną kondycję polskiej psychiatrii dziecięcej przedstawił opublikowany niedawno artykuł Onetu. Tekst wstrząsnął opinią publiczną. Dziennikarz Janusz Schwertner opowiedział historię dwóch chłopców, którzy padli ofiarą ułomnego systemu i nie otrzymali właściwej opieki wtedy, kiedy jej najbardziej potrzebowali. Dla jednego z nich - Wiktora -skończyło się to tragicznie. Z mamą Kacpra, jego przyjaciela, rozmawiała Małgorzata Ohme. 

„Miłość w czasach zarazy”

W 6 klasie Kacper zaczął interesować się kulturą Japonii. Wyraźnie nie przystawał do stereotypów chłopięcych. Nie lubił sportu, zawsze miał więcej koleżanek, niż kolegów. Szybko stał się ofiarą przemocy psychicznej. Wyzwiska z czasem przerodziły się w agresję fizyczną. Oprawcy Kacpra włożyli mu głowę do toalety i ściągnęli spodnie na oczach innych dzieci. Wielokrotne wizyty mamy chłopca w szkole i prośby skierowane do pedagogów nie przyniosły żadnego skutku. Nikt nie zrobił absolutnie nic, żeby mu pomóc. Niedługo po tym, jak chłopiec poszedł do 7 klasy, wyszło na jaw, że się samookalecza i ma myśli samobójcze. Trafił do szpitala.

Zobacz także: Psychiatra – czym się zajmuje, jakie leczy choroby oraz jak wygląda wizyta?

Widoku tego oddziału i miejsca nie zapomnę do końca życia. Poobdrapywane ściany, wypisane wulgaryzmy, połamane drewniane łóżka, z których wystawały ostre elementy. Jestem pewna, że gdy Kacper przyjechał na oddział, kazano mu się położyć w pościeli, która był już po jakimś dziecku, była brudna. Na drugi dzień przywiozłam swoją pościel

- wspomina  mama Kacpra.

Pierwsza rozmowę z psychologiem Kacper odbył dopiero tydzień po przyjeździe do szpitala. Nie trwała dłużej, niż 15-20 minut. Leki antydepresyjne przypisano mu po 2-3 dniach pobytu na oddziale. Z rozmów przeprowadzonych przez mamę Kacpra z innymi rodzicami wynikało, że wszystkie dzieci dostawały ten sam lek. Na ogół jego efekt widoczny jest po 2-3 tygodniach podawania, jednak nim środek zaczął dobrze działać, chłopiec został wypisany do domu. 5 dni później próbował popełnić samobójstwo. Następnego dnia miał iść do szkoły.

Chłopiec został przewieziony na sygnale do szpitala przy Żwirki i Wigury. Po 4 dniach pobytu odwiedziła go lekarka. Nazajutrz został przeniesiony na oddział psychiatryczny, gdzie spędził miesiąc. Podczas pobytu w szpitalu Kacper poznał Wiktora – transseksualnego chłopca, z którym bardzo się zaprzyjaźnił.

17 kwietnia 2019 roku Wiktor popełnił samobójstwo. Na wieść o tragedii Kacper całkowicie się w sobie zamknął. Nie pokazywał emocji. Po zdaniu egzaminu ósmoklasisty uciekł z domu. Policja znalazła go na stacji metra. Natychmiast został przewieziony do placówki, która nie zgodziła się przyjąć go na oddział. Kilka dni później, po wielu rozpaczliwych prośbach matki Kacpra, chłopiec został przyjęty do ośrodka, w którym spędza kolejne 3 miesiące. 

Dziś Kacper ma 14 lat i jest w szkole terapeutycznej. 

ZOBACZ : Fatalny stan psychiatrii dziecięcej w Polsce - rozmowa z dziennikarzem Onetu, Januszem Schwertnerem i dr. Sławomirem Murawcem, psychiatrą z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Fatalna sytuacja psychiatrii dziecięcej w Polsce

Pod koniec 2018 roku zamknięto oddział psychiatrii dziecięcej w podwarszawskim Józefowie. W tym momencie na całym Mazowszu i Podlasiu jest tylko 20 miejsc dla dzieci wymagających natychmiastowej pomocy psychiatrycznej. Sytuacja w regionie zamieszkałym przez 6,5 mln ludzi jest katastrofalna. Jedyny czynny oddział psychiatrii dziecięcej znajduje się w szpitalu klinicznym w Warszawie. Placówka jest całkowicie przepełniona, przez młodzi pacjenci muszą spać na dostawionych na korytarzach łóżkach. Obecnie w Polsce pracuje zaledwie 416 specjalistów z dziedziny psychiatrii dziecięcej, a - według szacunków Izby lekarskiej - potrzeba ich trzy razy więcej. Przypuszcza się, że już co piąte dziecko w naszym kraju ma zaburzenia psychiczne, z których część przeradza się później w problemy wymagające profesjonalnego leczenia. Polska zajmuje w Europie niechlubne drugie miejsce pod względem liczby samobójstw wśród dzieci i młodzieży.

My jako Polskie Towarzystwo Psychiatryczne cały czas o tym informowaliśmy. Skutek jest też taki, że powstają reportaże i media zainteresowały się tym problemem. Bez dofinansowania, bez zatrudnienia ludzi, znakomitych specjalistów i bez budowania ośrodków jest katastrofa. Te zaniedbania trwają od dziesiątek lat, a potrzeby rosną. Media społecznościowe, wymagania współczesności, rankingi w szkołach - to wszystko tworzy olbrzymią presję

– podkreśla dr Sławomir Murawiec, psychiatra.

Według niektórych obliczeń, aż 400 tysięcy dzieci w Polsce potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Miażdżąca większość nie może na nią liczyć, ze względu na koszmarną sytuację będącą wynikiem wieloletnich zaniedbań polityków. Dyskusja na ten temat rozgorzała ostatnio po głośnej publikacji Onetu o historii Kacpra i Wiktora.

Historia Kacpra i Wiktora pokazuje, że gdy jest taki ciąg zdarzeń w życiu: prześladowania, dodatkowo aspekt homofobii, rodzice zostają sami z problemem. Trudno winić za to lekarzy, oni po prostu stają przed dylematami – 20 łóżek zajętych, 20 miejsc na ziemi zajętych i po prostu już nie ma miejsca. Mamy system w Polsce, który zostawia rodziców całkowicie samych. Polskiej psychiatrii dziecięcej nie ma. Od jakiegoś czasu o tym wiedzieliśmy. Jak poznałem tę historię i mamę, która miała w sobie tyle siły, żeby o tym opowiedzieć, to uznałem, że to jest ważne. To jest taki wstrząs, chociaż powiem szczerze, że ja nie wierzę w zmianę. Nie będzie zmiany w Polsce, nie będzie lepiej. To nie jest priorytet dla nikogo

- ubolewa Janusz Schwertner, autor tekstu „Miłość w czasach zarazy”.

ZOBACZ: Artykuł Janusza Schwertnera „Miłość w czasach zarazy”

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też: 

Kolejki do specjalistów, zamykane szpitalne oddziały. Czy mamy zapaść w służbie zdrowia?

Młodzi lekarze mają dość! Rezydenci wznawiają akcję protestacyjną

W Polsce brakuje 68 tysięcy lekarzy!

Co sądzisz o tym artykule?
99
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
8
12.02.2020
ola
a niby skąd są te problemy?z domu, z internetu, z samopasu dzieciaków. obecne pokolenie 40 + ma problem z wychowywaniem dzieci, pozwala im na wszystko, na co samemu nie mogli sobie pozwolić. dawajcie dalej dzieciakom wszystko czego chcą, rozpiszczajcie ile wlezie, nie szanujcie instytucji rodziny, rozwodźcie się na potęge przy pierwszym małżeńskim kryzysie, a zobaczycie co z Waszymi dziećmi będzie dalej... do tego dochodzi zachłyśniecie się internetem.... Szkoda gadać. Psychiatrii dziecięcej nie mamy, ale te dzieci zazwyczaj nie sa chore, one są po prostu rozwalone przez nieodpowiedzialnych rodziców.
12.02.2020
Dag
nie wiem dlaczego do osoby, która nadal fizycznie jest dziewczynką i w dokumentach ma imię damskie ktoś miałby się zwracać jak do chłopca? najpierw taka taka osoba przejdzie testy , zmieni płeć, a wtedy będzie można mówić do niej imieniem, ktore wtedy będzie nosić. prawda jest taka, ze wiekszość tych dzieciaków z problemami z płcia są takie przez zagmatwane sytuacje w domu, znajdują nowe towarzystwo w internecie. młodą osobą jest łatwo manipulować i nie problem by przjęła niewłaściwe wzorce, jeśli w domu tych właściwych często nie ma... niech rodzice zaczną poświeacać czas i uwagę swoim dzieciom i swojej rodzinie, zamiast obarczać tym szkołę, lub dawać pełny luz, stały dostęp do internetu i innych głupot, a dzieci z problemami bedzie mniej...
07.02.2020
Aria
a ja obserwuję, że psychiatrzy odnaleźli się na rynku porad prywatnych i prywatnych klinik. cena wizyty (nie psuchoterapii!) szybuje wysoko-wysoko, a pacjent jak może to jest finansowany z prywatnej kieszeni rodzica, rodzeństwa a później własnej.
07.02.2020
Maria
Znam ten problem z własnego i córki doświadczenia. Możemy opowiedzieć jeszcze rzeczy, ktorych moją córka widziała i doświadczyła w Józefowie.
06.02.2020
Mama
A co jeśli nauczyciele i dyrektorka na czele znęcają się na dziećmi psychicznie ?
Pani dyrektor zachowuje się jak Al Capone nawet nie którzy nauczyciele boją się o posady , szkoda że Kuratorium nic z tym nie robi bo skarg było bardzo dużo nawet rodzice poszli do Burmistrza też to nic nie dało . Wielu rodziców zabrało dzieci ze szkoły a innych dzieci trafiły do ośrodków praktycznie za nic bo nie paliły nie dewastowały mienia szkolnego zero nałogów dużo by pisać . Ja właśnie też przepisuje do innej szkoły bo nie mogę patrzyć ani słuchać od pracowników niższej rangi tej szkoły jak to na dzieci krzyczą i przyczepiają się o błahostki .
06.02.2020
Migotka0408
Mam podobna sytuację. Córka z zaburzeniami została umieszczona w ośrodku szkolno-wychowawczym jako zdemoralizowane. Walczę od 2 lat o dziecko. Zamiast pomocy dla dziecka otrzymaliśmy wyrok skazujacy
06.02.2020
ewa2584
Przerażające 🥺 Myślę sobie, że gdyby ktoś tak dręczył moje dziecko to rozpętałabym burzę, obiegłabym nauczycieli i dyrekcję, a jeśli nic by nie zrobili to policję i media. Dręczyciel zostałby publicznie wskazany i upokorzony, bo to nie ofiara powinna się wstydzić i ukrywać, i trzeba mieć odwagę żeby walczyć o swoje dziecko i pokazać mu, że świat się nie kończy. Pewnie szybko okazałoby się, że ofiar jest więcej i to nie z moim dzieckiem jest coś nie tak tylko z tym drugim, poza tym w grupie zawsze raźniej. Poruszyłabym kogo by się dało żeby znaleźć najlepszego specjalistę lub odpowiedni szpital ... To tyle jeśli chodzi o moje waleczne plany, boję się tylko, że mimo najlepszych chęci dobrzy specjaliści są tak oblegani, że fizycznie nie są w stanie pomóc większej ilości dzieci, a media mają nadmiar takich tematów i nikogo poza mną problem mojego dziecka by nie poruszył :(. Policja natomiast nie zrobi nic póki komuś nie stanie się prawdziwa krzywda, bo znęcanie się psychiczne to taki niejasny temat, że mało kto traktuje go poważnie. Nadal pokutuje mit, że jeśli dziecko daje sobą pomiatać to pewnie jest rozpieszczonym mięczakiem i potrzeba mu surowszego wychowania. Rozsądnie byłoby zmienić szkołę, ale to wielka rewolucja w życiu rodziny, poza tym nie da się tak po prostu zostawić wszystkich problemów w starym miejscu i radośnie zacząć z czystą kartą w nowym. Rozpisałam się, ale takie sprawy zawsze bardzo mnie nakręcają, bo tak sobie myślę, że choć moje dziecko nie ma w szkole większych problemów to kiedyś może je mieć i co wtedy?
05.02.2020
Ja
Teraz są dziećmi chorymi a potem będą dorosłymi.Jeśli teraz nie dostaną opieki psychiatrycznej póżniej będzie tylko gorzej.Martwią się i zbierają pieniądze na protezy,jakąś operację ,która często kończy się niczym i pieniądze idą niewiadomo gdzie.Jednak dzieckiem z depresją nikt się niechcę zająć,ulżyć mu w jego cierpieniu.Ja osobą dorosła nie radzę sobie w depresji a co dopiero dziecko.Proszę ,błagam pomagajcie im póki jeszcze można.Żal mi wszystkich chorych dzieci.Ale tych na choroby psychiczne jeszcze bardziej bo wiem że życie da im równo w kość o ile dożyją wieku dorosłości.Myślicie że samobójstwo to taka łatwa sprawa.Myśli się o nim gdy widzimy że nikt nam nie może pomóc a my sami też niepotrafimy dać sobie z chorobą rady.
Rozwiń wszystkie komentarzy