Grubson o trudnych chwilach w swoim życiu. "Sytuacja u mnie była nieciekawa"

Grubson w sentymentalnej podróży do Rybnika. "Jestem patriotą lokalnym"
Dzień z GrubSonem
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Grubson, czyli Tomasz Iwańca, od ponad dwóch dekad obecny jest na polskiej scenie muzycznej. Jego koncerty to synonim dobrej energii, a on sam nie przestaje zaskakiwać pomysłami. Z okazji swoich 40. urodzin muzyk zaprosił Dzień Dobry TVN do Rybnika – miasta, z którym nigdy się nie rozstał. To właśnie tam, wśród znajomych ulic i bloków, wspominał dzieciństwo i początki kariery.

Powrót do przeszłości: dzieciństwo, przyjaźń i muzyczna zajawka

Podczas wizyty w Rybniku Grubson zabrał nas w podróż do lat swojego dzieciństwa. To właśnie tutaj, wśród znajomych bloków, zaczynał marzyć o muzyce i pierwszych występach. Wspominał, że często wraca w te miejsca - czasem na rowerze, by po prostu się zatrzymać i powspominać.

- Cały czas mieszkam w Rybniku, patriotą lokalnym jestem, więc tu mam rodzinę przyjaciół. To jest dla mnie taka ostoja trochę też - przyznał muzyk.

Podczas naszego spotkania na Śląsku pojawili się też przyjaciele z dawnych lat, w tym Mateusz Ziebura, z którym artysta zna się od przedszkola. Ich wspomnienia pokazują, że Grubson już jako dziecko miał w sobie ogromną energię i potrzebę tworzenia. Jego brat Leon zdradził, że Tomek potrafił przerywać jego romantyczne chwile tylko po to, by zaprezentować nowy pomysł muzyczny.

- Ja mam takie małe błyski, że to pamiętam, że wchodziłem do tego pokoju, wiem, że coś tam tańczyłem - wspominał Grubson. - To było po nim widać już dawno, że on wie co robi, jest na tym miejscu, gdzie powinien być i zawsze do tego dążył - dodał jego brat.

Nowy etap: emocje, rodzina i muzyka jako autoterapia

Choć Grubson kojarzony jest z pozytywną energią, uśmiechem i scenicznym luzem, jego najnowsze utwory pokazują bardziej refleksyjną stronę artysty. Opowiedział o pracy nad nowym projektem i o tym, jak powstają jego piosenki. Przyznał, że wena potrafi przyjść o każdej porze dnia i nocy, a muzyka często staje się sposobem na poradzenie sobie z emocjami.

Artysta wspominał też trudny czas pandemii, kiedy wsparcie znalazł w rodzinie, zwłaszcza w dzieciach. - To narysował mój syn dawno temu. Ja miałem wtedy najcięższy okres podczas pandemii. Sytuacja u mnie była nieciekawa. I nagle wręczył mi ten rysunek: "Tato, nie smuć się. Wystarczy wejść po prostu po drabinie i będziesz szczęśliwy". Tak mnie to wzruszyło wtedy, że mam po prostu drogę do pokonania kolejny raz i muszę to przeżycie mieć - powiedział Grubson.

Mężczyzna nie ukrywał, że muzyka jest dla niego formą autoterapii i sposobem na poznanie siebie. - Ludzie mają obraz Grubsona zawsze uśmiechniętego, pozytywnego. Ale nie zawsze tak jest. Jestem taki jak inni. Też miewam słabsze dni. Ten utwór o samotności powstał właśnie w tych ciężkich chwilach. Pomyślałem sobie, że samotność dla każdego może znaczyć coś innego zupełnie. Dla mnie to było przebodźcowanie, przepracowanie przede wszystkim. I coś, czym nie chciałem obarczać nikogo z rodziny - wskazał muzyk.

Zapowiedział też nowy projekt, którego kolejne części będą różnić się brzmieniem i tematyką - niczym kolorowe szlaki prowadzące przez różne etapy życia. - Mogę ci zdradzić, że kiedyś za każdym razem nie mogłem się doczekać, jak będzie kolejny klip. A teraz po tylu różnych produkcjach chyba, chyba troszeczkę bardziej się stresuję - podsumował Grubson.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska
Reporter: Agata Zjawińska