Te dziewczynki żyją w tipi w tajdze i są ostatnimi opiekunkami reniferów. "Nie mamy ciepłej wody"
Wrota Syberii - początek drogi do jednego z najbardziej niedostępnych ludów świata
Marzena Figiel-Strzała nie ukrywa, że dotarcie do Tsaatan, czyli jednej z najmniejszych grup etnicznych na świecie, wiązało się z dużymi trudnościami.
- Jestem nad jeziorem Tsagaan Nuur, 50 km od granicy z Rosją. Miejsce to nazywane jest wrotami Syberii. Stąd ruszam w głąb mongolskiej tajgi, gdzie żyje jedna z najmniejszych grup etnicznych na świecie - oznajmiła podróżniczka w materiale emitowanym w ramach cyklu "Dzieci świata".
To właśnie tam, w miejscu, gdzie kończy się cywilizacja, zaczyna się świat reniferów.
- Tsaatan w języku mongolskim dosłownie oznacza "ludzie reniferów". Wywodząca się z ludów syberyjskich społeczność dziś liczy zaledwie 200 osób, czyli mniej niż mieszkańców jednego warszawskiego bloku. Żeby dostać się do terenów zamieszkałych przez Tsaatan, należy przejechać ze stolicy kraju Ułan Bator 800 km do Mörön. Następnie przez stepy i zamarznięte rzeki do Tsagaan Nuur, aż do końca jakiejkolwiek drogi. Ostatnią część trasy muszę pokonać konno. Jest to jedyny sposób, by dostać się do Tsaatan - wyjaśnia reporterka.
Dzieci, które żyją w tipi w mongolskiej tajdze - kraina piękna i ekstremalnych warunków
Mongolska tajga, choć malownicza, jest miejscem wymagającym ogromnej odporności. Dorastające w niej dzieci od najmłodszych lat uczą się życia w zgodzie z rytmem natury.
- Tajga to kraina nieprzyjazna ludziom. Zimą wiatr obniża temperaturę do -50 stopni. Z tej właśnie przyczyny na spotkanie z Tsaatan ruszyłam we wrześniu, czyli pod koniec lata - podkreśliła Figiel-Strzała.
W reportażu polskiej podróżniczki widzowie mogli poznać mieszkającą tam 10-letnią dziewczynkę, która z dumą prezentowała swój obóz oraz stado.
- Moja rodzina posiada 29 reniferów. Mój ulubiony to renifer biały. Na nim jeżdżę i nim się opiekuję. To jest nasz dom, a w tym domu będziesz mieszkać ty. To jest spiżarnia. Zrobiło się zimno, więc możemy przechowywać tam też mięso - słyszymy w materiale.
Renifery są dla Tsaatan nie tylko środkiem transportu i dawcami pożywienia, ale też częścią duchowości i tożsamości.
- Dzieci Tsaatan uczą się jeździć na reniferach szybciej niż chodzić. Już kilkuletnie maluchy potrafią rozpoznawać kroki swoich zwierząt po charakterystycznym dla nich klikaniu stawów - tłumaczy w reportażu Marzena Figiel-Strzała.
- Z racji tego, że Tsaatan są nomadami, jako jedyni mieszkańcy Mongolii żyją w tipi. Konstrukcja namiotu podtrzymywana jest przez drewniane pale i obita płótnem lub skórą renifera - dodała dziennikarka.
Goszcząca polską podróżniczkę 10-latka z chęcią pokazała przed kamerami, jak wygląda koczownicze życie jej rodziny.
- Na środku tipi jest piec i komin - serce domu. Mamy cztery łóżka z drewna, na których śpimy. Tipi tylko z zewnątrz wygląda na małe. W środku mieszczą się wszystkie potrzebne człowiekowi rzeczy. Możemy je złożyć w niecałe dwie godziny i ruszyć w kolejne miejsce - wyznała dziewczynka.
Trudnościami, które doskwierają żyjącej w mroźnej tajdze ludności Tsaatan, są m.in. brak dostępu do wody i chłód.
- Zimą trudniej jest umyć włosy, nawet ręce. Nie mamy ciepłej wody, chyba że ją podgrzejemy na piecyku. Kiedy idę do leśnej toalety też nie mogę tam spędzić zbyt dużo czasu, by nie przeziębić pęcherza. Zima jest naprawdę niełatwa - ocenia mała bohaterka reportażu z cyklu "Dzieci świata".
Dziewczynka i jej 6-letnia siostra już przyzwyczaiły się do zadań, które muszą wykonywać, by pomóc mamie oraz tacie.
- Podczas zimy do moich obowiązków należy przynoszenie drewna, które porąbią rodzice, żeby móc ogrzać tipi. Ale najważniejszym jest zbieranie śniegu, z którego potem gotujemy zupę - opowiada 10-latka.
Renifery - święte zwierzęta, którym podporządkowali się Tsaatan
Mama występujących w reportażu dziewczynek, Zulaa Zorigt, podkreśliła duchowy wymiar opieki nad stadem.
- Renifery dają mleko, z którego robimy ser, ale nie jemy ich mięsa. To święte stworzenia i nie wolno ich zabijać - stwierdziła przedstawicielka grupy etnicznej Tsaatan.
Jednocześnie opieka nad tymi zwierzętami to ogromne wyzwanie. - Najtrudniejsze w opiece nad nimi jest to, że renifery stale wymagają zimna, więc nawet latem trzeba przemieszczać się w poszukiwaniu najzimniejszych miejsc - uświadamia Zulaa.
Tsaatan - lud na granicy wyginięcia
Marzena Figiel-Strzała podkreśla, że grupa etniczna, którą odwiedziła w mongolskiej tajdze, już niebawem może przestać istnieć. Zagrożeniami są zmiany klimatyczne oraz cywilizacja.
- Tsaatan już raz byli bliscy wyginięcia. W czasach ZSSR i socjalistycznej Mongolii próbowano ich osiedlać i zmuszać do porzucenia koczowniczego trybu życia. W latach 90. zaczęli wracać do tradycji, ale nadal są zagrożeni wyginięciem. Ich stada z powodu chorób wywołanych zmianami klimatu stale się kurczą, ale i współczesny świat stawia im kolejne wyzwania - zaznacza dziennikarka.
Przyszłość małych bohaterek reportażu może więc wyglądać zupełnie inaczej niż codzienność ich rodziców.
- Rodzice zdają sobie sprawę, że lata tradycyjnego życia wśród reniferów są policzone i muszą zadbać o edukację swoich dzieci, by te w razie wyginięcia stada mogły odnaleźć się w szybko rozwijającym się świecie - tłumaczy podróżniczka.
Autorka cyklu "Dzieci świata" dodaje, że edukacja, z której korzystają małe przedstawicielki ludu Tsaatan, zmusza poznaną w Mongolii rodzinę do kilkumiesięcznej rozłąki.
- Wiele lat temu, kiedy normą były temperatury poniżej 25 stopni, rodziny Tsaatan mogły mieszkać blisko wioski i dzieci mogły jeździć do szkoły na reniferach - wyjaśnia Marzena. Dziś sytuacja ta wygląda nieco inaczej.
- Nasze całe życie podporządkowane jest reniferom. Pierwszy śnieg oznacza, że zwierzęta muszą ruszyć na północ, w stronę Rosji, gdzie będą miały więcej pożywienia podczas zimy i odpowiednią temperaturę. Dziewczynki nie mogą oddalić się tak daleko od cywilizacji, bo wkrótce zacznie się szkoła. Mój mąż musi ruszyć na północ sam, a ja z córeczkami ruszymy w stronę wioski - uświadamia Zulaa.
- Przed ojcem długa, wielomiesięczna wędrówka przez syberyjskie śniegi. Renifery potrafią pokonywać rocznie nawet 5 tysięcy kilometrów. Przez niemal pół roku dziewczynki będą żyły w tęsknocie za tatą i ukochanym stadem - komentuje Figiel-Strzała.
Zimowy dom Tsaatan - między tradycją a współczesnością
Marzena Figiel-Strzała gościła w sobotnim wydaniu Dzień Dobry TVN, by po emisji swojego reportażu opowiedzieć o życiu małych przedstawicielek Tsaatan jeszcze więcej. Dziennikarka wspomniała m.in. o tym, jak wygląda życie dziewczynek, gdy żegnają się ze swoim ojcem i wracają do wioski.
- Dziewczynki uwielbiają czas lata, który spędzają w tajdze. Wtedy kąpią się w rzece, wtedy mogą robić pranie w rzece. Ale faktycznie zimą żyją w zimowym domu. I ten zimowy dom wydaje się w zasadzie takim zwyczajnym domem. W tym domu nie ma dostępu do wody, więc woda jest brana z rzeki, a jeżeli rodzina chce się wykąpać, to musi iść do jednego miejsca w wiosce, gdzie jest prysznic płatny, zapłacić i się umyć - wyjaśnia podróżniczka.
- Na środku tego domu jest koza - tak samo jak w tipi. I dokładnie te same dania są gotowane. Najczęściej jest to po prostu kawał mięsa. Ale dziewczynki w domu już mają dostęp do telefonów i telewizora, i faktycznie już zupełnie inaczej spędzają czas - dodała Figiel-Strzała.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- O jakim materiale marzy Marzena Figiel-Strzała? "Obawiam się, że nigdy mi się to nie uda"
- Marzena Figiel-Strzała o kulisach cyklu "Dzieci Świata". "Czasami człowiek płacze z bezsilności i zmęczenia"
- Pracował na złomowisku statków w Bangladeszu. Mając 11 lat, stracił nogę. "Nie mogę spać z bólu"
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Reporter: Marzena Figiel-Strzała