Polska

Chatka Puchatka - perła w sercu bieszczadzkich połonin

Chatka Puchatka - perła w sercu bieszczadzkich połonin. Reporter: Joanna Radziszewska 

W Bieszczadzkim Parku Narodowym, na Połoninie Wetlińskiej stoi Chatka Puchatka. Historia tego miejsca zaczęła się 60 lat temu, a schronisko do dzisiaj przyjmuje turystów, którym zapewnia nocleg, wyjątkową atmosferę i niesamowite widoki. A to wszystko za sprawą pana Lutka Pińczuka i pani Doroty Nowosielskiej. 

Bieszczadzka Chatka Puchatka

Chata przez niemal 60 lat była schronieniem dla wędrowców, a także domem dla Lutka Pińczuka, legendarnego gospodarza, który zbudował ją własnymi rękami. Mimo spartańskich warunków tysiące turystów marzyło, żeby spędzić tam noc.

Wodę dowoziliśmy konno, później samochodem. Prąd z początku tu mieliśmy, były stare urządzenia, przedwojenne jeszcze. Od 70. lat, 80. lat był duży ruch turystyczny, już wzmagał się coraz mocniej. Te lata zleciały nie wiadomo kiedy

- wspomina Ludwik Pińczuk, wieloletni gospodarz Chatki Puchatka. 

Ja w schronisku się pojawiłam w ‘86 roku. Robiłam herbaty, sprzątałam, przyjmowałam turystów na nocleg. Mieszkałam tam razem z turystami

- powiedziała Dorota Nowosielska, przyjaciółka Lutka, gospodyni Chatki od 30 lat.

Ich dzień zazwyczaj zaczynał się tuż po piątej. Palili w piecu, grzali wodę i gotowali zupę dla zgłodniałych turystów. 

Zupełnie inni ludzie chodzili przedtem, jak teraz. Tacy zaprzyjaźnieni, tak było fajnie, śpiewaliśmy. Doczekałem tych czasów, kiedy już z tymi smartfonami zaczęli przychodzić

- przyznał pan Lutek.

Wspomnienia gości Chatki Puchatka

Miałem tę przyjemność w 1982 roku być pierwszy raz w Chatce Puchatka. Okazało się na przestrzeni lat, że nie tylko wracam z pełnią pasji w Bieszczady, ale jestem ratownikiem tutaj i miałem tę przyjemność nie raz dyżurować w schronisku. Nie tylko latem, ale też i zimą i spędzać Wigilię z panem Lutkiem i z panią Dorotką

- powiedział Grzegorz Mołczan, ratownik GOPR.

Goście słynnej Chatki najczęściej wspominają ciepłe przyjęcie i ugoszczenie. Pan Ludwik i pani Dorota zawsze starali się, aby wszyscy dobrze czuli się w tym pięknym miejscu. 

Lutek zarówno, jak i Dorotka, oni bardzo ciepło każdego turystę przyjmowali, ciepłą herbatą. Jak było widać, że zmęczony turysta, to oni go ugościli, nakarmili go czy też schronili, jak czasami zła pogoda była

- mówi Karolina Kiwior, turystka.

Ja w sumie tutaj żyłam i mogłam poczuć ten klimat. Te wszystko zachody, te wszystkie wschody słońca, bo wydaje mi się, że to w tym miejscu było najlepsze

– dodała pani Karolina. 

Niezapomniane chwile w Chatce Puchatka

Śnieżne zimy i mrozy. Sylwester z turystami, którzy spali razem ściśnięci, żeby tylko powitać Nowy Rok w tym miejscu. To właśnie najlepiej wspominają właściciele schroniska. 

Bardzo wiele było par, że przychodzili jako turyści, tam się poznali i zakochiwali się chyba w sobie. Potem się zaręczali

 – powiedziała gospodyni Chatki. 

Pan Lutek i pani Dorota zeszli z połoniny parę lat temu, ale ich legenda wciąż jest żywa. W najbliższym czasie rozpocznie się modernizacja Chatki Puchatka. Schronisko będzie remontowane przez dwa lata, a gdy będzie gotowe, to czeka je nowa przygoda, z nowymi gospodarzami.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
77
10
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0