Jeden kleszcz zamienił jej życie w walkę o sprawność. "Ostatnie słowa wypowiedziała w 2024 roku"
Iga Jastrzębska trafiła na OIOM po wkłuciu kleszcza. Doznała zapalenia opon mózgowych
Przed chorobą Iga Jastrzębska była młodą, aktywną kobietą, która konsekwentnie realizowała swoje plany. Chciała zostać lekarzem, ukończyła studia medyczne i rozpoczęła staż w 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie. Dodatkowo trenowała lekkoatletykę.
Pierwsze niepokojące objawy, które mogły wskazywać na jakiekolwiek problemy ze zdrowiem, pojawiły się w czerwcu 2024 roku.
- Zaczęło się od grypowych rzeczy. Miała antybiotyk, nie pomogło. Była z psem na spacerze i poczuła, że ma jakieś słabsze nogi, słabsze ręce. Pies ją pociągnął i ona zaczęła tracić równowagę. Koleżanki zawiozły ją na ostry dyżur. Okazało się, że musi zostać w szpitalu, bo nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje - wspomina w materiale Dzień Dobry TVN Katarzyna Jastrzębska, mama Igi.
Problemy zaczęły się nasilać. Z czasem u Igi pojawiły się m.in. zaburzenia czucia w kończynach, trudności z mówieniem, silny ból i problemy z oddychaniem. Konieczne były intubacja i wprowadzenie jej w stan śpiączki farmakologicznej.
- Ten stan bardzo szybko się pogarszał i komunikacja z Igą była już coraz trudniejsza. Po 5 dniach nie było od niej odzewu w ogóle. Wtedy napisałam do jej brata, czy wszystko ok. On napisał, że Iga jest na OIOM-ie zaintubowana - opowiada Aleksandra Malińska, przyjaciółka młodej kobiety.
Dla rodziny był to czas ogromnej niepewności. Ostatnie słowa wypowiedziane przed najcięższym etapem choroby szczególnie zapisały się w pamięci mamy Igi.
- Ostatnie słowa wypowiedziała pod koniec czerwca w 2024 roku. Powiedziała, że się bardzo boi. Strasznie się baliśmy wszyscy - wyznaje Katarzyna Jastrzębska.
Stan młodej lekarki wymagał intensywnego leczenia. Diagnozę, która wyjaśniła przyczynę jej problemów zdrowotnych, rodzina poznała dopiero później.
- Skończyło się na śpiączce farmakologicznej. I ból, i problemy oddechowe spowodowały, że innego wyjścia nie było. Miała tam masę badań przeróżnych. Dwa dni przed wyjściem ze szpitala dostaliśmy diagnozę od lekarzy, że jest to kleszczowe zapalenie mózgu - zaznacza mama Igi.
Kleszczowe zapalenie opon mózgowych - niebezpieczna choroba, na którą nie ma lekarstwa
Kleszczowe zapalenie mózgu, w skrócie KZM, jest ostrą chorobą wirusową. Do zakażenia może dojść m.in. po ukłuciu przez zakażonego kleszcza. Choroba może doprowadzić do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego i przyjmować postać m.in. zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenia mózgu lub rdzenia kręgowego.
Jak wygląda przebieg KZM, w materiale Dzień Dobry TVN wyjaśnia lekarka medycyny rodzinnej Izabela Kiełbowska-Maćkowiak.
- Jest chorobą o etiologii wirusowej, jest przenoszona przez kleszcze. Czas wylęgania choroby to od 7 do 14 dni i ona przebiega w dwóch fazach. Pierwsza faza to jest faza, gdzie pojawiają się objawy pseudogrypowe, czyli gorączka, bóle mięśni, bóle głowy. Następnie pojawia się faza druga. Ona nie występuje u każdego pacjenta. Ponownie gorączka, a następnie objawy oponowe i porażenne - uświadamia ekspertka.
- Na wirusa nie ma leku, leczenie jest tylko objawowe - dodaje Izabela Kiełbowska-Maćkowiak.
W przypadku KZM szczególne znaczenie ma więc profilaktyka. NIZP PZH-PIB wskazuje, że szczepienie jest skutecznym sposobem ochrony przed ciężką chorobą i jej powikłaniami. Podstawowy schemat obejmuje trzy dawki szczepienia oraz późniejsze dawki przypominające.
Iga walczy o swoją sprawność. Trwa zbiórka pieniędzy
Po ustabilizowaniu stanu zdrowia Iga rozpoczęła intensywną rehabilitację. Kolejne miesiące przyniosły konkretne postępy. Udało się odłączyć ją od respiratora, a później usunąć rurkę tracheostomijną.
Obecnie jej sytuacja wciąż wymaga stałej opieki i rehabilitacji, ale pojawiają się kolejne efekty codziennej pracy. Od stycznia 2026 roku Iga oddycha samodzielnie. Może jeść zwykłe posiłki, choć nadal korzysta również ze wsparcia żywieniem dojelitowym. Codziennie ćwiczy, jest w stanie coraz dłużej siedzieć, a jej mięśnie stają się silniejsze i poprawia się wytrzymałość.
Jednym z największych wyzwań pozostaje komunikacja. Po okresie, w którym Iga porozumiewała się m.in. uściskiem dłoni, zaczęła korzystać ze specjalnego programu komputerowego.
Iga zachowała świadomość tego, co się z nią stało. To sprawia, że mierzy się nie tylko z fizycznymi konsekwencjami choroby, lecz także z dużym obciążeniem psychicznym. Potrzebowała z tego powodu również pomocy psychologicznej.
Dalszej rehabilitacji nie można jednak prowadzić bez odpowiednich środków. Regularna praca ze specjalistami oraz pobyty w ośrodkach wiążą się ze znacznymi wydatkami.
- Bardzo dziękujemy wszystkim ofiarodawcom, dzięki którym możemy się w ogóle rehabilitować, a rehabilitacja niestety kosztuje bardzo dużo. Dzięki ludziom dobrej woli mogłyśmy ten czas spędzić w ośrodkach i skutecznie rehabilitować się - zaznacza mama Igi.
Na rzecz młodej lekarki prowadzona jest zbiórka pieniędzy. Osoby, które chcą wesprzeć dalszą rehabilitację Igi Jastrzębskiej, mogą zapoznać się ze szczegółami i dokonać wpłaty za pośrednictwem platformy Siepomaga.pl. Link TUTAJ.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Kto jest winny śmierci 8-letniego Oskara? "Będziemy walczyć dla niego do końca"
- Jak niebezpieczne może być kleszczowe zapalenie mózgu? "To twardy zawodnik"
- AI ocenia szanse przeżycia pacjentów z rakiem. Wystarczy jedno zdjęcie