Od 10 lat nieustannie słyszy szum w uszach. "Te osoby, chodząc do lekarzy, są bagatelizowane"

Szumy uszne - dźwięk, którego nie da się wyłączyć
Szumy uszne - dźwięk, którego nie da się wyłączyć
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Paweł Wodzyński/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Szum, pisk, dzwonienie, a czasem dźwięk trudny do opisania innym. Dla części osób nie jest to chwilowa dolegliwość, lecz stały element codzienności, od którego nie można odpocząć i który bezpowrotnie zabiera ciszę. Mateusz Wierzbicki doświadcza szumów usznych nieprzerwanie od 10 lat. W studiu Dzień Dobry TVN opowiedział o początku swoich problemów, życiu z uporczywym dźwiękiem i osobach, które szukają wsparcia w stworzonej przez niego społeczności. O skali zjawiska mówił także laryngolog dr n. med. Piotr Strus.

Wieloletnie szumy uszne to problem sporej części populacji

Szumy uszne są dolegliwością, która znacząco wpływa na codzienne funkcjonowanie. Co więcej, zmaga się z nią dość duża część społeczeństwa.

- Statystyki mówią, że co siódmy dorosły cierpi na szumy uszne, więc jest to bardzo poważny problem - zaznaczył w Dzień Dobry TVN laryngolog dr n. med. Piotr Strus.

Jednym z pacjentów należących do tej grupy jest Mateusz Wierzbicki. Szumy uszne towarzyszą mu od dekady. W naszym studiu mężczyzna wrócił pamięcią do momentu, w którym po raz pierwszy pojawił się w jego głowie i uszach nieustępujący dźwięk. Jak relacjonował, stało się to w trakcie leczenia antybiotykiem. Jednocześnie wyraźnie zaznaczył, że nie można jednoznacznie uznać samej antybiotykoterapii za przyczynę problemu.

- [Pierwszy raz usłyszałem ten dźwięk - przyp. red.] dziesięć lat temu w trakcie antybiotykoterapii. Oczywiście nie można mówić, że sama antybiotykoterapia była powodem powstania tej choroby, aczkolwiek komórki w uchu wewnętrznym są bardzo delikatne i one mogą być latami uszkadzane, m.in. przez hałas. Ja też przez całe swoje życie nie stroniłem od głośnych dźwięków. I w momencie, kiedy przyszła ta dwutygodniowa antybiotykoterapia (ten lek był na liście leków ototoksycznych, które są w stanie uszkodzić komórki w ślimaku w uchu wewnętrznym), te komórki uszkodziły się bezpowrotnie. Ten dźwięk, który słyszę w głowie, to jest obumarłe pasmo, które neurony w mózgu odtwarzają cały czas w pętli - wyjaśnił Mateusz Wierzbicki.

Czy szumy uszne da się wyleczyć?

Dziesięć lat życia z permanentnym szumem oznacza dla Mateusza Wierzbickiego dekadę funkcjonowania z dźwiękiem, który nie znika. Mimo tak długiego doświadczenia nie traci jednak nadziei, że rozwój medycyny pozwoli w przyszłości skuteczniej pomagać pacjentom mierzącym się z podobną uciążliwością.

- Na chwilę obecną nie ma żadnych leków, które są w stanie pomóc, aczkolwiek wierzę w medycynę i jestem pełen nadziei, że w przyszłości powstanie jakiś lek lub urządzenie, które pomogą pacjentom na całym świecie - wyznał gość Dzień Dobry TVN.

Wieloletnie doświadczenia skłoniły Mateusza Wierzbickiego do zaangażowania się w budowanie społeczności osób, które również żyją z szumami usznymi. Mężczyzna jest założycielem największej w Polsce grupy poświęconej temu problemowi. Jej działalność pozwoliła mu poznać historie innych ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji.

- Trzy osoby z mojej grupy odebrały sobie życie. Jednego członka grupy miałem nawet przyjemność poznać osobiście, byłem z nim na festiwalu. Nie chcę powiedzieć, że szumy uszne były jednoznaczną przyczyną, bo wiadomo, że mogą być inne problemy u tych osób, ale jednak uważam, że jest to bardzo duży problem społeczny. Te osoby, chodząc do lekarzy, są bagatelizowane, nie są wysłuchane - stwierdził Wierzbicki.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Czytaj także: