Świat

Dla 20 tys. Polaków Afryka stała się ziemią obiecaną

W latach 1942-1945 do Afryki Wschodniej przybyło ok. 15-18 tysięcy osób pochodzących głównie z terenów Kresów Rzeczypospolitej. Polacy zanim dotarli do miejsca, w którym mogli się czuć bezpieczni i wolni, przeszli przez niewyobrażalne piekło. W studiu Dzień Dobry TVN gościliśmy prof. Huberta Chudzio, dyrektora Centrum Dokumentacji Zsyłek Wypędzeń i Przesiedleń UP Instytutu Historii i Archiwizacji.

Długa i kręta droga


78 lat temu, w środku nocy do domu Krystyny Pryjomko-Serafin przyszło trzech żołnierzy NKWD. Rodzina została wywieziona na Wschód. Zostali skierowani na przymusowe roboty wyrębu lasu. W tamtym czasie Pani Krystyna miała zaledwie 4 lata. Jej rodzeństwo, 10, 12 i 13 lat.

1941 roku to czas amnestii, układu generała Sikorskiego z Rosją, organizacji Armii Polskiej przez generała Andersa. Rodzina Pryjomko w lutym 1942 roku wyjechała z Archangielska. Po prawie roku, po pokonaniu kilkudziesięciu kilometrów pieszo, pociągami, a na końcu statkami, dotarli do Afryki Wschodniej będącą w tamtym czasie kolonią Brytyjską. Polacy zostali tu przyjęci z otwartymi rękami. Choć wedle obowiązującego prawa brytyjskiego nie mogli kontaktować się z lokalną ludnością.

Jednak jak zaznaczył prof. Hubert Chudzio:

Do Afryki dotarły głównie polskie kobiety i dzieci, po traumie jaką przeżyli na Syberii. Afryka była dla nich jedynym ratunkiem życia. Wdzięczni Polacy nie mieli problemu by się komunikować z Afrykanami.

Polskie miasto w środku dżungli

Polacy osiedlili się w Tengeru, w okolicy równika, niedaleko Kilimandżaro. Rozwijała się tam polska kultura, sprawnie działało szkolnictwo, a nawet harcerstwo. Mieszkający w Afryce Polacy stworzyli polską prasę. W Najrobi było wydawane czasopismo „Polak w Afryce”. O wojnie dowiadywali się z listów od bliskich przychodzących z frontu.

Miałam 6 lat kiedy dotarliśmy do Afryki, 12 kiedy stamtąd wyjechałam. To były szczęśliwe lata. Byliśmy tam wolni. Świeciło słońce, było ciepło, mieliśmy co jeść, to była taka oaza polska.

- wspomina Krystyna Pryjomko-Serafin.

Dla dzieci Afryka była rajskim światem niczym z powieści Henryka Sienkiewicza. Dzieciaki chętnie bawiły się w dżungli. Nie brakowało im niczego. Polacy meli również dostęp po do wielu rozrywek, między innymi: zorganizowano polski chór, teatr, orkiestrę, tańce.

Powrót do Polski czy dalsza emigracja?

Koniec II Wojny Światowej oznaczał też koniec afrykańskiej przygody Polaków. Stanęli przed wyborem: wracać do Polski czy skazać się na emigrację. W 1948 roku Brytyjczycy zaczęli likwidować obozy. Komuniści z Polski przyjeżdżali do Afryki namawiać Polaków do powrotu do ojczyzny. Nie wszyscy chcieli wracać do komunistycznego kraju.

W Afryce zostało niewiele osób. Około 15 % ludności wróciło do Polski. Te rodziny, które miały kogoś bliskiego w wojsku aliantów, mogły wyjechać do Wielkiej Brytanii. Pozostała część trafiła do Kanady i Australii.

- zdradził prof. Hubert Chudzio.

Co sądzisz o tym artykule?
8
0
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0