Niezwykła historia paraolimpijczyka. "Amerykański sen w polskim wydaniu niewidomego pływaka"

''Wojtek - niewidomy paraolimpijczyk'' 
Każdy z nas choć raz w życiu wątpił w siebie, bądź załamywał się z powodu problemów. Wystarczy jednak zapoznać się z historią Wojtka Makowskiego, by uwierzyć w to, że można osiągnąć niebywały sukces, jeżeli tylko się chce. 28-latek jest prawdziwą inspiracją.

Miłość do pływania Wojciecha Makowskiego

Zawsze był ruchliwym dzieckiem. Wiadomo, że jeździł nawet na rowerze, dopóki nie zanikł mu całkowicie wzrok. Gdy to się wydarzyło, naturalne dla niego było znalezienie alternatywy, innego sportu, w którym będzie mógł się realizować. Ze względu na to, że zarówno ojciec, jak i brat Wojtka byli pływakami, chłopak również obrał tę drogę. Jednak dopiero po jego 20. roku życia okazało się, że ma predyspozycje, by uprawiać owy sport wyczynowo.

Wyniki, które uzyskiwał Wojtek, pozwoliły na powołanie go w skład polskiej kadry paraolimpijskiej na igrzyska w Rio. Wojtek popłynął w finale świetnie, wywalczył srebrny medal ex aequo z Amerykaninem i oczywiście ten srebrny medal w Rio to był taki sportowy szczyt

- zdradził Wojciech Seidel, trener paraolimpijczyka.

Wojtek Makowski - paraolimpijczyk i raper

To jednak nie jest jedyna pasja Wojtka. 28-latek spełnia się nie tylko pływając, ale również nagrywając własne utwory, w których porusza niezwykle istotne kwestie. W wywiadzie dla Dzień Dobry TVN ujawnił:

Moje teksty są o tym, co przeżyłem. To moje doświadczenia w pigułce, to są wszystkie moje frustracje, moje spostrzeżenia, to, co mnie gdzieś męczy. Ale też staram się czasem przekazywać coś pozytywnego, żeby natchnąć i pokazać, że można. Wiadomo, że jest mnóstwo trudności, zresztą, sam ich mam naprawdę co nie miara, ale każdy je ma i o tym rapuję

Przez swoją siłę, optymizm, energię oraz radość, Wojtek jest inspiracją dla wielu osób - zarówno znajomych, jak i ludzi, którzy dopiero go poznają. Nie załamuje się swym losem i nie narzeka, a czerpie z życia to, co najlepsze.

Bardzo często słyszałem takie pytania, że skoro basen, skoro muzyka, skoro tyle się dzieje, to po co ja aż tyle biorę na siebie i jak to jest możliwe. I któregoś dnia doszedłem do wniosku, że na te wszystkie pytania jest właściwie tylko jedna odpowiedź - mi się po prostu chce

- powiedział sportowiec i dodał, że właśnie to dało mu impuls, by stworzyć utwór razem z Sound'n'Grace pt. "Bo mi się chce".

Historyczny sukces Jana Błachowicza. Zobacz wideo:

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Autor: Sabina Zięba

Reporter: Ludwik Lis

podziel się:

Pozostałe wiadomości