Finanse i Praca

Córka, ojciec oraz ich miłość do drewna. "Bardzo dużo magii w tym jest, zapachu przede wszystkim"

"Z miłości do drewna"

Finanse i Praca

Córka, ojciec oraz ich miłość do drewna. "Bardzo dużo magii w tym jest, zapachu przede wszystkim"

"Z miłości do drewna"

Izabela Gruszecka wiele lat pracowała w korporacji. Jednak po niespodziewanej śmierci mamy postanowiła powrócić do rodzinnego domu i wesprzeć w pracy ojca, który zajmował się stolarstwem. O swojej historii opowiedzieli reporterowi Dzień Dobry TVN.

Jak zostać stolarzem

Edmund Gruszecki był stolarzem i dużo czasu spędzał w warsztacie. Od czasu do czasu pomagały mu córki.

Z początku robiły to za karę, później im się to spodobało. Zaczęły coraz częściej przychodzić i sobie mebelki kombinowały

- wspomina pan Edmund.

Córki nie poszły jednak śladami ojca-stolarza i po uzyskaniu pełnoletności opuściły dom rodzinny. Jedna wyjechała do Berlina, druga została w Polsce, a Iza rozpoczęła pracę w korporacji.
Godziny były od 16:00 do nocy, zero czasu dla rodziny. Nie było tego momentu, żeby faktycznie to zostawić i wziąć się za coś innego. Aż doszło do tej tragedii, która nas spotkała

- mówi Iza.

Niepodziewanie zmarła żona pana Edmunda, która wcześniej na nic nie chorowała. Jej nagła śmierć wpłynęła na całą rodzinę.

Nikt nie był na to przygotowany, więc to był cios dla wszystkich, coś strasznego. Nikt nie funkcjonował normalnie, bo z czymś takim nie da się żyć, tylko trzeba nauczyć się żyć z takim faktem 

- opowiada Iza.

Po tej tragedii jej tato stracił motywację.  

Skończyło się, zająłem się czymś innym

- mówi pan Edmund.

Wtedy Izabela zrezygnowała z pracy w korporacji i zaczęła pomagać w stolarni. 

Z miłości do drewna 

Pewnego dnia Izabela z tatą wpadli na pomysł, że będą składać kufry

Ta propozycja bardzo mnie zaskoczyła, bardzo się ucieszyłem

- nie ukrywa Edmund Gruszecki.

Wiadomo, on mi pomagał, bo nie potrafiłam tego jeszcze tak dokładnie zrobić. Po kilku miesiącach stwierdziłam, że sama podziałam, skorzystałam z dotacji i rok już jestem na swoim

- opowiada córka stolarza.

Zdaniem taty jest dobrą i pilna uczennicą. 

Staram się w miarę możliwości pomóc. Można powiedzieć, że współpracujemy, jestem społecznym nadzorcą

- uśmiecha się pan Edmund. 

Izabela Gruszecka i jej stolarnia

Iza początkowo bała się wielkiej piły, więc tata docinał deski, ale teraz robi to sama. Projekty są wycinane laserowo, potem trzeba je zeszlifować, zaszpachlować i pomalować.

Kocham drewno, więc dla mnie bardzo dużo magii w tym jest, zapachu przede wszystkim. Mam to w swoich rękach i coś z tego tworzę 

- zaznacza Iza.

Tata cieszy się, że córka została w jego zawodzie. 

Bardziej zaczęliśmy doceniać to, co się ma. Ta tragedia tak wpłynęła, że człowiek zawalczył o siebie, o swoje życie, jak będzie dalej wyglądać, więc jestem bardzo zadowolona i dumna z siebie

- podkreśla Izabela Gruszecka. 

Zobacz też:

Polskie mebelki dla dzieci u Kardashianów. "Robimy to, o czym marzymy"Polskie mebelki dla dzieci u Kardashianów. "Robimy to, o czym marzymy"

Rżną, strugają i piłują, czyli Polacy w miejskiej stolarni

Huśtawka ogrodowa handmade. Jak wykonać ją krok po kroku?

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Reporter: Łukasz Zagórski
Co sądzisz o tym artykule?
75
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0