Dalsza część tekstu pod wideo:
POMO - co naprawdę jest ważne?
Żyjąc w biegu, rzadko zastanawiamy się, co tak naprawdę sprawia nam radość. Przeglądając social media, pojawia się w nas często potrzeba bycia tam, gdzie są "wszyscy". Gdy jednak nie jesteśmy w stanie nadążyć za tłumem, zaczynamy odczuwać FOMO (Fear of missing out), czyli lęk przed tym, że ominie nas coś ważnego.
Tak długofalowe napięcie wcale nam nie służy. Powstał więc trend, który pomaga zwolnić i przestać ulegać wszechobecnej presji. To POMO (Proud of missing out), czyli odpowiedź na kulturę ciągłej dostępności i nadmiaru możliwości.
Jak wyjaśniła w rozmowie z redaktorką serwisu dziendobry.tvn.pl Aleksandrą Matczuk psychoterapeutka behawioralno-poznawcza Monika Machnicka, POMO oznacza świadomy wybór tego, co jest dla nas naprawdę ważne. To umiejętność powiedzenia sobie: "Nie muszę uczestniczyć we wszystkim, aby moje życie było pełne i wartościowe".
- Największą zaletą POMO jest odzyskanie poczucia wpływu na własny czas i energię. Kiedy przestajemy reagować na każdą okazję, zaproszenie czy bodziec, odzyskujemy przestrzeń na odpoczynek, regenerację, rozwijanie ważnych relacji i kontakt ze sobą. Zmniejsza się poziom stresu, porównania się z innymi i poczucia, że ciągle jesteśmy "gdzieś za późno" lub "za mało" - zaznaczyła ekspertka.
Jak budować w sobie postawę POMO?
Zdaniem psychoterapeutki budowanie w sobie postawy POMO zaczyna się od zastanowienia się, czego naprawdę potrzebujemy. Pomaga w tym świadome planowanie czasu na odpoczynek, ograniczenie nadmiaru bodźców oraz akceptacja faktu, że każdy wybór oznacza jednoczesną rezygnację z czegoś innego.
- Nie da się przeżyć wszystkich możliwości i nie jest to porażka - to naturalna część życia - powiedziała nasza rozmówczyni.
- Trudnym momentem bywa pojawiające się poczucie winy, gdy odpuszczamy. Warto wtedy przypomnieć sobie, że odpoczynek nie jest nagrodą za produktywność, ale podstawową potrzebą człowieka. Poczucie winy często wynika z przekonań, które wynieśliśmy z domu lub kultury "zawsze trzeba być zajętym", "odpoczynek to lenistwo". Dobrze jest wtedy zatrzymać się i zapytać: "czy naprawdę robię coś złego, czy tylko łamię stary schemat myślenia?" - poradziła ekspertka.
POMO nie powinno być próbą ucieczki
Warto jednak też sprawdzić, czy odpuszczanie jest świadomym wyborem, czy może próbą ucieczki przed trudnymi emocjami.
- Jeśli rezygnujemy z aktywności dlatego, że potrzebujemy odpoczynku, to czujemy po tym większy spokój i regenerację. Jeśli natomiast unikamy czegoś z lęku, niepewności czy obawy przed oceną, to często po odpuszczeniu pozostaje napięcie, ulga jest chwilowa, a problem wraca. To ważna różnica między dbaniem o siebie a unikaniem - wyjaśniła Monika Machnicka.
- Zdrowe POMO nie oznacza zamykania się na świat ani wycofania z życia. Chodzi raczej o elastyczność i świadomy wybór. Czasem potrzebujemy odpoczynku i wyciszenia, a czasem nowych doświadczeń, kontaktu z ludźmi czy wyjścia ze strefy komfortu. Kluczem jest równowaga. POMO nie polega na tym, by nie robić niczego, ale by robić mniej rzeczy przypadkowych, a więcej tych, które są zgodne z naszymi wartościami i potrzebami - podkreśliła psychoterapeutka.
Nieobecność nie oznacza straty
Ekspertka przypomniała też, że bogate życie nie polega na liczbie wydarzeń, w których uczestniczymy, ale na jakości doświadczeń, które naprawdę przeżywamy. Nieobecność w jednym miejscu pozwala często odzyskać kontakt z tym, co jest ważne dla nas.
- POMO pojawia się wraz z rozwojem emocjonalnym. Kiedy jesteśmy młodsi, częściej szukamy potwierdzenia własnej wartości na zewnątrz poprzez liczbę znajomych, wydarzeń czy doświadczeń. Z czasem uczymy się, że nasze poczucie wartości nie zależy od tego, jak bardzo jesteśmy zajęci ani jak atrakcyjnie wygląda nasze życie w oczach innych . Nie zawsze będziemy czuć się dobrze z tym, że czegoś nie robimy. Czasem pojawi się zazdrość. ciekawość lub chwilowe poczucie wykluczenia. Zdrowe POMO nie oznacza braku takich emocji, ale umiejętność ich zaakceptowania bez podejmowania impulsywnych działań - podsumowała Monika Machnicka.
Zobacz także:
- Skany mózgów dzieci z ADHD zaskoczyły naukowców. Wyróżniono dwa podtypy
- Leki na ADHD oddziałują w inny sposób, niż przypuszczano. "Dziecko jest bardziej czujne"
- ADHD u dzieci wciąż trudne do rozpoznania. "Rodzice często myślą, że to bunt nastoletni"