"Zaczęłam powoli wszystko tracić". Po ciężkim doświadczeniu Edyta Bartosiewicz znowu rozkwita

Po ciężkim doświadczeniu Edyta Bartosiewicz znowu rozkwita
Sen Edyty Bartosiewicz
Źródło: Dzień Dobry TVN
Edyta Bartosiewicz to niekwestionowana ikona polskiej sceny lat 90., której utwory na stałe wpisały się w kanon rodzimego rocka. Po latach zmagań z problemami zdrowotnymi wokalistka wróciła w wielkim stylu. W rozmowie z Ewą Drzyzgą opowiedziała o tym, jak trudne doświadczenia i zmiana podejścia do życia doprowadziły ją do miejsca, w którym w końcu czuje się w pełni przebudzona.

Edyta Bartosiewicz - problemy z głosem i jubileuszowa trasa

Koncerty związane z trzydziestoleciem przełomowego albumu "Sen" i nowej płyty "To jest mój sen (Live)" okazały się ogromnym sukcesem. Występy zyskały jednak zupełnie inną oprawę niż te sprzed lat.

- Ta orkiestra, te aranże, absolutnie nadały jeszcze dodatkowy kosmiczny wymiar piosenkom. Po prostu jest to dla mnie nowe przedsięwzięcie, nowy projekt - stwierdziła wokalistka.

Droga do tego miejsca nie była jednak łatwa, zwłaszcza po 2002 roku, kiedy Edyta Bartosiewicz zaczęła mierzyć się z poważnym kryzysem.

- Miałam piękny, jasny, brzmiący głos, silny, że przesterowywały się mikrofony w studio. Potem to wszystko zaczęłam powoli tracić. Ja nie przestawałam śpiewać, pomimo tego, że ten głos mi gdzieś zginął, że był tępy, bez jakiejś mocy, bez tej charyzmy - wspominała gwiazda.

Problemy te były odczuwalne między innymi podczas nagrywania duetu z Krzysztofem Krawczykiem. Artystka przyznała, że to właśnie obecność legendarnego wokalisty pozwoliła jej wtedy ukryć niedoskonałości.

- Krzysztof zrobił poważną robotę, jego głos, ten dół, on mi dał ten dół, który ja już straciłam (...). Utrata głosu zmusiła mnie do tego, żebym przewartościowała całe swoje życie - stwierdziła.

Dojrzałość Edyty Bartosiewicz i zapowiedź nowej płyty

Obecnie Edyta Bartosiewicz zupełnie inaczej podchodzi do życia w trasie i obowiązków zawodowych niż w czasach, gdy jako niespełna trzydziestolatka święciła pierwsze wielkie triumfy. Współczesne koncerty są zaplanowane z dbałością o jej komfort i spokój wewnętrzny.

- Teraz jest inaczej. Po każdym koncercie wracam do domu, występy nie są jeden po drugim, więc są jakoś tak wygodnie rozplanowane, ale przede wszystkim jest jakaś taka dojrzałość i świadomość, której nie miałam wtedy - powiedziała.

Zmiana zaszła także w sposobie budowania relacji z otoczeniem – artystka zrezygnowała z roli surowej "szefowej" na rzecz większej otwartości na drugiego człowieka. Zrozumiała, że prawdziwa siła tkwi w umiejętności współdziałania.

- Człowiek sam może być bardzo zdolny, może mieć wiele do powiedzenia, ale bez drugiego człowieka naprawdę w pewnym momencie zaczyna usychać. To jest tak ważne, żeby jednak umieć budować relacje, umieć się dogadywać z ludźmi - zaznaczyła.

Ten proces wewnętrznej przemiany znajdzie swoje odzwierciedlenie w nadchodzącym materiale muzycznym, który ma być zaproszeniem do zupełnie nowego świata. Edyta Bartosiewicz przyznała, że obecny etap jej życia to czas prawdziwego rozkwitu.

- Mam 61 lat, to jest najpiękniejszy wiek dla mnie, ja nie sądziłam, że w tym wieku rozkwitnę - podsumowała piosenkarka

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: