- Francuskie niedziele to trend, który zachęca do tego, aby w ostatni dzień tygodnia w końcu "odpuścić" i pozwolić sobie na odrobinę lenistwa.
- Według Francuzów w taką leniwą niedzielę warto dłużej poleżeć w łóżku, więcej czasu poświęcić na śniadania lub po prostu wybrać na spokojny spacer bez wyraźnego celu.
- O tym dlaczego warto praktykować takie luźne dni opowiedziała Agata Maria Kowalska, dyrektor merytoryczna psychologów oraz ds. PsychoMedic Edu.
Dalsza część teksu znajduje się poniżej.
Francuska niedziela - czyli co?
Francuskie niedziele to trend, który zachęca do tego, aby w końcu się zatrzymać i pozwolić sobie na odrobinę lenistwa. Zamiast ciągłego pośpiechu i nerwowego spoglądania na zegarek trend zachęca m.in. do tego, aby właśnie w ten ostatni dzień tygodnia dłużej poleżeć w łóżku, spokojnie wypić kawę i poczytać książkę, dać sobie więcej czasu na przygotowanie i zjedzenie śniadania, czy wybranie na spacer bez wyraźnego celu czy planu.
O tym, dlaczego warto pozwolić sobie na odrobinę takiego lenistwa i niemieć przy tym wyrzutów sumienia opowiedziała Agata Maria Kowalska, dyrektor merytoryczna psychologów oraz ds. PsychoMedic Edu.
Dlaczego ciągle chcemy coś robić?
Katarzyna Oleksik, dziendobry.tvn.pl: Skąd bierze się w nas potrzeba, żeby ciągle coś robić?
Agata Maria Kowalska, dyrektor merytoryczna psychologów oraz ds. PsychoMedic Edu: To może wynikać z kilku źródeł. Z jednej strony jest potrzeb adaptacyjna – aktywność pomaga osiągać cele, zapewnia poczucie sprawczości i bezpieczeństwa. Z drugiej strony u wielu osób nieustanne zajmowanie się czymś staje się sposobem regulowania emocji. Gdy przestajemy działać, pojawia się przestrzeń na zmęczenie, lęk, samotność czy trudne myśli.
Dodatkowo warto pamiętać, że nasz układ nerwowy przyzwyczaja się do tempa, w jakim funkcjonujemy. Jeśli przez wiele miesięcy lub lat żyjemy w ciągłym pośpiechu, wielozadaniowości i pod presją czasu, zatrzymanie może być po prostu niekomfortowe. Paradoksalnie to nie aktywność staje się wtedy wysiłkiem, ale właśnie bezczynność. Organizm potrzebuje czasu, aby ponownie nauczyć się spokojniejszego rytmu.
Nie bez znaczenia jest także kultura. Żyjemy w świecie, który premiuje produktywność – często wartość człowieka bywa utożsamiana z jego osiągnięciami. W efekcie odpoczynek może być odbierany jako strata czasu, mimo że biologicznie jest niezbędnym elementem efektywnego funkcjonowania.
Czy ta potrzeba działania oznacza, że nie potrafimy odpoczywać i boimy się nudy?
Niekoniecznie. Nuda jest naturalnym stanem i sama w sobie nie jest czymś złym. Można powiedzieć, że jest to stan, którym również trzeba nauczyć się zarządzać. To właśnie wtedy, gdy przestajemy być stale zajęci, pojawia się przestrzeń na refleksję, zauważenie własnych potrzeb czy emocji. Możemy dopuścić do siebie myśli i uczucia, na które na co dzień – w natłoku obowiązków – po prostu nie ma miejsca.
Dla części osób taki kontakt z samym sobą bywa trudny. Zdarza się, że wraz z zatrzymaniem pojawiają się emocje, napięcie czy problemy, które przez dłuższy czas były spychane na dalszy plan. W takich sytuacjach ciągła aktywność może pełnić funkcję unikania – pozwala nie konfrontować się z tym, co jest nieprzyjemne.
Warto też pamiętać, że trudność z zatrzymaniem nie zawsze wynika z psychologicznych mechanizmów unikania. Może być związana również z temperamentem, ADHD, zaburzeniami lękowymi czy przewlekłym stresem. U części osób brak zajęcia wiąże się z większym napięciem lub silniejszą potrzebą poszukiwania bodźców. Dlatego nie warto interpretować trudności z odpoczynkiem wyłącznie jako braku umiejętności relaksowania się.
Nuda nie jest czymś, czego należy unikać. Wręcz przeciwnie – umiejętność pozostania przez chwilę bez ciągłej stymulacji jest ważnym elementem zdrowej regulacji emocji. To właśnie w takich momentach mamy szansę lepiej usłyszeć własne potrzeby, odzyskać kontakt ze sobą i świadomie zdecydować, czego naprawdę potrzebujemy. To także przestrzeń dla kreatywności – gdy umysł nie jest nieustannie zajęty kolejnymi zadaniami i bodźcami, łatwiej o nowe pomysły, niestandardowe rozwiązania czy spontaniczne skojarzenia. Paradoksalnie to właśnie chwile pozornej bezczynności często stają się źródłem najbardziej twórczego myślenia.
"Francuskie niedziele". Czy są nam potrzebne?
Czy "Francuskie niedziele", czyli dzień, w którym w końcu odpuszczamy i zapominamy o obowiązkach są nam potrzebne?
Potrzeba odpoczynku jest czymś całkowicie naturalnym i fizjologicznym. Tak jak organizm potrzebuje snu, jedzenia czy ruchu, tak samo potrzebuje czasu na regenerację – zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Nasz mózg potrzebuje okresów niższego obciążenia. W czasie odpoczynku dochodzi m.in. do konsolidacji pamięci, porządkowania informacji i odbudowy zasobów psychicznych. Regeneruje się również ciało – obniża się poziom napięcia, organizm ma szansę wrócić do równowagi, a przewlekły stres przestaje stale aktywować układ nerwowy.
Nie ma jednej właściwej formy odpoczynku. To, co dla jednej osoby będzie regenerujące, dla innej może okazać się nużące, a nawet męczące. Niektórzy najlepiej odpoczywają, spędzając dzień w łóżku z książką lub serialem, inni potrzebują spokojnego spaceru, kontaktu z naturą, pracy w ogrodzie czy lekkiej aktywności fizycznej. Regeneracja nie musi oznaczać całkowitej bezczynności – ważne, aby była adekwatna do naszych potrzeb i rzeczywiście pomagała odzyskać siły.
Jednocześnie warto odróżnić regenerację od unikania. Jeśli dzień przeznaczony na odpoczynek sprawia, że następnego dnia czujemy się bardziej wypoczęci i mamy więcej energii, prawdopodobnie właśnie tego potrzebował nasz organizm. Jeśli natomiast po takim dniu narasta poczucie winy, smutek lub coraz trudniej wrócić do codziennych obowiązków, warto zastanowić się, czy nie jest to sygnał przeciążenia, obniżonego nastroju albo innych trudności psychicznych.
Jak często fundować sobie takie leniwe dni?
Nie ma tu żadnych rekomendacji. Znacznie korzystniejsze jest regularne dbanie o regenerację na co dzień niż doprowadzanie do całkowitego wyczerpania i nadrabianie odpoczynku raz na kilka tygodni. W praktyce nie chodzi o to, aby od czasu do czasu "nic nie robić", ale o to, aby odpoczynek był stałym elementem zdrowego stylu życia, dopasowanym do własnego temperamentu, potrzeb i sposobu funkcjonowania.
Lenistwo a wyrzuty sumienia. Jak ich uniknąć?
Jak nauczyć się takiego "lenistwa" i nie mieć wyrzutów sumienia?
Przede wszystkim warto zmienić sposób myślenia o odpoczynku. Nie jest on nagrodą za dobrze wykonaną pracę ani oznaką lenistwa, ale jedną z podstawowych potrzeb organizmu. Trudno oczekiwać od siebie efektywności, jeśli stale funkcjonujemy na granicy wyczerpania.
Warto również odejść od przekonania, że odpoczynek musi wyglądać w określony sposób. Dla jednych będzie to dzień z książką czy serialem, dla innych spacer, jazda na rowerze, praca w ogrodzie czy spotkanie z bliskimi. Najważniejsze jest to, aby forma regeneracji odpowiadała naszym potrzebom i rzeczywiście pozwalała odzyskać energię. Pomaga także planowanie odpoczynku równie świadomie jak obowiązków.
Jeśli mimo odpoczynku stale pojawiają się silne wyrzuty sumienia, warto przyjrzeć się własnym przekonaniom. Często wynosimy z domu lub otoczenia komunikaty, że "trzeba być cały czas zajętym", "bezczynność jest oznaką lenistwa" albo "na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć". Takie przekonania mogą utrudniać regenerację bardziej niż sam nadmiar obowiązków.
Warto też pamiętać, że umiejętność odpoczywania jest kompetencją, której można się nauczyć. Jeśli przez lata żyliśmy w ciągłym pośpiechu i funkcjonowaliśmy na wysokich obrotach, zatrzymanie początkowo może wydawać się niekomfortowe. To naturalne – podobnie jak każda zmiana nawyku, również odpoczywanie wymaga czasu i stopniowego oswojenia.
Zobacz także:
- Lato i wakacje nie poprawiają nastroju młodzieży? Eksperci ostrzegają przed kryzysem
- Stres psychologiczny może mieć większe znaczenie niż sądzono. Co wykazały badania?
- Czy warto nawiązywać przyjaźnie w miejscu pracy? "Dają poczucie przynależności"