Od 10 lat nieustannie słyszy szum w uszach. "Te osoby, chodząc do lekarzy, są bagatelizowane"
Wieloletnie szumy uszne to problem sporej części populacji
Szumy uszne są dolegliwością, która znacząco wpływa na codzienne funkcjonowanie. Co więcej, zmaga się z nią dość duża część społeczeństwa.
- Statystyki mówią, że co siódmy dorosły cierpi na szumy uszne, więc jest to bardzo poważny problem - zaznaczył w Dzień Dobry TVN laryngolog dr n. med. Piotr Strus.
Jednym z pacjentów należących do tej grupy jest Mateusz Wierzbicki. Szumy uszne towarzyszą mu od dekady. W naszym studiu mężczyzna wrócił pamięcią do momentu, w którym po raz pierwszy pojawił się w jego głowie i uszach nieustępujący dźwięk. Jak relacjonował, stało się to w trakcie leczenia antybiotykiem. Jednocześnie wyraźnie zaznaczył, że nie można jednoznacznie uznać samej antybiotykoterapii za przyczynę problemu.
- [Pierwszy raz usłyszałem ten dźwięk - przyp. red.] dziesięć lat temu w trakcie antybiotykoterapii. Oczywiście nie można mówić, że sama antybiotykoterapia była powodem powstania tej choroby, aczkolwiek komórki w uchu wewnętrznym są bardzo delikatne i one mogą być latami uszkadzane, m.in. przez hałas. Ja też przez całe swoje życie nie stroniłem od głośnych dźwięków. I w momencie, kiedy przyszła ta dwutygodniowa antybiotykoterapia (ten lek był na liście leków ototoksycznych, które są w stanie uszkodzić komórki w ślimaku w uchu wewnętrznym), te komórki uszkodziły się bezpowrotnie. Ten dźwięk, który słyszę w głowie, to jest obumarłe pasmo, które neurony w mózgu odtwarzają cały czas w pętli - wyjaśnił Mateusz Wierzbicki.
Czy szumy uszne da się wyleczyć?
Dziesięć lat życia z permanentnym szumem oznacza dla Mateusza Wierzbickiego dekadę funkcjonowania z dźwiękiem, który nie znika. Mimo tak długiego doświadczenia nie traci jednak nadziei, że rozwój medycyny pozwoli w przyszłości skuteczniej pomagać pacjentom mierzącym się z podobną uciążliwością.
- Na chwilę obecną nie ma żadnych leków, które są w stanie pomóc, aczkolwiek wierzę w medycynę i jestem pełen nadziei, że w przyszłości powstanie jakiś lek lub urządzenie, które pomogą pacjentom na całym świecie - wyznał gość Dzień Dobry TVN.
Wieloletnie doświadczenia skłoniły Mateusza Wierzbickiego do zaangażowania się w budowanie społeczności osób, które również żyją z szumami usznymi. Mężczyzna jest założycielem największej w Polsce grupy poświęconej temu problemowi. Jej działalność pozwoliła mu poznać historie innych ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji.
- Trzy osoby z mojej grupy odebrały sobie życie. Jednego członka grupy miałem nawet przyjemność poznać osobiście, byłem z nim na festiwalu. Nie chcę powiedzieć, że szumy uszne były jednoznaczną przyczyną, bo wiadomo, że mogą być inne problemy u tych osób, ale jednak uważam, że jest to bardzo duży problem społeczny. Te osoby, chodząc do lekarzy, są bagatelizowane, nie są wysłuchane - stwierdził Wierzbicki.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Sarsa w pierwszym wywiadzie o utracie słuchu. "Ja się bałam, że to jest moja ostatnia płyta"
- Chciał się pozbyć owada, który wszedł mu do ucha. Popełnił kardynalny błąd. "Zaczął się ogromny ból"
- Ojciec i syn z Polski światowymi gwiazdami otolaryngologii. "W Nowym Jorku przedstawiłem koncepcję leczenia"